Raj nieutracony

aktualizacja: 22.01.2010, 19:00
Foto: Narodowe Centrum Kultury

Jak wyglądałaby Polska, gdybyśmy we wrześniu 1939 roku wygrali wojnę? Na to kuszące pytanie odpowiada Maciej Parowski w swojej najnowszej powieści „Burza. Ucieczka z Warszawy ’40”.

Autor nosił w sobie pomysł przeszło ćwierć wieku. Początkowo myślał o komiksowym kostiumie dla tej – tak obecnie popularnej – alternatywnej wersji naszej historii najnowszej. Potem scenopisem usiłował zainteresować kinematografię. Koniec końców nadał konceptowi formę powieściową. I był to trafny wybór, bo ponad 500 stron czytelnik pochłania łapczywie, w czym wydatnie pomagają potoczyste dialogi, plastyczne opisy, umiejętnie dozowany żart i wszechobecna ironia.
Wartka fabuła dowodzi z jednej strony niebagatelnej wyobraźni literackiej i potężnej siły kreacji, z drugiej zaś utwierdza w przekonaniu o erudycji i rozległych horyzontach prozaika. O ile bowiem intryga opiera się na okultyzmie i chiromancji – leitmotiwem jest swoista rywalizacja najsłynniejszego polskiego jasnowidza inżyniera Stefana Ossowieckiego (z którego usług korzystał sam marszałek Józef Piłsudski) oraz jego hitlerowskiego odpowiednika Karla Wiliguta (wróżbity Heinricha Himmlera) – o tyle uwikłane w nią są osoby z krwi i kości. Skądinąd nie tylko Polacy. Parowski obficie czerpał z przeszłości, wybierając z reguły osoby mu z rozmaitych przyczyn bliskie, takie jak: Karol Irzykowski, Tadeusz Dołęga-Mostowicz, Witkacy, Stanisław Dygat, Maksymilian Kolbe, Eugeniusz Lokajski, Alfred Hitchcock, George Orwell, Albert Camus, Ernst Jünger, Curzio Malaparte...
Summa summarum obcujemy z 74 autentycznymi postaciami (ich lapidarne biogramy i kolosalna bibliografia dopełniają powieść, więc chociaż to science fiction, to z pokaźnym pierwiastkiem dydaktycznym) trafiającymi do Warszawy AD 1940 – pieczołowicie odtworzonej piórem Parowskiego dającego się poznać jako wnikliwy varsavianista – która kilka miesięcy po wygranej wojnie gości światową elitę intelektualną przybyłą na kongres poświęcony kresowi dwu zbrodniczych totalitaryzmów – spod znaku swastyki oraz sierpa i młota.
Zaryzykowałbym tezę, że powieść powstała z potrzeby serca. Pisarz pragnął unaocznić czytelnikom, co tak naprawdę utraciliśmy w 1939 roku, i przynajmniej na moment dać im poczucie zwycięstwa. Przypuszczam, że scena ukazująca naszych kawalerzystów pocieszających strąconych lotników Luftwaffe zdobędzie dużą popularność. Chociaż, jak się zdaje, wojna stanowiła dla Parowskiego jedynie pretekst do precyzyjnego skonstruowania epickiej opowieści o raju cudownie nieutraconym raz na zawsze.
[i]Maciej Parowski „Burza. Ucieczka z Warszawy ’40”. Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2009[/i]
Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE