Sylwetki

Fundusze unijne powinny być pod jeszcze większą kontrolą

Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Rozmowa: Jacek Uczkiewicz, przedstawiciel Polski w Europejskim Trybunale Obrachunkowym
[b]Rz: Unia Europejska zaostrza procedury kontroli prawidłowości wykorzystania środków unijnych, tymczasem okazuje się, że za pieniądze z Unii ktoś wyremontował sobie domek myśliwski.[/b]
Jacek Uczkiewicz: Takie rzeczy się zdarzają. Podobno jeden z szefów Porsche uzyskał dotację 2,5 tys. euro na remont swojego domku myśliwskiego. Według mnie to źle świadczy nie tylko o tych, którzy ten wniosek zatwierdzili, ale również o tym, który z nim wystąpił. [b]Ale rozumiem, że to pojedyncze wpadki i sytuacji, że ktoś na atrapy drzewek oliwnych dostał dotację, nie ma?[/b]
Tak, to przypadki pojedyncze. Ale z drzewkami oliwnymi też bywa ciekawie. Badamy np. uprawę, która była już wcześniej sprawdzana przez kontrolę wewnętrzną danego kraju. Jedziemy na miejsce i zastajemy pole zarośnięte krzakami. To poważny problem, bo nie tylko rolnikowi przywidziały się drzewka oliwne, ale także miejscowym kontrolerom. To zaś podważa wiarygodność audytu wewnętrznego. Zresztą także w Polsce trafiliśmy na projekt, który był zgłoszony jako innowacyjny, a okazało się, że technologia została wdrożona w naszym kraju już przed dwoma laty. [b]Co w takim razie państwo robicie, aby takie zjawiska wyeliminować? [/b] Kilka tygodni temu wszedł w życie traktat z Lizbony. Wprowadza on zmiany, które pozwalają Komisji Europejskiej dzielić się odpowiedzialnością za wykonanie budżetu z krajami członkowskimi. Poza tym traktat przewiduje wydanie regulacji, które określą obowiązki państw członkowskich w zakresie kontroli i audytu. Ułatwi nam to współpracę z narodowymi instytucjami kontrolnymi. To jest droga w kierunku standaryzacji i ujednolicenia procedur. Europejski Trybunał Obrachunkowy przygotowuje obecnie wraz z najwyższymi organami kontrolnymi Danii, Holandii i Czech wspólną pilotażową kontrolę. Skorzystają na tym obywatele, którzy dowiedzą się, w jaki sposób realizowany jest budżet Wspólnoty w tych krajach. [b]Czy narodowe organy kontrolne są chętne do współpracy?[/b] Na ogół deklarują taką gotowość. Muszę jednak przyznać, że czasami jest z tym problem. Kiedyś w nieoficjalnej rozmowie w Luksemburgu od jednego z prezesów dużej instytucji kontrolnej usłyszałem: „Nie wyobrażajcie sobie, że współpracując z Trybunałem, narażę się w swoim kraju na zarzuty działania na jego niekorzyść”. Tak być nie może, jeśli nie chcemy powrotu do okresu „prawdy czasu i prawdy ekranu”, to znaczy, że inna będzie opinia audytora na użytek wewnątrzkrajowy, a inna na użytek zewnętrzny. Politycy muszą zrozumieć, że niezależność NOK wcale nie oznacza, iż nie można podejmować dobrych decyzji, na przykład o audytorskiej współpracy z ETO. [b]Wyniki kontroli wykonania unijnego budżetu za 2008 rok są nieco lepsze dla Komisji Europejskiej niż w poprzednich latach.[/b] Poprawa wydatkowania nastąpiła przede wszystkim w dziedzinie polityki rolnej, czyli największym obszarze, który jest finansowany z budżetu Wspólnoty. Trybunał po raz pierwszy nie przedstawił w odniesieniu do niej opinii negatywnej. [b]Z czego wynika poprawa akurat w dziedzinie, na którą przeznaczana jest prawie połowa wszystkich wydatków unijnych w zeszłym roku? [/b] To zawdzięczamy przede wszystkim systemowi IACS. Tam, gdzie funkcjonuje on dobrze, błędów jest zdecydowanie mniej. Poprawiły się także systemy kontroli, choć – podkreślam – są wciąż dalekie od ideału. [b]Jak na tle Unii prezentuje się Polska, jeśli chodzi o nieprawidłowości w wydawaniu środków unijnych i całego systemu kontroli?