REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Skrzyżowania

Wojciech Sadurski 24-11-2009, ostatnia aktualizacja 24-11-2009 16:42

Treści przekazywane młodzieży w szkołach publicznych nie powinny wyrażać oficjalnego komunikatu o państwowej ortodoksji w kwestiach światopoglądowych - pisze prawnik

W ogólnopolskiej eksplozji zgorszenia, zbrzydzenia i rozbawienia strasburskim wyrokiem w sprawie krzyży w szkołach – najczęściej, z powodu powszechnej dość ignorancji, przypisywanej Unii Europejskiej – jeden głos przebił się nad inne donośnością oburzenia i błyskotliwością szyderstwa, skierowanego przeciwko obrońcom szkoły neutralnej światopoglądowo. Głos ów należał do nie byle kogo, bo samego ministra, i to na dodatek prezydenckiego. Ministrowi przepowiadam wielką przyszłość, jeśli nie w polityce, to w kabarecie.

Skomentuj na blogu

Reagując na zapowiedź, że Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów zamierza wysłać do prezydenta Lecha Kaczyńskiego list w sprawie krzyży, pan minister Paweł Wypych zauważył: "Ale czemu stowarzyszeniu nie podobają się tylko krzyże w szkołach? Może złożą wniosek o zmianę nazwy placu Trzech Krzyży, usunięcie krzyża z Giewontu lub o likwidację skrzyżowań?" ("Rzeczpospolita", 17 listopada, s. A8).Plac Trzech Krzyży – niezłe. Krzyż na Giewoncie – jeszcze lepsze, choć mało oryginalne, paru wesołków już na to wpadło przed ministrem Wypychem. Ale te "skrzyżowania"? Boki zrywać.

Ku uciesze publiczki

Wobec druzgocącej siły ministerialnego konceptu na drugi plan, a może nawet i na trzeci, powinna zejść refleksja, że ministrowi nie za to płacimy spore przecież pieniądze, by prewencyjnie obśmiewał grupy obywateli chcących skierować jakiś list czy petycję – wszystko jedno, mądrą czy głupią – do jego szefa. To w końcu dość elementarne uprawnienie obywatelskie, a równie elementarnym obowiązkiem politycznym prezydenckiego urzędnika jest przynajmniej udawanie, że wszystkich obywateli traktuje poważnie – zarówno tych, którzy obecnego prezydenta wybrali, jak i tych, którzy swój respekt dla najwyższego urzędu Rzeczypospolitej wywodzą z innych źródeł, że sparafrazuję preambułę. No, ale minister Wypych Monteskiuszem ani de Tocqueville'em nie jest, na temat cnót obywatelskich i powinności urzędniczych się nie mądrzy, tylko robi sobie – mówiąc kolokwialnie – jaja, ku uciesze publiczki. Bo jak nie może być mądrze, niech przynajmniej będzie wesoło.

Też bym chciał tak sobie podworować, np. wykorzystując zdanie zamieszczone w tej samej relacji "Rzeczpospolitej", wypowiedziane przez europosła PiS Tomasza Porębę, który stwierdził, że wyrok Trybunału w Strasburgu "prowadzi do wypychania symboli chrześcijańskich ze sfery życia społecznego". Wypychanie, Wypych… – nie, tu byłby dowcip płaski, zupełnie inaczej niż te "skrzyżowania". Skoro więc nie dorównam ministrowi w facecjach, to muszę poważniej; na tym gruncie lepiej się czuję.

Wspólnym mianownikiem głosów oburzenia na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest w Polsce przypisywanie temu orzeczeniu zamiaru wyeliminowania krzyży i innych symboli religijnych ze sfery publicznej. Uchwała zaproponowana przez koło poselskie Polska Plus zaczyna się od górnolotnej deklaracji, że "znak krzyża (…) w sferze publicznej przypomina o gotowości do poświęcenia dla drugiego człowieka…". Gdyby rzeczywiście orzeczenie Trybunału zagrażało obecności krzyża "w sferze publicznej", krytyka orzeczenia byłaby uzasadniona.

Kulą w płot

Nic – na gruncie liberalno-demokratycznej koncepcji państwa – nie uzasadnia chęci zepchnięcia religii do sfery prywatnej. Liberał – a za takiego się uważam – powinien szanować chęć wyznawców wszelkich religii do publicznego manifestowania swej wiary, jeśli takie zachowania dyktuje mu jego religia. Tolerancja światopoglądowa to "tolerancja także dla krzyża", jak określił to w głośnym wywiadzie były prezes TK Jerzy Stępień ("GW", 8 listopada).Ale nie tego dotyczyło orzeczenie Europejskiego Trybunału – i nie taka jest stawka dzisiejszego sporu o krzyże w szkole publicznej. Jak napisał w swym orzeczeniu Trybunał (notabene: ilu wypowiadających się na temat tego wyroku zna jego treść?): "Obligatoryjne eksponowanie symbolu określonego wyznania w trakcie wykonywania funkcji publicznej związanej ze szczególnymi sytuacjami poddanymi kontroli państwowej, w szczególności w klasach szkolnych, ogranicza prawo rodziców do wychowania swych dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, jak również prawo dzieci do wiary lub niewiary" (paragraf 57 uzasadnienia).

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Zychowicz: KARTA na krawędzi

Ośrodek KARTA od ćwierć wieku wyręcza państwo, kompletując wiedzę o sowieckich zbrodniach na Polakach. Teraz państwo może doprowadzić do upadku tej instytucji >>