REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Katastrofa smoleńska

Katastrofa smoleńska

Pytali Moskwę, co robić

Justyna Prus, Mariusz Kowalewski, Grażyna Zawadka 20-04-2010, ostatnia aktualizacja 20-04-2010 01:15
Z miejsca katastrofy prezydenckiego Tu-154M zebrano fragmenty maszyny. Są poddawane szczegółowym badaniom agencja
źródło: TVN 24
Z miejsca katastrofy prezydenckiego Tu-154M zebrano fragmenty maszyny. Są poddawane szczegółowym badaniom agencja

Kontrolerzy lotniska bali się, że jego zamknięcie zostanie źle odebrane

Załoga wieży kontroli lotów na lotnisku pod Smoleńskiem, gdzie tydzień temu doszło do katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego, rankiem 10 kwietnia odbyła kilka rozmów ze swoimi przełożonymi w Moskwie. Ustalili to prokuratorzy prowadzący śledztwo w sprawie katastrofy, w której zginęło 96 osób, wśród nich prezydent Lech Kaczyński.

Bo będzie skandal?

– W jednej z rozmów kontrolerzy ostrzegali, że warunki są fatalne i że zastanawiają się nad zamknięciem lotniska i wprowadzeniem zakazu lądowania – mówi informator „Rz”. – Mieli jednak wątpliwość, czy ta decyzja nie zostanie przez polską stronę zinterpretowana jako celowa przeszkoda.

Nasze źródła twierdzą, że wątpliwości dotyczące tego, czy zamknąć lotnisko, mieli też przełożeni kontrolerów. – W rozmowie zaznaczyli, że zostanie to odebrane jako skandal polityczny – opisuje nasz rozmówca.

Kontrolerzy dopytywali się, co mają robić. Mieli usłyszeć: lotnisko ma być otwarte, ale należy dać wyraźną sugestię polskiej załodze samolotu, że panujące warunki są ekstremalnie trudne. – Kontrolerzy mieli nadzieję, że gdy załoga zorientuje się, jak gęsta jest mgła, sama zrezygnuje z lądowania – mówi nasz rozmówca.

Według informacji „Rz” kontrolerzy najprawdopodobniej rozmawiali z osobami z dowództwa wojsk lądowych (lotnisko pod Smoleńskiem należy do wojska). „Rz” nie udało się zdobyć komentarza polskich śledczych. Ani opinii przedstawiciela rosyjskiego lotniska.

Zagadka rekomendacji

Tezę o strachu przed skandalem uprawdopodabnia to, że rozmówcy „Rz” z Rosji sugerują, iż kontrolerzy mogli naruszyć obowiązujące ich procedury.

Według oficjalnej wersji odradzali lądowanie i „rekomendowali” lądowanie w Moskwie. – Ale nie ma czegoś takiego jak rekomendacja – mówi „Rz” były pilot, pracownik lotniska w Smoleńsku, proszacy o anonimowość. – Jest zezwolenie albo odmowa.

– Ostateczna decyzja należy do pilota, ale jeśli informuje on wieżę, że będzie lądować, obsługa naziemna powinna zrobić wszystko, by mu pomóc – mówi z kolei Aleksander Koronczik, były pilot myśliwców ze Smoleńska. – Jeśli trzeba, to nawet rozłożyć się na pasie startowym – dodaje. Uważa, że śledztwo powinno wykazać, co dokładnie zrobiła obsługa lotniska.

Rosyjscy eksperci mnożą pytania i dziwią się, że nikt na nie jeszcze nie odpowiedział: kto wchodził w skład naziemnej grupy przyjmującej samolot Tu-154, czy byli to pracownicy ze Smoleńska czy oddelegowani tam z innego miejsca. – Kto odpowiadał osobiście za lądowanie samolotu? Jak brzmi nazwisko tego człowieka? – wyliczają. – Jaki certyfikat ma lotnisko i jakie urządzenia nawigacyjne były na nim w czasie katastrofy.

Dlaczego polscy piloci podjęli próbę lądowania? Odpowiedź może być w czarnych skrzynkach, których analizy trwają.

Co jest w czarnych skrzynkach

Możliwe, że zapisy ze skrzynek zostaną ujawnione w czwartek, jeśli do kraju wrócą polscy śledczy. – Jeżeli tak, być może już w czwartek prokurator generalny przedstawi wyniki ich prac – mówi „Rz” Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratora generalnego.

Dziennik.pl podał wczoraj, powołując się na wojskowego prokuratora, że rejestrator nagrał odgłosy z kabiny pasażerskiej, w tym „nieludzki krzyk przerażenia i bólu”. MON i prokuratorzy badający sprawę nie potwierdzają tych informacji. „Upoblicznianie takich niesprawdzonych hipotez może naruszać cześć ofiar katastrofy” – napisał rzecznik MON. 

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Klich odwołany. Jest "zadowolony"

Edmund Klich, były akredytowany przy MAK został odwołany z funkcji szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Nie będzie też członkiem komisji - zdecydował minister transportu Sławomir Nowak >>