Polityka
Politycy PO gromią Lecha Kaczyńskiego
Platforma nie musi wystawiać Tuska, by wygrać wybory prezydenckie
Gdyby wybory prezydenckie odbyły się w najbliższą niedzielę, to prezydentem zostałby Donald Tusk – wynika z sondażu GfK Polonia dla „Rz”. Premier pokonałby w II turze wyborów obecnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego stosunkiem 53 do 27 proc.
– To świetny wynik, który pokazuje, jak dużą sympatią w społeczeństwie cieszy się premier – komentuje wiceszef Klubu PO Grzegorz Dolniak.
Ale zaznacza, że decyzja o kandydowaniu Donalda Tuska jeszcze nie zapadła. – Poczekajmy spokojnie do końca zimy, a wtedy pan premier na pewno ogłosi taką decyzję, która będzie najlepsza dla Polski – zapewnia Dolniak.
Spekulacje, że Tusk jednak nie zdecyduje się na start w wyborach, pojawiają się ostatnio wśród polityków i sympatyków PO coraz częściej. Premiera do rezygnacji ze startu namawiał już m.in. wiceszef Klubu PO Janusz Palikot. Teraz czyni to też były prezydent Lech Wałęsa.
Silna konkurencja
„Rz” postanowiła sprawdzić, jak w pojedynku z Lechem Kaczyńskim poradziliby sobie inni potencjalni kandydaci PO.
Sondaż GfK Polonia przeprowadzono od 7 do 12 stycznia metodą wywiadów ankietowych na ogólnopolskiej próbie 989 osób
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, który już kilka razy publicznie przyznawał, że byłby zainteresowany startem w wyścigu prezydenckim, może w takim pojedynku liczyć na 46 proc. poparcia, Lech Kaczyński na 28 proc. Jeszcze lepiej radzą sobie szef MSZ Radosław Sikorski i przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Obaj w starciu z obecnym prezydentem cieszą się poparciem 47 proc. badanych, Lech Kaczyński 27 proc.
Według dr. Jacka Kloczkowskiego, politologa z krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej, takie wyniki sprawiają, że decyzja Donalda Tuska co do startu w wyborach jest wciąż bardzo niepewna. – Zwiększają mu one pole manewru, ale też przyprawiają o ból głowy. Z jednej strony pokazują, że Tusk niczym nie ryzykuje, wystawiając do wyścigu kogoś innego. Z drugiej strony dają sygnał, że w PO są inni politycy niemal tak popularni jak premier. A przecież wiemy, że Donald Tusk niezbyt lubi silną konkurencję we własnych szeregach – komentuje Kloczkowski.
Zdaniem Dolniaka z takich wyników można się tylko cieszyć. – To, że inni politycy naszej partii też są w stanie znokautować Lecha Kaczyńskiego, pokazuje, jak silna jest Platforma i ludzie, którzy ją tworzą – uważa.
PiS: to żart
Do wyników sceptycznie podchodzą przedstawiciele PiS. – Jestem pewny, że Lech Kaczyński ponownie zostanie wybrany – mówi poseł Joachim Brudziński i dodaje, że dla obecnego prezydenta jedynym poważnym kontrkandydatem jest premier Donald Tusk. – Wszystkie inne nazwiska traktujemy w kategorii żartu – przekonuje. Ostrzega też PO przed zbytnim triumfalizmem. – W 2005 r. Donald Tusk też już był w ogródku i witał się z gąską, a jak to się skończyło, wszyscy pamiętamy. Teraz będzie podobnie – uważa polityk PiS.
Jednak według dr. Kloczkowskiego, by tak się stało, najpierw muszą wzrosnąć notowania samego PiS. – W tej chwili Lech Kaczyński może liczyć na niemal takie samo poparcie, jakie uzyskuje PiS w sondażach partyjnych. Żeby mógł realnie myśleć o wygraniu prezydentury, to poparcie musi być znacznie wyższe – przekonuje.
masz pytanie wyślij e-mail do autora













