REKLAMA

Przestępczość

Napis z Auschwitz odzyskany

Łukasz Zalesiński, Piotr Kubiak, Ewa Łosińska 21-12-2009, ostatnia aktualizacja 22-12-2009 10:23
autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
źródło: materiały policji
źródło: materiały policji

Schwytani złodzieje prawdopodobnie działali na zamówienie kolekcjonera

Napis z Auschwitz zamówił Szwed?

Potwierdzają się podejrzenia, o jakich pisaliśmy wczoraj: zleceniodawcą kradzieży napisu z Muzeum w Auschwitz był prawdopodobnie cudzoziemiec. W jego sprzedaży miał co najmniej pośredniczyć Szwed.

Telewizja TVN 24 dowiedziała się, że prawdopodobnie właśnie dlatego pocięty napis był przewożony na północ Polski, gdzie – być może - miał zostać załadowany na prom. Dzisiejsza wizja lokalna w dawnym obozie, która ma rozpocząć się ok. 10.00 powinna wyjaśnić więcej szczegółów tej szokującej kradzieży.

Wiadomo już, że co najmniej trzech z pięciu mężczyzn, którzy brali w niej udział współpracuje z prokuraturą i składa zeznania. Wszyscy usłyszeli wczoraj zarzuty. Grozi im do 10 lat więzienia.

„Arbeit macht frei” wraca

Po niemal trzech dobach poszukiwań w niedzielę późnym wieczorem policjantom udało się odzyskać skradziony z Muzeum Auschwitz-Birkenau słynny napis „Arbeit macht frei”. Zatrzymano pięć osób, a cztery z nich usłyszały już prokuratorskie zarzuty. Grozi im 10 lat więzienia.

Wszyscy podejrzewani o kradzież mężczyźni — w wieku od 20 do 39 lat – pochodzą z Kujawsko-Pomorskiego i byli wcześniej karani – poinformował na specjalnej konferencji prasowej komendant małopolskiej policji Andrzej Rokita.

Zabytkowa tablica, odnaleziona w Czernikowie pod Toruniem, została pocięta na trzy części, ale po policyjnym badaniu i konserwatorskiej naprawie powinna wrócić do muzeum najpóźniej na uroczyste obchody 65. rocznicy jego wyzwolenia, która przypada 27 stycznia. Już w poniedziałek napis trafił do laboratorium kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, gdzie zostanie dokładnie zbadany.

Rzecznik Muzeum Auschwitz Jarosław Mensfelt podkreśla, że to, kiedy napis wróci na miejsce, zależy od decyzji policji i konserwatorów.

- Jesteśmy gotowi przyjąć go nawet dzisiaj - powiedział "Rz" po tym, jak pojawiły się nieoficjalne informacje, że napis może trafić do muzeum już we wtorek.

Odnaleźć napis udało się dzięki informacjom od prywatnych osób, prawdopodobnie dostaną więc one 115 tys. złotych nagrody. Telefonów z informacjami od ludzi, którzy starali się pomóc funkcjonariuszom, były setki – twierdzi minister kultury Bogdan Zdrojewski, który powiedział, że nagroda zostanie wypłacona.

Za wszystkie przekazane informacje policja dziękowała podczas konferencji w Krakowie, podkreślając, że bez nich nie wystarczyłby fakt, iż specjalna grupa powołana do tropienia bandytów nie spała trzy doby, a do poszukiwań włączyły się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Interpol.

Koronkowa, dyskretna akcja

Dwóch z podejrzewanych o kradzież napisu mężczyzn, których w poniedziałek przewieziono do Krakowa, zatrzymano w Gdyni. To jedna z tych osób wskazała, gdzie ukryto napis. A przechowywano go w lesie, niedaleko domu jednego z zamieszanych w kradzież, Marcina A., właściciela hurtowni budowlanej w Czernikowie. Jak udało nam się dowiedzieć, Marcin A. jest zięciem byłego szefa miejscowej policji. To właściciel hurtowni może usłyszeć zarzut nakłaniania do kradzieży, bo kierował akcją, wynika z nieoficjalnych informacji "Rz".

Kolejni podejrzani to bracia Radosław i Łukasz M. oraz Paweł S. — mieszkańcy Lipna pod Toruniem. Żaden z nich nie pracuje, byli już karani za kradzieże i rozboje. Nie są powiązani z żadnym neonazistowskim ugrupowaniem ani nie mają takich poglądów.

To oni i jeszcze jedna osoba usłyszeli w Prokuraturze Okręgowej w Krakowie zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzieży napisu "Arbeit macht frei" oraz jego uszkodzenia. Ponieważ to dobro o szczególnym znaczeniu dla kultury, grozi im 10 lat więzienia. Decyzja o ich ewentualnym aresztowaniu zapadnie we wtorek.

Na czyje zamówienie działali? Oficjalnie policja nie potwierdza, że chodzi o kolekcjonera, ale tak wynika z pierwszych informacji, jakie uzyskaliśmy. Wszystko wskazuje na to, że motywem tego niebywałego czynu była chęć zysku.

Wszystkie czynności śledczych prowadzono od piątkowego poranka z niebywałą dyskrecją. O akcji poszukiwania złodziei na Pomorzu wiedzieli np. tylko nieliczni wysocy funkcjonariusze w tym regionie. — Od początku była to dla nas kwestia honoru i jedna z najpoważniejszych spraw, jakie prowadziliśmy – podkreślał Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji.

Poprzednia
1 2
"Rz" Online
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Przestępstwa na afgańskiej misji?

Poseł PiS Tomasz Kaczmarek donosi na szefów SKW. Powód? Mieli tuszować pobicie i tolerować pijaństwo >>