Publicystyka
Pułapka Kaczyńskiego
Dopóki PO utrzymuje wizerunkowy monopol na bycie siłą nowoczesną, namaszczoną przez Zachód do rządzenia w Polsce, a PiS chodzi w gumiakach Leppera, Tuskowi wszystko będzie wybaczone - pisze publicysta "Rzeczpospolitej"
Weź udział w dyskusji
Sztuka marketingu politycznego polega na tym, by odgadnąć, która z rozmaitych spraw, w których wyborca ma swoje zdanie i swoje emocje, jest tą decydującą dla ostatecznego wyboru. Od 20 lat na przykład w każdym badaniu miażdżąca większość Polaków opowiada się za orzekaniem i wykonywaniem kary śmierci, a mimo to żadna z partii, które karę śmierci ustawiły w centrum swego programu, nie osiągnęła rewelacyjnego wyniku.
Nieodmiennie też Polacy w miażdżącej większości deklarują się jako katolicy, a jako najwyższą wartość wskazują w rozmaitych badaniach rodzinę. Ale siły polityczne eksponujące te wartości nie cieszą się wcale większościowym poparciem.
O co chodzi Polakom
Co więc jest kluczem do serca wyborcy, do zdobycia jego poparcia? Polacy na pewno nie kierują się w politycznych wyborach historycznymi zasługami – wtedy Lech Wałęsa nigdy nie przegrałby z Aleksandrem Kwaśniewskim. Ale też nie jest prawdą, żeby się kierowali tylko troską o poziom życia, przysłowiową kiełbasą wyborczą – gdyby tak było, nie odsunęliby na polityczny margines SLD w momencie, gdy pod jego rządami poziom życia zaczął się wyraźnie poprawiać.
Nie można też twierdzić, mimo popularności na wszelkich wiecach skandowanej obelgi "zło-dzie-je", że kieruje Polakami oburzenie na korupcję, nadużycia i afery – gdyby tak było, Prawo i Sprawiedliwość nie straciłoby władzy. Rozgoryczeni tym wyborem stronnicy idei IV RP chętnie oskarżają rodaków, że w ogóle nie rozumują w racjonalnych kategoriach, a politykę traktują wyłącznie jako konkurs piękności.
Ale i to nie może być prawda, bo przecież gdyby tak było, Lech Kaczyński nigdy by nie wygrał z Donaldem Tuskiem ani Andrzej Olechowski nie pozostawałby etatowym loserem kolejnych kampanii.
A może jeszcze inaczej – każda z wymienionych spraw była dla ogółu ważna w pewnym określonym momencie, by z czasem stracić znaczenie, ustąpić innym problemom i innym emocjom. Tak czy owak zrozumieć, o co Polakom chodzi, co uznają za istotne, a co za drugorzędne, to klucz do władzy.
Niereformowalny prezes
Sądzę, że przyczyną powszechnie stwierdzanej niemożności, w której ugrzęzła partia Jarosława Kaczyńskiego, jest właśnie jego nieumiejętność zrozumienia, co kieruje Polakiem wrzucającym głos do urny wyborczej, więcej – generalna niechęć do zgłębiania nastrojów społecznych i wiara, że najważniejsze są polityczne manewry i układy gabinetowe.Być może trudno się temu dziwić – Jarosław Kaczyński od zawsze jest politykiem gabinetowym, a elektoraty prawicy i lewicy traktuje jako rozdane mniej więcej na stałe. Na dodatek uprawia politykę już od wielu lat, otoczony coraz szczelniejszym kręgiem wyznawców i wykonawców jego poleceń, którzy – to naturalna zasada funkcjonowania każdego dworu, w wypadku Kaczyńskiego potwierdzana wielokrotnie – mówią prezesowi to, co – jak zakładają – chce on słyszeć, bo od tego i od licytacji, kto bardziej utwierdzi prezesa w poczuciu słuszności, zależą ich kariery.
Stosunkowo najnowszy przykład – niedopuszczenie, by prezes mógł usłyszeć od dziennikarzy życzliwych ideom prawicy, ale niekoniecznie jemu samemu, jakie popełnia błędy wizerunkowe – jest tylko jednym z wielu dowodów na to, jak zgubne dla polityka jest otaczanie się posłusznymi miernotami.
Gdy czasem opinie, które w wąskim kręgu współpracowników budzić muszą zachwyt, Jarosław Kaczyński wypowiada publicznie, skutecznie się ośmiesza. Wiele już o tym napisano, wystarczająco wiele, żebym mógł tematu coraz to nowych wpadek szefa PiS i jego medialnej niereformowalności nie rozwijać.
Nie chcę go też rozwijać dlatego, że jestem głęboko przekonany, iż skupiając się na irytujących i niereformowalnych zachowaniach prezesa, w rodzaju jego nieskrywanego lekceważenia ludzi młodych czy nawyku obwieszczania, iż posiada jakąś szczególną, straszną wiedzę, którą się wszelako nie podzieli, pomija się rzeczywisty problem Prawa i Sprawiedliwości.














