REKLAMA

Śledztwo "Rz"

Jak uczelnie straciły na hazardzie

Mariusz Goss 08-12-2009, ostatnia aktualizacja 08-12-2009 01:14
Na wielu jednorękich bandytach można wygrać zdecydowanie więcej niż 15 euro. Pozwalają na to przeróbki maszyn
autor: Michał Walczak
źródło: Fotorzepa
Na wielu jednorękich bandytach można wygrać zdecydowanie więcej niż 15 euro. Pozwalają na to przeróbki maszyn

Politechniki Łódzka i Warszawska nie mogą już wydawać certyfikatów jednorękim bandytom. Ich pracownicy mieli rejestrować przerobione maszyny.

„Rz” dowiedziała się, że Ministerstwo Finansów cofnęło w listopadzie obu uczelniom upoważnienia na prowadzenie badań, na podstawie których rejestrowane są automaty i urządzenia do gier losowych. Tę informację potwierdziła rzeczniczka ministerstwa Magdalena Kobos.

– Otrzymaliśmy powiadomienie z Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku, że dochodziło tam do naruszeń prawa przez trzy osoby, które prowadziły badania – wyjaśniła.

Maszyny do wyższych wygranych

Prokuratorzy z Podlasia prowadzący śledztwo w sprawie afery hazardowej sprawdzili ok. 300 automatów w 13 województwach. Na podstawie badań maszyn stwierdzili, że w ich oprogramowanie ktoś mógł ingerować. To naprowadziło ich na trop osób wydających certyfikaty automatom.

W październiku śledczy zatrzymali dr. Artura D. z Politechniki Warszawskiej, dr. hab. Włodzimierza F. z Politechniki Łódzkiej i Artura D., pracownika prywatnego przedsiębiorstwa, który współpracuje z łódzką uczelnią.

– Zatrzymani usłyszeli zarzuty, że dopuszczali do rejestracji automaty o niskich wygranych, na których w rzeczywistości można było uzyskiwać wygrane wyższe niż 15 euro (a tyle dopuszcza prawo – red.) – mówi Janusz Kordulski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku. – Ponadto użytkownicy mogli mieć dostęp do urządzeń elektronicznych, dzięki czemu bez przeszkód mogli zmieniać oprogramowanie.

Po co? To pozwalało im zwiększyć stawki i wygrane.

O tym, że po niewielkich przeróbkach maszyny mogły służyć do gry o wiele wyższe stawki, są przekonani policjanci z Centralnego Biura Śledczego, którzy rozpracowują aferę hazardową operacyjnie.

– Według naszej wiedzy większość automatów w Polsce została w ten sposób przerobiona, przynosząc kolosalne, trudne do ustalenia zyski – mówi „Rzeczpospolitej” oficer CBŚ.

Czy podejrzani wylecą z pracy?

Wszyscy trzej podejrzani otrzymali zakaz prowadzenia badań automatów i nie mogą opuszczać kraju. Musieli także wpłacić poręczenia majątkowe: Artur D. i Włodzimierz F. po 50 tys. zł, a pracownik prywatnej firmy aż 120 tys. zł.

Naukowcom w razie potwierdzenia zarzutów w sądzie grozi utrata pracy.

Obydwie uczelnie mają nadzieję, że ich pracownicy nie dopuścili się zarzucanych przestępstw. – Postawienie zarzutów nie jest równoznaczne z winą – przypomina Ewa Chylińska, rzecznik Politechniki Warszawskiej.

W Łodzi wszczęto już przewidziane prawem procedury. – Rzecznik dyscyplinarny do spraw nauczycieli akademickich wszczął postępowanie wyjaśniające wobec pracownika z Katedry Technologii Maszyn – mówi Ewa Chojnacka z Politechniki Łódzkiej. – Zostało zawieszone do czasu zakończenia śledztwa prokuratorskiego.

Politechniki już liczą straty

W kraju było 12 instytucji upoważnionych do badań automatów, teraz – po usunięciu z listy dwóch politechnik – zostało dziesięć, z czego w Warszawie cztery. W Łodzi nie ma już żadnej. Zatem przedsiębiorcy, którzy będą starali się o certyfikat, muszą szukać specjalistów w innych miastach.

Odebranie upoważnienia do badań automatów będzie jednak bolesne przede wszystkim dla uczelni. Przedsiębiorcy płacili im bowiem za badania.

– Dla nas oznacza to stratę 2 mln zł w przyszłorocznym budżecie – przyznaje Ewa Chojnacka, rzeczniczka Politechniki Łódzkiej. Utracone zarobki stołecznej politechniki mogą być jeszcze wyższe.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.goss@rp.pl

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Armia skazana na Gazprom

Dlaczego żołnierze w Afganistanie ślą dane przez rosyjskiego satelitę? Bo był najtańszy >>