Prawo STARE
Cena ślubu z cudzoziemcem
Prawie 9 tysięcy obcokrajowców rocznie chce zamieszkać w Polsce po zawarciu małżeństwa z obywatelem RP. Nawet co czwarty związek może być fikcyjny. Urzędnicy stanu cywilnego, choćby podejrzewali oszustwo, nie mogą odmówić ślubu
Za fikcyjny ślub z cudzoziemcem polski obywatel może dostać od 15 tys. do 20 tys. zł. Nic dziwnego, że chętnych nie brakuje. Rachunek, często słony, przychodzi im zapłacić później.
– Dałem się podejść młodej, atrakcyjnej Kaukazce i wziąłem z nią ślub, zachęcony także pieniędzmi, bo miałem wtedy poważne kłopoty finansowe. Po miesiącu wyjechała do Francji – opowiada Mateusz Z. spod Warszawy. – Teraz myślę o rozwodzie, ale nawet nie jestem w stanie przedstawić sądowi adresu tej kobiety.
20 tysięcy zł może zarobić nasz rodak na fikcyjnym małżeństwie z osobą z zagranicy
Olga M., 27-letnia Ukrainka, poślubiła 72-letniego Aleksandra J., mieszkańca Zamojszczyzny, po dwóch miesiącach znajomości (wynajmowała u niego stancję). Po kilku miesiącach małżeństwa zalegalizowała pobyt w Polsce i wystąpiła o rozwód, argumentując to brakiem aktywności seksualnej małżonka. Do rozwodu nie doszło, bo Aleksander J. zmarł. Teraz dzieci zmarłego z pierwszego związku przekonują sąd, że małżeństwo było fikcyjne, a Ukraince chodziło tylko o zalegalizowanie pobytu w Polsce.
Dlaczego zależy na tym wielu cudzoziemcom, głównie z państw azjatyckich oraz byłego ZSRR? Uzyskują w ten sposób prawo do poruszania się i poszukiwania pracy w bogatych krajach strefy Schengen.
Urzędnicy stanu cywilnego są bezradni. – Nie mogą odmówić udzielenia ślubu, nawet jeżeli wiedzą, że to fikcja – mówi prof. Małgorzata Pyziak-Szafnicka z Uniwersytetu Łódzkiego.
Sądy rodzinne, do których wpływa coraz więcej tego rodzaju spraw rozwodowych, muszą je rozpatrywać tak samo jak wszystkie inne. W polskim prawie nie ma pojęcia „pozorne małżeństwo”.
– Taki proces wymaga szukania adresu małżonka, a gdy go nie ma, ustanowienia kuratora. Trwa to bardzo długo – dodaje Małgorzata Kuracka, sędzia z Warszawy. A to nie koniec kłopotów: osoba taka nie może np. zawrzeć nowego związku, a nawet wziąć kredytu.
Ze skali zjawiska zdaje sobie sprawę Straż Graniczna, choć – jak podkreśla płk Wojciech Lechowski, rzecznik prasowy – trudno je precyzyjnie określić. Szacunki mówią jednak, że nawet co czwarte małżeństwo może być pozorne.
Proceder tymczasem kwitnie, a specjalizować się w nim zaczynają zorganizowane grupy. We wtorek rozpoczął się w Szczecinie proces Duonga T., właściciela sieci wietnamsko-chińskich barów na Pomorzu, który kontaktował przyszłych małżonków i załatwiał formalności.
Na ławie oskarżonych zasiadł też Ryszard P., kierownik jednego z miejscowych urzędów stanu cywilnego, który udzielał ślubów, za co miał brać po 500 zł. W sprawie tej fałszowano nawet lekarskie zaświadczenia o ciąży, które pozwalały skrócić oczekiwanie na ślub z miesiąca do jednego dnia.















