Białoruś
Polskie strony Janukowycza
We wsi, z której pochodził dziadek nowego prezydenta Ukrainy, napisy na grobach są po polsku
Dziadek ukraińskiego prezydenta elekta Wiktora Janukowycza na pewno był katolikiem. Nie wiadomo jednak, czy uważał się za Polaka, choć groby w jego wsi mają polskie napisy. Wieś nie leży ani na Ukrainie, ani w Polsce. Lecz w północno-wschodniej Białorusi w obwodzie witebskim. Nazywa się Januki i właśnie tej nazwie zawdzięcza swoje nazwisko ukraiński polityk. Według spisu ludności z 1921 roku, kiedy wieś znajdowała się w granicach II Rzeczypospolitej, stały tu dwa wiatraki. Osada liczyła 26 gospodarstw domowych i 140 mieszkańców. Dzisiaj Januki wymierają.
„My tu Janukowicze”
W Janukach są raptem dwa domy mieszkalne, w których żyją trzy osoby w wieku emerytalnym. Żeby tu trafić, nie wystarczy mieć turystyczną mapę, gdyż Januki nie są na niej zaznaczone. Z opisów prasowych wiem, że trzeba jechać przez stolicę rejonu Dokszyce, skąd należy kierować się do centrum sielsowietu (gminy) Wołkołaty, dalej na Horodziszcze, za którym po kilku kilometrach drogi przez las wyłania się wskazujący w prawo znak z napisem „Januki 2”. Dwa ostatnie kilometry do Januków, choć droga jest zaśnieżona, pokonuję bez większych problemów. Przede mną przejeżdżała tędy tzw. autoławka, czyli sklep objazdowy w furgonetce, który dostarcza chleb, mąkę oraz podstawowe artykuły gospodarstwa domowego do oddalonych od cywilizacji wsi.
Autoławka w Janukach zatrzymuje się przy pierwszym domu. Gdy chciałem ją minąć, ugrzązłem w śniegu i zrezygnowałem z dalszej podróży samochodem. Z drewnianej, prawie rozwalającej się chałupy, przy której z konieczności zaparkowałem, wychodzi starsza kobieta z miską jedzenia dla psa. – To pan aż z samej Polski? – nie kryje zaskoczenia, gdy się przedstawiam. Uspokajam, że mieszkam na Białorusi i tylko pracuję dla polskiej gazety. – To dobrze – reaguje. Przełamujemy pierwsze lody.
Moja rozmówczyni ma na imię Akwelina (córka Leona) i nazwisko Janukowicz. – To pani może krewna Wiktora, prezydenta Ukrainy? – A gdzie tam! On już jest Janukowycz, a my tu Janukowicze – zwraca uwagę na różnicę między ukraińską a miejscową wymową nazwiska pani Akwelina. Potwierdza wszakże, iż dziadek prezydenta Włodzimierz Janukowicz rzeczywiście pochodził z Januków. – Wyjechał na zaro-bek do Donbasu jeszcze w 1914 roku, nawet moi rodzice byli wówczas dziećmi. Żadna my tam rodzina! – macha z rezygnacją ręką 82-letnia kobieta.
Gdy wypytuję o stosunek do sławnego ziomka, pani Akwelina potwierdza prawie wszystkie – opisane w białoruskiej prasie – fakty dotyczące wizyty ważnego gościa w Janukach w 2003 roku. – Rzeczywiście był tu, ale z nami nie rozmawiał. Miał do towarzystwa rejonowe, obwodowe, a nawet republikańskie naczalstwo – wspomina Akwelina Janukowicz. Siedem lat temu, po czterech latach poszukiwań swoich korzeni, ówczesny premier Ukrainy wizytował Januki w towarzystwie białoruskiego premiera Siarhieja Sidorskiego. – Przygotowaliśmy wówczas poczęstunek, ale Wiktor nie zabawił długo, gdyż chciał koniecznie odwiedzić cmentarz – wspomina pani Akwelina.
Tutejsi
Ale tutejszy cmentarz jest w całości katolicki. Czyżby prezydent Ukrainy, deklarujący ścisłe więzi z Rosją i prawosławiem, pochodził z katolickiej rodziny? – próbuję wyjaśnić.
– Jego dziadek na pewno był katolikiem. Januki to katolicka wieś – tłumaczy pani Akwelina. – Ale może gdy trafił do Donbasu, to przeszedł na prawosławie?
To może Janukowicze są na dodatek Polakami? Bo przecież napisy na większości nagrobków na cmentarzu, nawet pochodzące z obecnego stulecia, są wykonane w języku polskim.
– A jacy my tam Polacy! Tutejsi jesteśmy! – protestuje pani Akwelina, i dodaje, że nikt już tu polskich czasów nie pamięta.
Bojąc się zniechęcić panią Akwelinę, zmieniam temat i pytam, jak ocenia wybór Ukraińców w ostatnich wyborach prezydenckich. – Wiktor będzie wspaniałym prezydentem, może nawet nie gorszym od naszego Łukaszenki – zapewnia. – Gdy tylko zobaczyliśmy go, kiedy tu był, od razu zrozumieliśmy, iż jest z niego dobry, zaradny gospodarz. Mieszkańcy Januków od swoich ukraińskich krewnych wiedzą, że w czasie gdy Janukowycz był premierem, ludziom na Ukrainie dwukrotnie podniesiono zarobki.













