Wiadomości

2 miliony czy 146 tysięcy?

Stanisław Kostecki
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Stanisław Kostecki, prezes Związku Polaków na Ukrainie
[b]Rz: Ilu Polaków mieszka na Ukrainie?[/b]
Stanisław Kostecki: – W 1995 r. biskup pomocniczy diecezji kijowsko-żytomierskiej Kościoła rzymskokatolickiego Stanisław Szyrokoradiuk ogłosił, że na Ukrainie jest 1,5 miliona wiernych tego wyznania. My, wraz ze Stowarzyszeniem Naukowców Polskich na Ukrainie, robiliśmy w 1999 r. badania, ilu jest Polaków w Kościele. Obliczyliśmy, że stanowią 92 – 93 proc. wszystkich wiernych. Odjęliśmy więc od 1,5 miliona 100 tysięcy i, uznając, że jedna trzecia Polaków to niewierzący, uzyskaliśmy liczbę 2,1 miliona. Myślę, że jest to realna liczba. Inna rzecz, jaka jest świadomość narodowa tych ludzi... [b]Ale oficjalne dane mówią o 146 tysiącach?[/b]
Liczba Polaków na Ukrainie stale spada. W 1959 r. było nas 419 tysięcy, w 1979 – 318 tysięcy, w 1989 roku – 220 tysięcy, a w 2001 roku – 146 tysięcy. Jesteśmy zdania, że wyniki ostatniego spisu są nierzetelne. W rejonie czemierowieckim w moim własnym obwodzie chmielnickim naliczono zaledwie dziewięciu Polaków, a jest tam 14 nowych kościołów! Tymczasem nowe kościoły budowali wyłącznie Polacy. Zresztą, urzędnicy robiący spis przyznawali, że jego wyniki były „uzgadniane” z władzami. [b]Czy są różnice między Polakami mieszkającymi na wschód i na zachód od Zbrucza, czyli przedwojennej granicy polsko-radzieckiej?[/b] Oczywiście, są. Ci, którzy żyją na dawnych wschodnich obszarach II Rzeczypospolitej, lepiej zachowali swą polskość. Ale też na wschód od dawnej granicy mieszka większość ukraińskich Polaków. Polacy ze Lwowa, Stanisławowa i innych miast dzisiejszej Ukrainy zachodniej otrzymują o wiele więcej pomocy z Polski niż pozostali. Oprócz wsparcia ze strony polskich władz otrzymują też pomoc od rozmaitych polskich organizacji społecznych, np. towarzystw miłośników poszczególnych miast. Także miejscowe parafie rzymskokatolickie ściśle współpracują z parafiami polskimi. W efekcie na przykład dużo więcej dzieci i młodzieży wyjeżdża na kolonie w Polsce. Tymczasem potrzeby Polaków z Żytomierza, Winnicy, Chmielnickiego czy Kijowa są nierzadko większe niż tamtych. [b]Ale za to im lepiej układa się współpraca z Ukraińcami.[/b] Rzeczywiście. Polacy są na przykład obecni w samorządach. W Gródku w obwodzie chmielnickim – z tego miasta pochodzę – połowa radnych miejskich to Polacy! Nasi rodacy są obecni we władzach lokalnych i obwodowych. Tymczasem trudno sobie wyobrazić naszego rodaka w radzie miejskiej Lwowa. [b]Jakie są główne problemy polskich organizacji na Ukrainie?[/b] Ukraina jest bardzo specyficznym krajem. Mamy piękne przepisy, ale nikt ich nie realizuje. Tym bardziej teraz, gdy zbliżają się wybory prezydenckie... Przede wszystkim – mamy kryzys, więc borykamy się z problemami materialnymi. Państwo polskie zmniejszyło swą pomoc o 64 proc., a rząd Ukrainy daje wsparcie właściwie symboliczne. Czasem pomagają władze lokalne. Odessa przekazała nam lokal o powierzchni 170 mkw., płacimy za niego symboliczną hrywnę miesięcznie. Podobnie jest w Chmielnickim, gdzie dostaliśmy piętro dawnego domu ludowego. Ale w takim Kijowie nie ma co liczyć na władze miejskie. Tu liczą się tylko pieniądze...
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL