Śledztwo "Rz"
Sekrety fortuny Sobiesiaka
Sportowa kariera pozwoliła mu zdobyć pracę w Austrii. Zyskał coś jeszcze cenniejszego – kontakty, dzięki którym stał się hazardowym potentatem
Kim jest jeden z głównych bohaterów afery hazardowej? Człowiek, który – w podsłuchanych przez CBA rozmowach – o znajomych politykach PO mówił: „dupek”, „czereśniak”, „pacan”.
Teraz będzie musiał m.in. o tym opowiedzieć posłom z hazardowej komisji śledczej. Kiedy? Komisja planuje przesłuchać go 11 lutego.
Na razie wiadomo, że 56-letni Ryszard Sobiesiak nie potwierdził udziału w tegorocznym, jubileuszowym turnieju golfowym Polonia Open w Port Saint Lucie na Florydzie, który zaczyna się na początku lutego.
W ubiegłym roku Sobiesiak zajął tam szóste miejsce. Imprezie patronował Andrzej Person, senator PO i przewodniczący Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą.
– Nie będę ukrywał, znam człowieka od czasu, kiedy był piłkarzem, ale to nie jest mój przyjaciel – zastrzega Person.
Trzy lata temu o Sobiesiaku w relacji z zawodów rozpisywano się w samych superlatywach: „To świetny niegdyś piłkarz Śląska Wrocław, do niedawna współwłaściciel kasyn Casino Poland. Sobiesiak inwestuje teraz w Karkonoszach, ma też posiadłość i piękny apartament na Florydzie, więc jest jakby reprezentantem i Polski, i Polonii”.
Dziś biznesmen jest zamieszany w aferę, która wymusiła rekonstrukcję rządu. To jego rozmowy z politykami PO podsłuchała CBA. Dotyczyły dopłat dla kasyn, salonów gier i automatów o niskich wygranych. Branża hazardowa, którą reprezentuje m.in. Sobiesiak, próbowała je storpedować za pośrednictwem polityków. Tajna operacja CBA została nazwana „Black Jack”.
W dodatku wrocławska prokuratura i CBA depczą mu po piętach z powodu inwestycji w Zieleńcu, którą „Rz” opisała 14 stycznia tego roku.
Sportowiec chce paszportu
Ryszard Sobiesiak pochodzi z Wierzbic, wsi koło Wrocławia. Jego rodzice byli rolnikami. Młodszy o dwa lata brat Jan ma firmę transportową i jest radnym w podwrocławskich Kobierzycach. Ryszard ma też dwie starsze siostry: Krystynę i Marię.
Po liceum ekonomicznym w Świdnicy kończy Akademię Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Może być nauczycielem. Nie chce. Woli grać w piłkę nożną. – Rysiek zawsze ganiał za piłką – wspomina kolega z podstawówki Jan Biesiada, sołtys Kobierzyc.
Jako piłkarz Wojskowego Klubu Sportowego Śląsk Wrocław Sobiesiak wyjeżdża za granicę: do Czechosłowacji, NRD, Rumunii, ZSRR, na Węgry, ale także do Grecji i Francji. Ma trójkę dzieci. Najstarszy Marcin urodził się w 1975 r., trzy lata później bliźniaki – Magda i Marek.
Austriacki kontakt i kasyno w Łodzi
W 1983 roku pojawia się szansa na grę w Austrii. Wiener Sportklub wysyła do Śląska zaproszenie dla Sobiesiaka na testy. Ten pisze prośbę do prezesa klubu gen. Józefa Petruka. „Biorąc pod uwagę fakt, że w przyszłości zamierzam pracować w charakterze trenera z młodzieżą, pobyt w Austrii niewątpliwie wpłynąłby na pogłębienie moich wiadomości w zakresie szkolenia” – uzasadnia. Dostaje zgodę i paszport. W archiwum IPN zachowały się jego dokumenty paszportowe. By wyjechać za granicę, podaje nieprawdziwe informacje o wykształceniu. We wnioskach z początku lat 80. pisze „wykształcenie średnie”, choć od 1978 r. jest magistrem.
W Wiedniu szybko z niego rezygnują, ale znajduje kolejny klub. W sierpniu 1983 roku Główny Komitet Kultury Fizycznej i Sportu wyraża zgodę na grę Sobiesiaka przez dwa sezony (do 30 czerwca 1985 roku) w austriackim SV Raika St. Veit.
Po dwóch latach piłkarz przenosi się do VSV Villach. Z dokumentów złożonych w polskiej ambasadzie w Wiedniu wynika, że zarabiał miesięcznie 8 tys. szylingów. Dorabia handlem – jeździ do Polski z kawą i bananami.
Potem gra w barwach Favoritner AC Wien, a karierę sportową kończy jako trener w V-ligowym SV Neulengbach.
Pracę w ostatnich dwóch klubach pomógł załatwić Sobiesiakowi Janusz Feiner, austriacki menedżer piłkarski. – W tym czasie było wielu bardzo zdolnych piłkarzy, lepszych od Sobiesiaka – mówi „Rz” Feiner.
– Był on jednak dobry na te kluby, w których grał.
W końcu lat 80. schyłek kariery piłkarskiej Sobiesiaka łączy się z jego pierwszymi krokami w branży hazardowej, do której wprowadza go właśnie Feiner.













