Zbrodnia katyńska
Rosja zapewnia, że ujawni nieznane dokumenty
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew przyznał, że istnieją dokumenty dotyczące Katynia, które jeszcze nie zostały przekazane Polsce. Zapewnił, że zostaną one ujawnione. Nie wiadomo czy znajduje się wśród nich tzw. białoruska lista katyńska
Miedwiediew dodał, że polecił już przeprowadzenie stosownych procedur i przekazanie tych materiałów stronie polskiej.
Mówił o tym na konferencji prasowej w Kopenhadze, zrelacjonowanej przez rosyjską telewizję NTV.
- Te słowa są kolejnym znakiem i trzeba je traktować z jak najlepszą wolą, ale ja wolę poczekać na fakty, a nie na słowa, bo nie tracąc, broń Boże, cierpliwości uważam, że szczególnie po katastrofie w Smoleńsku słowa już nie wystarczą - skomentował premier Donald Tusk.
Gospodarz Kremla nie ujawnił, jakie to są dokumenty. Na początku kwietnia Rosja poinformowała Polskę, że nie posiada w swoich archiwach listy oficerów, którzy zostali pomordowani na terenie Białorusi. Białoruska lista katyńska zawiera 3870 nazwisk Polaków zamordowanych w 1940 roku przez NKWD. Jest jedną z największych tajemnic mordu z 1940 roku. Czekają na nią rodziny i bliscy Polaków, którzy po wtargnięciu ZSRR do Polski 17 września 1939 roku zaginęli bez wieści na ziemiach zajętych przez Armię Czerwoną.
Wcześniej Federalna Służba Archiwalna Rosji (Rosarchiw) po raz pierwszy udostępniła na swojej stronie internetowej dokumenty związane ze zbrodnią katyńską. Rosarchiw zaznaczył, że materiały te umieszczono w internecie na polecenie prezydenta Miedwiediewa. Czytaj więcej
- To nie znaczy, że tych materiałów nikt nie zna. Jednak w takiej skonsolidowanej postaci na stronie naszego archiwum ukazały się prawdopodobnie po raz pierwszy. Niech wszyscy obejrzą. Niech zobaczą, co uczyniono, kto podejmował decyzje, kto wydał polecenie, by unicestwić polskich oficerów. Tam wszystko jest napisane. Widnieją tam wszystkie podpisy. Wszystkie postacie są znane - powiedział prezydent.














