Publicystyka
Kaczyńscy ruszają w pościg
Jeszcze niedawno nikt nie wyobrażał sobie, że zawiedzeni wyborcy Platformy mogliby zwrócić się w stronę Lecha Kaczyńskiego lub PiS. Dziś ciągle to nie jest łatwe, ale już nie niemożliwe – pisze publicysta „Rzeczpospolitej"
Dymisja Przemysława Gosiewskiego ze stanowiska szefa Klubu PiS i powołanie na jego miejsce Grażyny Gęsickiej to zmiana rewolucyjna, jak na tę partię. Następuje dokładnie w momencie, gdy wiele dzieje się w sondażach i pojawia się możliwość odwrócenia dotychczasowych trendów.
Z rozmów z posłami PiS można wywnioskować, że ta zmiana zostanie przyjęta dobrze. Metody działania Przemysława Gosiewskiego cieszyły się coraz mniejszą popularnością w klubie. Ale jak przyznają posłowie, przyjście Gęsickiej jest wielką niewiadomą.
W przypadku Gosiewskiego można było mieć pewność, że odczytuje w mig myśli prezesa, robi dokładnie to, czego się od niego oczekuje, a Gęsicka może być bardziej samodzielna, a tym samym mniej przewidywalna. Wiadomo jednak, że Jarosław Kaczyński bardzo ceni nową szefową klubu. – Jeśli ona coś mówi, nawet się nie zgadzając z prezesem, on jej słucha i analizuje argumenty. A często przyjmuje jej punkt widzenia. Z Gosiem nie było tak nigdy – opowiada jeden z polityków PiS. Na pewno więc zmieni się sytuacja w klubie i sposób zarządzania pracą posłów PiS. Ale najważniejsza jest zmiana wizerunkowa.
Obciach kontra samodzielność
Dotychczasowy szef klubu parlamentarnego był synonimem tego, czego salon w PiS nie cierpiał. Bezwzględności, zamknięcia na inne argumenty, braku dyskusji. Jeśli ktoś w Warszawie czy Gdańsku myślał o pisowskim obciachu, to miał na myśli Przemysława Gosiewskiego.
Symboliczna była sprawa załatwienia peronu we Włoszczowie. Partykularna, bezsensowna ekonomicznie decyzja, która jednocześnie mogła stać się tematem dowcipów i kpin. Niechętni Gosiewskiemu komentatorzy i politycy mówili o nim jako o "tępym karbowym Kaczyńskiego", "bezmyślnym wykonawcy poleceń prezesa". Niezależnie do tego, czy te opinie były sprawiedliwe, Gęsicka na zewnątrz jest postrzegana jako kompletne zaprzeczenie Gosiewskiego. Fachowiec, uosobienie inteligenckości, samodzielnie myśląca kobieta, oceniana wysoko nawet przez środowiska nielubiące PiS.
Gosiewski wykonywał każde polecenie prezesa partii – Gęsicka na partyjnych posiedzeniach umie się postawić, nie ma problemu z polemizowaniem z przywódcą partii i wyrażaniem własnych opinii. Gosiewski kojarzony jest z dawnym zakonem PC – Gęsicka była nie tak dawno kojarzona z Platformą Obywatelską. Gosiewski często zapraszany bywa do Radia Maryja – Gęsicką chętnie przepytują dziennikarki "Gazety Wyborczej". Gdy Gosiewski jeździł do Kielc przez Włoszczowę, Gęsicka odwiedzała Brukselę.
W kręgach ekonomistów nowa szefowa Klubu PiS uważana jest za osobę kompetentną, a jej praca w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, gdzie zajmowała się wydawaniem pieniędzy unijnych, była powszechnie dobrze oceniana. Przejęcie Klubu Parlamentarnego PiS przez Grażynę Gęsicką nieprzypadkowo zbiegło się kilkoma innymi wydarzeniami w obozie braci Kaczyńskich. Wbrew rozmaitym sugestiom najprawdopodobniej nie ma ono wiele wspólnego z pracami hazardowej komisji śledczej, a raczej z próbą zjednania do PiS i prezydenta centrowej grupy wyborców.
Stasiak w pałacu, Gęsicka w klubie
Posłowie PiS nie mają wątpliwości, że na tę decyzję miał wpływ Lech Kaczyński. – Zmiana została ogłoszona po przerwie świąteczno-noworocznej, wtedy bracia mieli dużo czasu, by ze sobą rozmawiać – opowiadają nasi rozmówcy.
Ta decyzja współgra z tym, co od kilku miesięcy dzieje się w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu. Po przyjściu Władysława Stasiaka kończą się konflikty w otoczeniu głowy państwa. Łatwo zauważyć, że zmienił się ton wypowiedzi prezydenta. Nie pakuje się w konflikty. Nie wypowiada się w agresywny sposób o przeciwnikach. Podpisuje traktat lizboński i zapowiada, że w terminie wybierze prokuratora generalnego. Nie mówi nic o blokowaniu jakichkolwiek działań konkurencji. Coraz częściej mówi o konieczności modernizacji państwa.
Uśmiechnięty pokazuje się z żoną na tle choinki składając życzenia dziennikarzom TVN, przed kamerą bierze na ręce pieska ganiającego po prezydenckich komnatach. Tworzy Narodową Radę Rozwoju, do której zaprasza armię liberalnych ekonomistów. Zapowiada wizytę na Forum Ekonomicznym w Davos, gdzie nigdy wcześniej nie bywał. A Zyta Gilowska publicznie ogłasza, że chce wrócić do aktywności politycznej i wspierać Lecha Kaczyńskiego w wyścigu o prezydenturę. Wreszcie broni oskarżanych przez prokuraturę dziennikarzy Radia Zet i TVN 24, wspiera aktywnie działalność tygodników lokalnych. Deklaruje przychylność dla twórców i dziennikarzy przygotowujących projekt nowej ustawy medialnej. Udziela wywiadu wspólnie z bratem, co do tej pory się nie zdarzało.













