Rozmowa
Minister finansów: Radek Sikorski na prezydenta
Prywatnie od wielu lat przyjaźnię się z Radkiem Sikorskim. Byłby on kandydatem aspiracji Polaków, który pozwoli PO odzyskać wyjątkowy entuzjazm z wyborów z 2007 r. - mówi w rozmowie z "Rz" minister finansów
Rz: Rząd prognozuje, że gospodarka wzrośnie w 2010 r. o 3 proc. W budżecie zapisano, że to będzie 1,2 proc. Ekonomiści wskazują, że deficyt budżetu będzie wynosił nawet 30 zamiast 50 mld zł. Zgadza się pan z nimi?
Zobaczymy, ale ważniejszy jest deficyt sektora finansów publicznych. Chcemy go obniżyć do poniżej 3 proc. PKB w 2012 r. Konkretne działania są zakreślone w planie konwergencji, ale pewnym gwarantem naszej determinacji jest to, że podczas kryzysu naprawdę dużo zrobiliśmy. To że ograniczyliśmy wczesne emerytury oznacza, że w ciągu następnych kilku lat efektywny wiek emerytalny wzrośnie o 5 lat. To olbrzymi przełom. Zmniejsza to ukryty dług publiczny o 27 proc. PKB. To przecież 400 mld zł! Widać, że jak coś powiemy to to robimy.
Ale gdy kandydat PO nie wygra wyborów prezydenckich to rząd znów będzie się tłumaczył prezydenckim wetem.
Gwarancją tego, że chcemy realizować nasze plany jest także rezygnacja Donalda Tuska z kandydowania na prezydenta. Nie po to premier nie kandyduje, by nie naprawiać Polski i finansów publicznych.
Zatem Komorowski czy Sikorski?
Obaj są świetnymi kandydatami. Obaj bez problemu wygrają z Lechem Kaczyńskim. Obaj byliby też prezydentem, z którego nareszcie wszyscy Polacy będą mogli być dumni. Prywatnie od wielu lat przyjaźnię się z Radkiem Sikorskim. Byłby on kandydatem aspiracji Polaków, który pozwoli PO odzyskać wyjątkowy entuzjazm z wyborów z 2007 r.
Więcej wątków z rozmowy w sobotnio-niedzielnej "Rzeczpospolitej"
- O tym dlaczego reforma KRUS nie jest tak ważna jak się powszechnie uważa i kiedy Polska może przyjąć euro.






