REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Prawo STARE

"Rzeczpospolita" w Niedzielę

Pracodawca: kiedy maile do kontroli

Izabela Rakowska-Boroń 09-08-2009, ostatnia aktualizacja 09-08-2009 20:30
Pracodawca nie ma prawa wglądu w prywatną korespondencję
autor: Dominik Pisarek
źródło: Fotorzepa
Pracodawca nie ma prawa wglądu w prywatną korespondencję

Pracodawcy powinni informować pracowników, że będą kontrolować ich skrzynki e-mailowe i korespondencję. Rzecznik praw obywatelskich chce, by wynikało to wprost z kodeksu pracy, a nie, jak obecnie, z innych ustaw.

Pracodawca, mimo że może kontrolować pracownika w miejscu pracy, nie ma obecnie prawa wglądu do jego służbowej korespondencji oraz poczty elektronicznej – uważa Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich. Dlatego, w jego przekonaniu, trzeba wprowadzić do kodeksu pracy obowiązek uprzedzania pracowników przez pracodawców o możliwości takiej kontroli. Jeśli takie przepisy nie znajdą się w kodeksie, kontrolowani pracownicy będą mogli uznać, że pracodawca naruszył ich dobra osobiste oraz prawo do prywatności wynikające z art. 47 konstytucji.

 

Możliwa kontrola

 

Pracodawca ma oczywiście prawo do tego, aby żądać, by pracownik efektywnie wykorzystywał czas pracy spędzany w firmie. Skoro wyposaża podwładnego w takie narzędzia pracy, jak komputer czy telefon komórkowy, nie musi godzić się na wykorzystywanie ich do celów prywatnych. Pracownik bowiem, jak wskazuje kodeks pracy, jest zobowiązany do sumiennego wykonywania obowiązków oraz przestrzegania czasu pracy. A zatem w godzinach pracy nie powinien zajmować się prywatnymi sprawami, np. czytaniem prywatnej korespondencji. Co więcej – pracodawca może, zgodnie z prawem, kontrolować zatrudnionych – sprawdzać, co robią w godzinach pracy i do czego wykorzystują udostępnione im narzędzia.

– Kontrola przybiera różną formę w zależności od tego, czy pracodawca zezwala na wykorzystywanie służbowych narzędzi do celów prywatnych, czy tego zakazuje – podkreśla Michał Serzycki, generalny inspektor ochrony danych osobowych. Jak wskazuje, pracodawca ma oczywiście prawo kontrolować przepływ informacji na służbowej skrzynce e-mail, ale bez wchodzenia w treść prywatnej korespondencji. Ta bowiem jest dobrem osobistym chronionym i przepisami kodeksu cywilnego, i konstytucji.

Jeśli zatem szef zakazuje używania komputera do celów prywatnych, może sprawdzić, czy ten zakaz jest respektowany. Jeżeli nie jest, może wyciągnąć wobec pracownika konsekwencje służbowe. W opinii GIODO w przypadku gdy pracodawca nie zezwala na wykorzystywanie służbowego komputera do celów prywatnych, należy uznać, że cała korespondencja wpływająca na służbową skrzynkę e-mail jest korespondencją służbową. W takiej sytuacji przełożony może kontrolować zawartość skrzynki e-mail pracownika. Ma też prawo czytać korespondencję służbową zatrudnionych i co więcej, udostępniać ją do wglądu innym pracownikom.

– Jednak gdy po otwarciu wiadomości w poczcie e-mailowej okaże się, że jest to korespondencja prywatna, wówczas pracodawca nie ma prawa jej czytać – ostrzega Michał Serzycki.

W opinii Anny Skuzy, prawnika z CMS Cameron McKenna, trzeba pamiętać, że sfera prywatności człowieka zyskała rangę wartości chronionej przez konstytucję. A to oznacza, że treść wszelkich e-maili oznaczonych jako prywatne, nawet jeśli zostały one wysłane na służbowy adres pracownika, powinna pozostać poza zainteresowaniem pracodawcy.

 

Gdy przyjaciele piszą

 

Podobnie jest w sytuacji, gdy szef się zgodził, aby podwładni mogli w pracy korzystać ze służbowego komputera do prywatnych celów. Wtedy wprawdzie może kontrolować pocztę elektroniczną, ale bez wchodzenia w treść korespondencji. Może sprawdzać jedynie ruch w sieci.

Zawsze jednak musi wyraźnie poinformować załogę o swoim podejściu dotyczącym możliwości korzystania ze służbowego komputera do celów prywatnych. I oczywiście o ewentualnych kontrolach. Może to zrobić, wprowadzając stosowne zapisy do regulaminu pracy lub innych dokumentów regulujących prawa i obowiązki stron stosunku pracy. Jeśli się do tego nie zastosuje, może się spotkać z urażonym pracownikiem w sądzie.

Taką drogę zamierza obrać jedna z naszych czytelniczek, która pracuje w miejskiej spółce. W jej firmie wszyscy pracownicy administracyjni mieli zainstalowane na służbowych komputerach komunikatory internetowe, przez które mogli prowadzić rozmowy – zarówno między sobą, jak i z przyjaciółmi spoza firmy. Mieli oczywiście na to przyzwolenie szefa. Gdy jednak czytelniczka przebywała na zwolnieniu lekarskim, prezes firmy nakazał informatykowi sprawdzenie archiwum jej rozmów przeprowadzonych za pośrednictwem tego komunikatora. Ani wcześniej, ani później żaden inny pracownik nie został skontrolowany w ten sposób, i pod swoją nieobecność w pracy.

Poprzednia
1 2
"Rz" Online
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Meldunek nie może być fikcją

Sąd utrzymał decyzję prezydenta miasta o wymeldowaniu mieszkańca z lokalu, w którym nie przebywa. Nie można utrzymywać fikcji meldunkowej - orzekł WSA >>