Boston Media - Partner serwisu
Co dwie głowy, to nie jedna?
Wraz z odejściem Adama Szejnfelda z funkcji wiceministra gospodarki, pojawiło się pytanie, kto dokończy reformę prawa gospodarczego w Polsce.
Wszystko wskazuje na to, że przynajmniej na pewien czas, „reformatorskie centrum dowodzenia” zostanie przeniesione z resortu gospodarki do Sejmu. W odsuniętej przez dłuższy czas na boczny tor lokomotywie o nazwie „Komisja Przyjazne Państwo” wraz z powrotem jej przewodniczącego Janusza Palikota, znowu zaczęto „palić w kotłach”. Daje to pewne nadzieje, że jej prace na nowo ruszą pełną parą. Tym bardziej, że „węgla” dla prac Komisji – w postaci absurdalnych przepisów – nie brakuje, a rząd i parlament co rusz dorzucają coś od siebie. Komisja będzie miała nie jednego, a dwóch „maszynistów” – do przywróconego na funkcję przewodniczącego komisji Janusza Palikota dołączy zdymisjonowany wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld, który zostanie wiceprzewodniczącym. Duet dwóch najpopularniejszych reformatorów polskiego prawa gospodarczego ma wspólnie zająć się usuwaniem absurdalnych przepisów, utrudniających życie nie tylko przedsiębiorcom. Wydawać by się mogło, że polski biznes nie mógłby oczekiwać lepszej wiadomości – po reformatorskim „super duecie”, pracującym w jednej komisji, można oczekiwać tylko samych sukcesów w zwalczaniu złego prawa. Mam jednak pewne wątpliwości, co do łącznia dwóch silnych i znanych osobowości w jednej komisji. I nie chodzi tu wcale o obawy, że potwierdzi się znane przysłowie: „Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”. „Jedzenia” w postaci efektów prac komisji raczej nie powinno zabraknąć. Uważam jednak, że charyzma i autorytet tylko jednej ze wspomnianych postaci w zupełności wystarczy, aby popchnąć do przodu prace komisji. Znacznie lepszy dla polskich przedsiębiorców były sprawdzony już kiedyś duet: Janusz Palikot w Przyjaznym Państwie, a Adam Szejnfeld w Ministerstwie Gospodarki. Mam nadzieję, że doczekamy się jeszcze powrotu do takiego układu.
Jak wiemy, kadrowe ruchy, w wyniku których Adam Szejnfeld wylądował w Komisji Przyjazne Państwo są konsekwencją tzw. „afery hazardowej”, a nie przemyślanej strategii reformowania polskiego prawa gospodarczego, która zakładałaby współdziałanie obu polityków w pracach komisji, zgodnie z zasadą: „co dwie głowy, to nie jedna”. Jest jednak i pozytyw – Adam Szejnfeld trafił do Przyjaznego Państwa, a mógł np. do komisji kultury....















