REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Prawo STARE

Prawo prasowe

Nie należy przesadzać z autoryzacją

Marek Domagalski 16-01-2009, ostatnia aktualizacja 16-01-2009 07:00

Autoryzowanie wypowiedzi rozmówcy powinno być raczej etycznym niż prawnym obowiązkiem dziennikarza.

W żadnym razie jego brak nie powinien być zagrożony sankcją karną. To wniosek z debaty w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka rozpoczynającej nowy program “Obserwatorium wolności mediów w Polsce”, który ma się koncentrować na warunkach pracy mediów lokalnych.

Zgodnie z art. 14 prawa prasowego dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, jeżeli nie była ona już wcześniej publikowana. W art. 49 zaś przewidziano karę grzywny albo ograniczenia wolności za niedochowanie tego obowiązku.

Temat autoryzacji jest aktualny szczególnie po wrześniowym wyroku Trybunału Konstytucyjnego (sygn. SK 52/05), który stwierdza konstytucyjność tych rygorów. Autoryzacja gwarantuje precyzję i pewność debaty publicznej oraz służy podnoszeniu jej wiarygodności – powiedział TK.

Zdanie odrębne złożył sędzia Andrzej Rzepliński. Wskazał, że archaiczne rygory autoryzacji nie pasują do wolnego, otwartego społeczeństwa także dlatego, że ignorują rewolucję technologiczną, która rozwinęła segment telewizyjny i radiowy, gdzie w praktyce nie ma autoryzacji. Poza tym w Europie nie ma takich rygorów.

Idąc tym tropem, Adam Bodnar – szef programów prawnych FH – opowiedział się za pozostawieniem wymogów autoryzacji jedynie w zasadach etycznych dziennikarzy, rezygnując z prawnych.

– Jądrem wolności mediów jest prawo cytowania wypowiedzi polityka, która padła podczas rozmowy z dziennikarzem – mówił z kolei Michał Zaremba z Instytutu Dziennikarstwa UW, nazywając autoryzację iście polskim wynalazkiem.

Prof. Bogudar Kordasiewicz, specjalista od prawa prasowego, składnia się do pozostawienia prawnego wymogu autoryzacji: – Skoro dziennikarz może dokonywać zmian w wywiadzie, usuwać pytania, które na tle całości wydają mu się niepotrzebne czy głupie, to autor też powinien mieć prawo do poprawki, do kontroli swej wypowiedzi do końca.

Tu jednak mogą się zacząć schody: dziennikarz przerzuca na papier ważną dla czytelników wypowiedź, a nawet ją autoryzuje, w końcu rozmówca może wycofać autoryzację. Którą wersję dziennikarz ma przekazać społeczeństwu? A ono jest tu najważniejsze.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Sędziowie wracają z delegacji na sale rozpraw

Blisko 40 sędziów pracujących dziś w Ministerstwie Sprawiedliwości wraca do orzekania. Wszyscy dostaną propozycję zasilenia sądów warszawskich >>