"Rzeczpospolita" ujawnia
Utajnione sedno afery
Jest ściśle tajne śledztwo dotyczące bohaterów afery hazardowej
Jak ustaliła „Rz”, trwa ściśle tajne śledztwo, które ma związek z Dolnym Śląskiem i korupcją funkcjonariuszy publicznych. Prowadzi je Wydział do spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. Ruszyło w październiku 2009 r., a więc dokładnie wtedy, gdy wybuchła afera hazardowa. Pojawiają się w nim nazwiska jej głównych bohaterów.
Józef Radzięta, rzecznik krakowskiej apelacji, odmawia podania jakichkolwiek szczegółów na temat tego śledztwa. Potwierdza jedynie, że „korupcyjne zachowania obejmują lata 2008 – 2009; nie dotyczą jednak kwestii wpływania na treść ustawy hazardowej czy też prac nad aktem prawnym regulującym ten obszar”.
Sprawa inna, bohaterowie ci sami
Według nieoficjalnych informacji „Rz” przedmiotem krakowskiego śledztwa są osoby „personalnie i instytucjonalnie” związane z aferą hazardową.
Jerzy Szymański, zastępca prokuratora generalnego, mówił o tym postępowaniu na styczniowym spotkaniu z posłami z Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
Wiadomo, że ustalenia krakowskich prokuratorów zostaną dołączone do akt głównego śledztwa, jakie się toczy w sprawie afery hazardowej.
Według naszych ustaleń w śledztwie pojawia się m.in. nazwisko Ryszarda Sobiesiaka – biznesmena, który lobbował wśród polityków PO w sprawie ustawy hazardowej.
Z informacji „Rz” wynika, że szersze informacje na temat krakowskiego postępowania otrzymali posłowie z hazardowej komisji śledczej. Zostali jednak ostrzeżeni przez prokuratorów, że zostały one objęte najwyższymi klauzulami tajności, i zobowiązani do zachowania ścisłej tajemnicy.
Postępowanie wykracza poza zakres, który obecnie może badać komisja śledcza. Stąd też m.in. wniosek posłów PiS o rozszerzenie obszaru zainteresowania komisji śledczej.
Sejmowi śledczy wstrząśnięci
Poseł Jarosław Urbaniak przyznał „Rz”, że jego koledzy z komisji śledczej byli zdumieni i zszokowani tym, czego się dowiedzieli od prokuratorów. Miało to wywrzeć na nich piorunujące wrażenie.
– Nie mogę na ten temat nic powiedzieć – odpowiada „Rz” Zbigniew Wassermann (PiS), członek komisji śledczej.
Rozmowy na temat ściśle tajnego śledztwa odmawia też jego partyjna koleżanka z komisji Beata Kempa, a także Sławomir Neumann (PO). Posłowie potwierdzają jedynie w rozmowach z „Rz”, że sprawa ma „duży kaliber”.
Oficjalnie prokuratura informowała dotychczas jedynie o dwóch śledztwach związanych z tzw. aferą hazardową.
Pierwsze – z zawiadomienia CBA, które od 7 października prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Dotyczy ono m.in. pośrednictwa w załatwieniu spraw związanych z pracami legislacyjnymi nad nowelizacją ustawy hazardowej.
Prokuratura bada też, czy nie doszło do niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w związku z nowelizacją ustawy. Drugie śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Dotyczy ujawnienia tajemnicy państwowej i tzw. przecieku, który miał spalić akcję CBA.
Posłowie sugerują, że krakowskie śledztwo może okazać się dla całej afery hazardowej najważniejsze.
Czy właśnie o nim 19 stycznia przed komisją śledczą wspominał były szef CBA Mariusz Kamiński?
Ujawnił wtedy, że CBA zainteresowało się Sobiesiakiem, bo istniało podejrzenie jego udziału w „bardzo poważnych przestępstwach korupcyjnych”.
Operacja „black jack”Afera hazardowa wybuchła po ujawnieniu przez „Rz” stenogramów z podsłuchanych przez CBA rozmów między biznesmenami a politykami PO. Przedsiębiorcy lobbowali u Zbigniewa Chlebowskiego, byłego szefa Klubu PO, oraz u byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, by nie zmieniano zapisów ustawy hazardowej w niekorzystny dla nich sposób. W rozmowach padało też nazwisko byłego wicepremiera Grzegorza Schetyny. Według CBA doszło do przecieku informacji o akcji.