[/b] Trybunał nie ma prawa kontrolować bezpośrednio krajów członkowskich, choć oczywiście sprawdzamy odpowiednio dobraną próbkę projektów. W końcu aż 80 procent środków wspólnotowych jest wydawanych właśnie w poszczególnych krajach. Ale na tej podstawie nie można wyciągać generalnych wniosków dotyczących tych państw. Poza tym nie zaobserwowaliśmy jakichś nieprawidłowości charakterystycznych jedynie dla Polski czy, mówiąc szerzej, nowych państw członkowskich. Popełniamy te same błędy co Niemcy czy Holendrzy. [b]Trybunał najwięcej błędów wytknął Komisji w obszarze wydatków na politykę spójności...[/b] Rzeczywiście, aż 11 proc. środków wydanych w zeszłym roku na cele polityki strukturalnej, czyli około 2,6 mld euro, nie powinno w ogóle zostać wypłacone. To jest bardzo niepokojące. Środki te mają pomagać rozwijać się Unii jako całości, decydować o jej przyszłości. Jeśli dodamy do tego nie najlepsze wykorzystanie środków na badania naukowe, to zapala się czerwone światło. [b]Czego dotyczą najważniejsze nieprawidłowości?[/b] Wiele z kontrolowanych projektów w ogóle nie kwalifikowało się do wsparcia. Sporo do życzenia pozostawiają procedury udzielania zamówień publicznych. [b]Jak to możliwe, skoro w Polsce zewsząd słychać głosy, że kontroli związanych ze środkami unijnymi jest zbyt dużo, są zbyt uciążliwe i drobiazgowe?[/b] Ale nie są skuteczne. O ile sama Komisja robi postępy, o tyle systemy kontroli w państwach członkowskich nie działają jeszcze właściwie. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że projekt, który w ogóle nie powinien zostać dofinansowany, otrzymał środki. Zaradzić temu może standaryzacja systemów kontroli – prace nad nią trwają. Możemy wtedy pomyśleć o uproszczeniach. [b]Czy chodzi np. o postulowane w Polsce zniesienie obowiązku przedstawiania wszystkich faktur z projektu i bazowanie jedynie na zestawieniu dokumentów?[/b] Jeśli system kontroli wewnętrznej byłby szczelny i niepodważalny, jest to kierunek uproszczeń. [b]Wróćmy do tych 11 proc. wydanych nieprawidłowo. Czy te środki powinny zostać zwrócone?[/b] Oczywiście. Niestety w tym obszarze – czyli odzyskiwania pieniędzy – Komisja i kraje członkowskie też mają problemy. [b]Trudno jednak podejrzewać, że we wszystkich przypadkach doszło do oszustwa...[/b] Tak. Ogromne znaczenie mają skomplikowane przepisy, przez które łatwiej o błąd. Wielokrotnie się zdarza, że zawyżona powierzchnia gruntu nie wynika ze złej woli rolnika, ale z bardzo skomplikowanego sposobu jej określania. [b]Wspomniał pan, że zatrważająco niskie jest wykorzystanie funduszy na projekty innowacyjne, a środki są wydawane nieefektywnie.[/b] Niepokojący jest poziom wydatkowania, ale także poziom zobowiązań na przyszłe lata, który sugeruje, że nie ma szans, aby sytuacja w tej dziedzinie się zmieniła. Poziom płatności ogółem to 93 proc., a poziom zawartych zobowiązań przekracza 106 proc. W dziedzinie badań naukowych poziom w jednym i drugim wypadku nie przekracza 60 proc. [ramka][srodtytul]CV[/srodtytul] Jacek Uczkiewicz jest pierwszym przedstawicielem Polski w Europejskim Trybunale Obrachunkowym (ta instytucja zajmuje się sprawdzeniem, czy środki unijne zostały prawidłowo wydane przez państwa członkowskie) w Luksemburgu. Ukończył Wydział Elektryczny Politechniki Wrocławskiej. Pracował jako wiceprezes NIK. Po odejściu z NIK w 2001 roku został powołany na stanowisko wiceministra finansów w rządzie Leszka Millera.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL