Opinie

Erytropoetyna przed Trybunałem

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
O tym, co hiszpańskiego kolarza łączy z polską biegaczką – pisze prawnik z Listy Londyńskiej International Law Association
Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) 16 marca oddalił apelację hiszpańskiego kolarza Alejandro Valverde od decyzji Włoskiego Komitetu Olimpijskiego (CONI). Potwierdził ponadto dwuletni zakaz występów nałożony na zawodnika przez komitet. Oznacza to, iż Valverde do 10 maja 2011 roku nie może uczestniczyć w zawodach organizowanych przez CONI. Przyczyną takiej decyzji było wykrycie w jego organizmie erytropoetyny (EPO). Trybunał Antydopingowy działający w ramach CONI poddał badaniu próbkę krwi kolarza podczas wyścigu Tour de France; zarówno pierwsze, jak i drugie badanie wykazało obecność EPO we krwi zawodnika. Tym samym, w związku z naruszeniem przepisów antydopingowych, orzeczono wobec niego sankcję za stosowanie i używanie środka niedozwolonego. Valverde odwołał się od tej decyzji do CAS w Lozannie. Panel arbitrażowy powołany w ramach CAS potwierdził, że dowody przedstawione w sprawie dawały podstawę do wydania decyzji tej treści. Podkreślono przy tym, iż procedura zastosowana przez Trybunał Antydopingowy była nie tylko dopuszczalna – zaprzeczając tym samym twierdzeniom powoda o popełnionych uchybieniach – ale również stosowna i wiodąca w sposób jak najbardziej prawidłowy do otrzymanych wyników. Sankcje zaś, relewantne do stopnia naruszenia przepisów, jakiego dokonał Alejandro Valverde.
Polski Komitet Olimpijski na swoich stronach internetowych 10 marca zamieścił informację przekazaną przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski o pozytywnym wyniku badania antydopingowego próbki A zawodniczki biegów narciarskich Kornelii Marek. 12 marca, na prośbę zainteresowanej, odbył się powtórny test próbki B, z takim samym skutkiem jak w przypadku próbki A. Wśród możliwych sankcji zawodniczce grozi m.in. zakaz występów, odebranie stypendium sportowego i inne orzeczone przez Polski Komitet Olimpijski. Wydaje się, iż sprawa Alejandro Valverde dla naszej biegaczki może być interesująca z kilku co najmniej powodów, a mianowicie: orzeczenie wobec niej kary jest nieuniknione, pozostaje pytanie o jej wysokość i rodzaj zastosowanych środków. Nie bez wpływu na powyższe ma wiek zawodniczki i jej nikłe doświadczenie, to z kolei mogłoby wskazywać na potencjalną rolę osób trzecich w sprawie. W razie orzeczenia środków nadmiernie represyjnych pozostaje arbitraż w Lozannie. W takim wypadku analizie poddana zostanie nie tylko wysokość, ale także i rodzaj kary, ponadto dowody, na jakich opierało się Prezydium PKOl, w tym procedura wydania przedmiotowej decyzji.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL