REKLAMA

Wiadomości

Uzdrowić system ochrony zdrowia

Aleksandra Kurowska, Sylwia Szparkowska 25-01-2010, ostatnia aktualizacja 25-01-2010 01:10
autor: Maciej Kaczanowski
źródło: Fotorzepa
Najbardziej zainteresowani wykupieniem polisy zdrowotnej są ludzie od 30 do 39 lat – wynika  z sondażu na zlecenie „Rz”. Ale nawet w tej grupie odsetek gotowych to zrobić wynosi niecałe 40 proc.
źródło: Rzeczpospolita
Najbardziej zainteresowani wykupieniem polisy zdrowotnej są ludzie od 30 do 39 lat – wynika z sondażu na zlecenie „Rz”. Ale nawet w tej grupie odsetek gotowych to zrobić wynosi niecałe 40 proc.

Nie unikniemy raczej podwyżki składki zdrowotnej, ale bez poprawy efektywności systemu będą to i tak zmarnowane pieniądze

Budżet Narodowego Funduszu Zdrowia wynosi w tym roku 53,2 mld zł. To o 1,3 mld zł mniej niż w 2009 roku. Zadłużenie placówek służby zdrowia wyniesie ok. 9 – 10 mld zł. To mniej więcej tyle samo co w poprzednich latach, ale przez ten czas zrealizowano kilka programów oddłużenia. Oznacza to, że szpitale i przychodnie wciąż popadają w nowe długi. Jednocześnie satysfakcja Polaków z publicznej służby zdrowia jest niska.

Spraw, które trzeba załatwić i to równocześnie, aby poprawić ten stan rzeczy, jest wiele. Jedno nie budzi wątpliwości – ochrona zdrowia musi być dofinansowana. – Wydajemy najmniej na leczenie w całej Europie. Nie da się poprawić sytuacji zdrowotnej bez większych nakładów – uważa dr Bogdan Wojtyniak z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, współautor raportu „Zdrowie Polaków 2009”.

Około miliarda złotych mogą przynieść systemowi dodatkowe dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne. Resort zdrowia twierdził, że nawet kilka razy więcej, ale wydaje się to nierealne. Takie polisy nie korzystają z ulgi w PIT, a obecna oferta rynkowa i jej ceny nie budzą masowego zainteresowania Polaków. Dodatkowe ubezpieczenia wykupiło ok. 300 – 350 tys. osób, ale w zdecydowanej większości dotyczą one tylko opieki lekarza rodzinnego i specjalisty. Nie przekłada się to więc na skrócenie kolejek do zabiegów w szpitalach.

Trzeba umożliwić obywatelom przenoszenie się do prywatnych ubezpieczycieli wraz z (symboliczną choćby) częścią swojej obowiązkowej składki. Rozwiązanie idące w tym kierunku (choć zakładające przeniesienie znacznej części składki) zaproponowała dwa lata temu Polska Izba Ubezpieczeń.

Kolejną niezbędną reformą jest wprowadzenie rejestru usług medycznych z indywidualnym informatycznym kontem każdego ubezpieczonego. Zapewni to bardziej efektywne leczenie i pozwoli uniknąć nadużyć i eskalacji kosztów w przyszłości. Jerzy Miller, szef MSWiA, zapewnia, że dokumenty identyfikacji medycznej będą skoordynowane z dowodem osobistym i będzie je można odbierać od przyszłego roku. Wprowadzenie RUM umożliwiłoby integrację placówek służby zdrowia i lepszą koordynację leczenia między lekarzem rodzinnym, specjalistą a szpitalem.

Trzeba też rozważyć dopłaty pacjentów do leczenia, bo ograniczają one popyt na usługi medyczne. Jak tłumaczy psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński, wizyty u lekarza są w Polsce traktowane często jako forma aktywności społecznej – a tego żaden system opieki zdrowotnej nie udźwignie. Rozwiązanie to jest trudne do wprowadzenia z przyczyn politycznych, a skala dodatkowych dochodów niewielka – zaledwie 4 – 5 proc. kosztów leczenia. Jednak w praktyce chodzi tu przede wszystkim o hamowanie wzrostu wydatków na leczenie.

Oszczędności można poszukać też w wydatkach na leki. NFZ wydaje na refundację ponad 8 mld zł i te wydatki będą rosły. Wymuszanie konkurencji między producentami przez wpisywanie ich leków na tzw. listy refundacyjne powoduje, że mamy jedne z najtańszych farmaceutyków w Europie. Jednak, by wzmocnić „grę na zniżkę cen” tańsze odpowiedniki już refundowanych leków powinny być wpisywane na listy niemal automatycznie. Tymczasem zdarza się, że czekają na to lata.

Coraz większym problemem stają się rosnące wydatki na usługi o charakterze pielęgnacyjnym, co jest związane ze starzeniem się społeczeństwa. Przerzucanie tych kosztów na służbę zdrowia, która zajmuje się leczeniem coraz bardziej specjalistycznym, to jedna z przyczyn gwałtownie rosnących wydatków na zdrowie. Były minister zdrowia Zbigniew Religa proponował wprowadzenie osobnego ubezpieczenia pielęgnacyjnego, które miało przynieść 8,4 mld zł. Można ten pomysł ponownie rozważyć.

Ostatecznym rozwiązaniem jest podniesienie składki zdrowotnej. I coraz więcej ekspertów twierdzi, że tego nie unikniemy. W tym roku na leczenie wpłacimy ze składek ok. 50 mld zł, 3,4 mld zł budżet zapłaci za rolników, a ponad 6 mld zł będzie miał do dyspozycji resort zdrowia. Poza tym Polacy z własnej kieszeni wydadzą około 30 mld zł na leki i prywatną opiekę medyczną. Dużo. Ale skala potrzeb jest tak wielka, że jeśli wszystkie powyższe rozwiązania nie zostaną natychmiast wprowadzone, nie da się uniknąć podniesienia składki zdrowotnej – mimo że niszczy to konkurencyjność gospodarki. Podniesienie składki o 1 pkt proc. dałoby dodatkowe ok. 6 mld zł. Najbardziej akceptowalnym rozwiązaniem byłoby połączenie tej podwyżki z możliwością wyższego odliczenia wydatków na składkę w PIT. Teraz przy 9 – proc. składce odliczyć możemy 7,75 proc. Chyba że bardziej sprawiedliwie obciążymy wszystkich składkami, także rolników, za których zaniżone składki płaci państwo (w tym roku wyda 3,2 mld zł).

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>