Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wiadomoœci

2 miliony czy 146 tysięcy?

Stanisław Kostecki
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Stanisław Kostecki, prezes Zwišzku Polaków na Ukrainie
[b]Rz: Ilu Polaków mieszka na Ukrainie?[/b] Stanisław Kostecki: – W 1995 r. biskup pomocniczy diecezji kijowsko-żytomierskiej Koœcioła rzymskokatolickiego Stanisław Szyrokoradiuk ogłosił, że na Ukrainie jest 1,5 miliona wiernych tego wyznania. My, wraz ze Stowarzyszeniem Naukowców Polskich na Ukrainie, robiliœmy w 1999 r. badania, ilu jest Polaków w Koœciele. Obliczyliœmy, że stanowiš 92 – 93 proc. wszystkich wiernych. Odjęliœmy więc od 1,5 miliona 100 tysięcy i, uznajšc, że jedna trzecia Polaków to niewierzšcy, uzyskaliœmy liczbę 2,1 miliona. Myœlę, że jest to realna liczba. Inna rzecz, jaka jest œwiadomoœć narodowa tych ludzi... [b]Ale oficjalne dane mówiš o 146 tysišcach?[/b]
Liczba Polaków na Ukrainie stale spada. W 1959 r. było nas 419 tysięcy, w 1979 – 318 tysięcy, w 1989 roku – 220 tysięcy, a w 2001 roku – 146 tysięcy. Jesteœmy zdania, że wyniki ostatniego spisu sš nierzetelne. W rejonie czemierowieckim w moim własnym obwodzie chmielnickim naliczono zaledwie dziewięciu Polaków, a jest tam 14 nowych koœciołów! Tymczasem nowe koœcioły budowali wyłšcznie Polacy. Zresztš, urzędnicy robišcy spis przyznawali, że jego wyniki były „uzgadniane” z władzami. [b]Czy sš różnice między Polakami mieszkajšcymi na wschód i na zachód od Zbrucza, czyli przedwojennej granicy polsko-radzieckiej?[/b] Oczywiœcie, sš. Ci, którzy żyjš na dawnych wschodnich obszarach II Rzeczypospolitej, lepiej zachowali swš polskoœć. Ale też na wschód od dawnej granicy mieszka większoœć ukraińskich Polaków. Polacy ze Lwowa, Stanisławowa i innych miast dzisiejszej Ukrainy zachodniej otrzymujš o wiele więcej pomocy z Polski niż pozostali. Oprócz wsparcia ze strony polskich władz otrzymujš też pomoc od rozmaitych polskich organizacji społecznych, np. towarzystw miłoœników poszczególnych miast. Także miejscowe parafie rzymskokatolickie œciœle współpracujš z parafiami polskimi. W efekcie na przykład dużo więcej dzieci i młodzieży wyjeżdża na kolonie w Polsce. Tymczasem potrzeby Polaków z Żytomierza, Winnicy, Chmielnickiego czy Kijowa sš nierzadko większe niż tamtych. [b]Ale za to im lepiej układa się współpraca z Ukraińcami.[/b] Rzeczywiœcie. Polacy sš na przykład obecni w samorzšdach. W Gródku w obwodzie chmielnickim – z tego miasta pochodzę – połowa radnych miejskich to Polacy! Nasi rodacy sš obecni we władzach lokalnych i obwodowych. Tymczasem trudno sobie wyobrazić naszego rodaka w radzie miejskiej Lwowa. [b]Jakie sš główne problemy polskich organizacji na Ukrainie?[/b] Ukraina jest bardzo specyficznym krajem. Mamy piękne przepisy, ale nikt ich nie realizuje. Tym bardziej teraz, gdy zbliżajš się wybory prezydenckie... Przede wszystkim – mamy kryzys, więc borykamy się z problemami materialnymi. Państwo polskie zmniejszyło swš pomoc o 64 proc., a rzšd Ukrainy daje wsparcie właœciwie symboliczne. Czasem pomagajš władze lokalne. Odessa przekazała nam lokal o powierzchni 170 mkw., płacimy za niego symbolicznš hrywnę miesięcznie. Podobnie jest w Chmielnickim, gdzie dostaliœmy piętro dawnego domu ludowego. Ale w takim Kijowie nie ma co liczyć na władze miejskie. Tu liczš się tylko pienišdze...
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL