Katastrofa smoleńska
Z samolotu wydobyto dotąd 90 ciał
Rodziny ofiar katastrofy rozpoznały 40 swoich bliskich. Szef MON zapowiada, że będą nowe samoloty dla VIP-ów
– Do poniedziałku wieczorem rozpoznanych zostało już 40 ciał – potwierdził „Rz” płk Krzysztof Parulski, naczelny prokurator wojskowy i szef zespołu polskich śledczych.
Trzeba podnieść wrak
Po upływie trzech dni od katastrofy sześć z 96 ciał wciąż było wczoraj uwięzionych we wraku Tu-154.
– Ustalono już 90 ciał do identyfikacji, ale mam nadzieję, że odnajdziemy wszystkich zmarłych – powiedział „Rz” wieczorem płk Krzysztof Parulski.
Aby można było wydobyć z wraku wszystkie ciała, trzeba go podnieść, używając ciężkiego sprzętu.
– W niedzielę sprzęt, który miał unieść kadłub samolotu i płat silnika, ugrzązł w błocie. Wczoraj od rana budowano drogę, po której będzie mógł wjechać na miejsce – wyjaśnia płk Parulski.
Trudna próba dla rodzin
Wydobyte z wraku samolotu ciała przewieziono do Moskwy. Tam rodziny ofiar je identyfikowały.
Jak wyjaśniała minister zdrowia Ewa Kopacz, najpierw z bliskimi ofiar rozmawiają psycholodzy, potem pokazuje im się zdjęcia ciał. Na koniec czeka ich traumatyczne przeżycie: oględziny.
– Dwie rodziny nie chciały wziąć udziału w ostatnim etapie weryfikacji, czyli oglądzie zwłok. I ja się im nie dziwię, bo miejscami jest to straszny widok – mówiła minister zdrowia.
Wśród osób, które już zostały zidentyfikowane, są m.in. ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra, rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski.
Ciała ofiar mogą trafić do Polski we wtorek rano, przywiezie je samolot transportowy CASA.
Do identyfikacji większości tragicznie zmarłych konieczne są badania DNA. Do Moskwy odleciał wczoraj rządowy Jak z próbkami materiału genetycznego od rodzin ofiar. Zbierali je funkcjonariusze ABW.
– Od osób najbliższych ofiarom pobrano wymazy z policzków, które posłużą do badań. Z domów ofiar wzięto ich grzebienie, maszynki do golenia, szczoteczki do zębów – opowiada informator „Rz”.
Ornaty księży
We wtorek – jak ustaliła „Rz” – Jak zabierze do Polski osobiste rzeczy ofiar tragedii. Może ich być nawet tona.
– Znaleziono ornaty księży, ale wśród zabezpieczonych przedmiotów nie ma zabranego na obchody 70. rocznicy Katynia sztandaru polskiej adwokatury, który wzięła na pokład prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Joanna Agacka-Indecka – mówi jeden z rozmówców „Rz”.
– To miał być bardzo symboliczny gest, bowiem wielu spośród zamordowanych oficerów było adwokatami – mówi mecenas Andrzej Zwara, prezes ORA w Gdańsku.
Z powodu wciąż zamkniętego lotniska w Smoleńsku rzeczy ofiar katastrofy będą przewiezione do Briańska, dokąd przyleci po nie Jak-40. Już w Polsce trafią do magazynów ABW lub Żandarmerii Wojskowej, gdzie 60 techników kryminalistycznych będzie je suszyło i opisywało. Rodziny na pamiątki po bliskich muszą poczekać.
Płk Parulski mówi, że teren, na którym szukane są szczątki ciał i ich rzeczy, jest dokładnie otoczony przez wojsko, policji straż, a czynności prowadzą śledczy, którzy pracowali po zamachach w moskiewskim metrze czy Dagestanie.
Wieczorami teren jest oświetlony, bowiem przyciągnięto agregaty prądotwórcze.
Co mówili piloci
Na miejscu katastrofy pracują wspólnie rosyjscy i polscy prokuratorzy, patomorfolodzy i eksperci ds. wypadków lotniczych. Z udziałem naszych prokuratorów przesłuchani zostali dwaj rosyjscy kontrolerzy z wieży lotniska w Smoleńsku.
– W ich ocenie nie było warunków do lądowania, wieża je odradzała – mówił Andrzej Seremet.
Wyjaśnił też, że na obecnym etapie śledztwa nie ma danych, z których wynikałoby, że na pilotów była wywierana presja przez członków delegacji.
Wicepremier Rosji Siergiej Iwanow podkreślił, że jest potwierdzenie, iż ostrzeżenia o fatalnej pogodzie w Smoleńsku były nie tylko przekazane polskim pilotom, ale i przez nich odebrane.
W niedzielę wieczorem znaleziono trzecią czarną skrzynkę z rozbitego Tu-154.
– To rejestrator lotu, który był zamontowany w samolocie przez stronę polską. W sposób jeszcze bardziej precyzyjny powinien zarejestrować wszystkie istotne dla tego lotu informacje – mówi „Rz” płk Parulski.















