REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Nauka » Nowe technologie » Technika

Technika

Ostatni rejs „Piłsudskiego”

Krzysztof Kowalski 24-11-2009, ostatnia aktualizacja 24-11-2009 13:52
M/s „Piłsudski” przy nabrzeżu przed Dworcem Morskim w Gdyni przed wyruszeniem w rejs do Nowego Jorku
źródło: Forum
M/s „Piłsudski” przy nabrzeżu przed Dworcem Morskim w Gdyni przed wyruszeniem w rejs do Nowego Jorku
Mamert Stankiewicz, pierwszy i ostatni kapitan transatlantyku m/s „Piłsudski”
źródło: NAC
Mamert Stankiewicz, pierwszy i ostatni kapitan transatlantyku m/s „Piłsudski”
26 listopada nad ranem kadłubem wstrząsnął wybuch. Przed wyruszeniem z Newcastle kapitan otrzymał wiadomość, że morze jest czyste, bez min. Czy był to  atak torpedowy niemieckiego okrętu podwodnego? Sabotaż?
źródło: Rzeczpospolita
26 listopada nad ranem kadłubem wstrząsnął wybuch. Przed wyruszeniem z Newcastle kapitan otrzymał wiadomość, że morze jest czyste, bez min. Czy był to atak torpedowy niemieckiego okrętu podwodnego? Sabotaż?

Płetwonurkowie z londyńskiego klubu Waleń dotarli do wraku polskiego transatlantyku na Morzu Północnym. Mógł zabrać ponad ośmiuset pasażerów.

Był to najsłynniejszy statek, jaki kiedykolwiek pływał pod polską banderą. Zatonął 26 listopada 1939 roku o godzinie 5.36.

Leży 29 mil morskich (ok. 50 km) na południowy wschód od przylądka Flamborough, w środkowej części wschodniego wybrzeża Anglii, na wysokości miejscowości portowych Hull i Grimsby. Spoczywa na głębokości 34 metrów.

Płetwonurkowie rozpoczęli przygotowania do wyprawy na początku roku. Ale pogoda, silne wiatry i rozfalowane morze uniemożliwiały zejście pod wodę. – Aż wreszcie udało się. Zamierzamy przeprowadzić jeszcze kilka wypraw do wraku. Mieszkamy na Wyspach Brytyjskich, siedziba naszego klubu znajduje się w Londynie, dlatego możemy sobie pozwolić na wypady na Morze Północne praktycznie w każdy weekend – wyjaśnia kierujący ekipą Aleksander Fox.

Podwodne muzeum

Plankton, jaki występuje w rejonie, w którym spoczywa m/s „Piłsudski”, sprawia, że zdjęcia i filmy robione pod wodą nie są dobrej jakości. Ale mimo tego płetwonurkowie dokonali bardzo cennych obserwacji.

816 osób mógł zabierać w rejs statek, w klasach turystycznej i pierwszej

Statek jest zniszczony. Ponieważ spoczywa na dnie już 70 lat, fale i morska woda zrobiły swoje. Kadłub jest przełamany na dwie części, dzieli je ok.

100 metrów. Dziób zachowany jest bardzo dobrze, natomiast zaraz za nim widnieje wielka wyrwa biegnąca w poprzek kadłuba do dna. Na dziobie zachował się w bardzo dobrym stanie emblemat statku – medalion legionów utworzonych przez Józefa Piłsudskiego. Tylna część kadłuba pękła i zapadła się na tyle głęboko, że płetwonurkowie nie byli w stanie do niej wpłynąć.

Duma polskiej floty

Ale i tak już wiedzą, że zachował się ster i śruba napędowa, choć nie wiadomo, w jakim stanie. Jeśli warunki pogodowe będą sprzyjające, kolejna eksploracja wraku może nastąpić jeszcze w grudniu.

M/s „Piłsudski”, luksusowy pasażerski transatlantyk pływający na linii Gdynia – Nowy Jork, był chlubą i wizytówką polskiej floty. Miał 160,3 m długości, 21,6 szerokości, załoga liczyła 350 osób, mógł zabierać

816 pasażerów. Zbudowała go w Trieście włoska stocznia Montfalcone w 1935 roku.

Bliźniaczy transatlantyk m/s „Batory” nie był już tak luksusowo wyposażony jak m/s „Piłsudski”, na którym znajdowały się obrazy i rzeźby polskich artystów. Nawet zastawa stołowa i sztućce były specjalnie projektowane dla tego liniowca.

Był on także bardzo nowoczesny pod względem technicznym – był to motorowiec, wcześniej duże statki pasażerskie były parowcami. Ponieważ jednak włoski projektant nie uwzględnił warunków panujących na północnym Atlantyku, już w pierwszym rejsie, podczas sztormu, okazało się, że statek bierze na dziób wszystkie fale, doszło do licznych awarii, zwłaszcza instalacji elektrycznej. Doświadczenia załogi zostały wykorzystane przy budowie bliźniaczej jednostki m/s „Batory”.

Po wybuchu II wojny światowej dowódca statku Mamert Stankiewicz, legendarny „Znaczy Kapitan”, oddał go pod dowództwo brytyjskie. Przerobiony został na wojskowy transportowiec.

Zagadkowa katastrofa

I właśnie podczas pierwszego rejsu, też pod „Znaczy Kapitanem”, statek zatonął. Uratowali się wszyscy na pokładzie z wyjątkiem Mamerta Stankiewicza, który zmarł z powodu wychłodzenia organizmu.

Przyczyna katastrofy nie została wyjaśniona. Pod uwagę brane są trzy możliwości: wejście na minę (kapitan otrzymał szyfrogram, że trasa rejsu jest czysta, bez min), storpedowanie przez niemiecki okręt podwodny (Brytyjczycy nie chcieli się do tego przyznać, ponieważ rejs transportowca bez eskorty był zaniedbaniem), sabotaż.

Najwybitniejszy polski pisarz marynista Karol Borchardt, który był na statku w chwili katastrofy, wspomina o uderzeniu torpedy. Członkini londyńskiego klubu płetwonurków Waleń, Paulina Drzewińska, dotarła do materiałów Towarzystwa Ubezpieczeniowego Lloyd, w których jest mowa o uderzeniu torpedy. – Biorąc pod uwagą dzisiejszy stan wiedzy, możemy powiedzieć, że jest to wiarygodna wersja wydarzeń. Jednak stan statku przebywającego 70 lat pod wodą nie pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, co posłało go na dno. Być może już nigdy się tego nie dowiemy – powiedział Aleksander Fox.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Grafen, następca krzemu

Koniec tradycyjnych procesorów komputerowych jest coraz bliżej – udowodnili laureaci Nobla >>