Firmy
Wielkie dotacje dla firm okazały się wielką klapą
Z 2 miliardów złotych dotacji na lata 2008 – 2010 na duże inwestycje produkcyjne nie wypłacono jeszcze ani złotówki. Dotychczas podpisano tylko jedną umowę o dofinansowanie
Granty są przeznaczone dla przedsiębiorstw produkcyjnych na duże inwestycje (minimalne koszty kwalifikowane to 160 mln zł) o charakterze innowacyjnym. Chodzi o zakup lub wdrożenie rozwiązania technologicznego stosowanego na świecie nie dłużej niż trzy lata lub takiego, którego stopień globalnego rozprzestrzenienia w danej branży nie przekracza 15 proc. wartości sprzedaży.
Warunkiem otrzymania pieniędzy z poddziałania 4.5.1 programu „Innowacyjna gospodarka” jest też utworzenie co najmniej 150 miejsc pracy. To wymogi obecne, bo w latach 2008 – 2009 były bardziej wyśrubowane (np. w 2008 r. trzeba było utworzyć 200 miejsc pracy). Choć można uzyskać zwrot do 30 proc. kosztów kwalifikowanych inwestycji, czyli co najmniej 48 mln zł, wniosków wpływa po kilka na rok.
Dotychczas podpisano zaledwie jedną umowę o dofinansowanie. Dotację uzyskał FIAT Powertrain Technologies Poland na budowę linii produkcyjnej małego nowatorskiego silnika benzynowego, zobowiązując się do utworzenia 400 nowych miejsc pracy. Wartość dofinansowania to ok. 100,3 mln zł.
Z czego wynika ograniczone zainteresowanie dużymi grantami? – Przede wszystkim ze spowolnienia gospodarczego, które nie sprzyja dużym inwestycjom – wyjaśnia Jerzy Kwieciński, szef Fundacji Europejskie Centrum Przedsiębiorczości. Dodaje, że głównymi adresatami dotacji są zagraniczne koncerny, a te, inwestując, biorą pod uwagę globalną koniunkturę gospodarczą.
– To działanie nietrafione. Wielkie koncerny wymagają indywidualnego podejścia, a u nas ktoś wpadł na pomysł, aby startowały w konkursach o dotacje – tłumaczy Mirosław Marek, były prezes PARP, obecnie wiceprezes firmy doradczej DGA. –W innych krajach rządy zabiegają o dużych inwestorów, u nas jest odwrotnie, to inwestorzy zabiegają o wsparcie – dziwi się Marek.
Resort gospodarki warunki ubiegania się o duże dotacje liberalizuje co rok. Od 17 marca obowiązuje nowy poziom dofinansowania – 30 proc. – Liczymy na większe zainteresowanie w rozpoczynającym się 31 marca naborze wniosków. W 2009 r. większość aplikacji złożono w ostatnich dwóch miesiącach. Sądzimy, że stabilizacja sytuacji gospodarczej w Polsce i złagodzenie warunków dostępu do środków zwiększy zainteresowanie tymi dotacjami – mówi Ewa Baranowska, dyrektor Departamentu Wdrażania Programów Operacyjnych w Ministerstwie Gospodarki.
Wykorzystanie pomocy
Sytuacja w poszczególnych segmentach programu „Innowacyjna gospodarka” jest diametralnie różna. W przypadku grantów na duże inwestycje dla sektora produkcyjnego chętnych brakuje, choć czekają miliardy złotych. W przypadku dotacji na popularne e-usługi, choć budżet jest skromniejszy (1,6 mld zł na cały okres 2007 – 2013) już podpisano umowy na 55 proc. wartości grantów, a przedsiębiorcy składają wnioski na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy.
Podobnie oblegane są konkursy na projekty inwestycyjne związane z zastosowaniem nowych rozwiązań technologicznych (4.4), produktowych, usługowych lub organizacyjnych. Rok 2010, a więc półmetek perspektywy finansowej 2007 – 2013 wydaje się dobrym momentem na przesunięcie pieniędzy ze sfer cieszących się nikłym zainteresowaniem firm na te najbardziej je interesujące.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora






