Dyplomacja
Z Łukaszenką o Polakach
Prezydent Białorusi w rozmowie z ministrem Sikorskim zgodził się, by eksperci poszukali sposobu na zakończenie sporu o Związek Polaków
Do spotkania Radosława Sikorskiego z Aleksandrem Łukaszenką doszło w Kijowie podczas zaprzysiężenia nowego prezydenta Ukrainy. Szef polskiej dyplomacji nie ukrywał, że spotkanie z białoruskim przywódcą było głównym powodem jego wizyty na Ukrainie i że była to jego inicjatywa.
Wczorajsza rozmowa trwała ponad godzinę. Łukaszenko zgodził się na powołanie grupy ekspertów, którzy znajdą rozwiązanie konfliktu wokół Związku Polaków na Białorusi.
Spotkanie z białoruskim przywódcą było głównym powodem wizyty Radosława Sikorskiego w Kijowie
– Chcę podkreślić, że między Białorusią i Polską nie ma żadnych problemów. Jeśli są jakieś nieporozumienia, bo inaczej tego nie można nazwać, jesteśmy w stanie je rozwiązać – mówił Łukaszenko.
Jego zdaniem białoruscy Polacy nie mają do niego pretensji. Dopytywany przez dziennikarza, czy na pewno żaden, odparł: – No, może... – A ci w więzieniach? – dociekał dziennikarz. – W więzieniach Polacy? Jacy? Przyjedźcie, pokażcie – skwitował. Jak relacjonuje oficjalna białoruska agencja BiełTA, zdaniem Łukaszenki ci, którzy trafili do miejsc pozbawienia wolności, sami tego chcieli, bo był im potrzebny atut. – Że niby jesteśmy biedni, skrzywdzeni. (...) Ale my i z nimi znajdziemy wspólny język – dodał.
Prezydent przychylny
Minister Sikorski spotkał się wczoraj także z szefem białoruskiej dyplomacji Siarhiejem Martynauem. Dwa tygodnie temu w Warszawie przekazał mu liczącą 14 punktów ofertę, w której uzależnia pomoc w zbliżeniu Białorusi z Unią od zaprzestania represji wobec Polaków.
Prezydent Lech Kaczyński, który również był w Kijowie, ale nie spotkał się z Łukaszenką – nawet się o to nie starał, nie widząc takiej możliwości – podkreślał, że w rozmowie szefa MSZ z białoruskim przywódcą nie dostrzega „nic negatywnego”. Kilka dni temu obaj politycy zapewnili, że w sprawie Białorusi będą mówić jednym głosem. W poniedziałek prezydent spotkał się z szefową ZPB Andżeliką Borys. Zaapelował do UE o wsparcie polskiej mniejszości. Wysłał też list do Łukaszenki, w którym wyraził zdecydowany sprzeciw wobec nasilających się represji godzących w związek.
Według białoruskich analityków zachęty i naciski nie skłonią Mińska do zasadniczej zmiany polityki wobec Polaków.
– Władze nie mogą sobie pozwolić na istnienie silnej, niezależnej i wspieranej przez zagranicę organizacji – mówi „Rz” politolog Walery Karbalewicz. Jego zdaniem możliwy jest jedynie powrót do sytuacji sprzed kilku miesięcy: tolerowania Andżeliki Borys i jej współpracowników.
Białoruscy Polacy są nieco bardziej optymistyczni. – Wciąż mamy nadzieję, a po spotkaniu ministra z prezydentem nieco większą – mówiła „Rz” pani Borys. – Zgoda strony białoruskiej na powstanie grupy ekspertów to dobra wiadomość, jeśli władze będą miały polityczną wolę, sprawę ZPB da się rozwiązać – uważa prezes rady naczelnej związku Andrzej Poczobut.
Pięć lat represji
W 2005 roku białoruskie władze nie uznały zjazdu ZPB, na którym na prezesa wybrano Andżelikę Borys, i zorganizowały zjazd z udziałem posłusznych sobie delegatów, którzy na prezesa wybrali lojalnego wobec Mińska Józefa Łucznika. W zeszłym roku zastąpił go Stanisław Siemiaszko. Od kilkunastu miesięcy władze odbierają zwolennikom pani Borys Domy Polskie – placówki społeczno-kulturalne wybudowane przez Polskę. Ostatnia fala represji wobec polskiej mniejszości wybuchła na początku lutego.
Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznychPrezydent Białorusi zapewnił mnie, że zależy mu na dobrych relacjach z Polską i na rozwiązaniu konfliktu wokół polskiej mniejszości. Uzgodniliśmy, że rozpoczną się konsultacje ekspercke, które pomogą znaleźć rozwiązania instytucjonalne prowadzące do zapewnienia Polakom na Białorusi możliwości kultywowania swojego języka i kultury. Rozmowa potrwała znacznie dłużej, niż zaplanowaliśmy. Nie ze wszystkim, co pan prezydent Łukaszenko mówił, się zgodziłem. Ale myślę, że przekonałem go, jak ważne jest podtrzymywanie dobrych stosunków polsko-białoruskich. To, że mogłem osobiście i klarownie przedstawić białoruskiemu przywódcy polskie stanowisko, stanowi wartość samą w sobie, bo bez względu na to, jakie dalsze decyzje podejmie, będzie to robił ze świadomością konsekwencji dla naszych wzajemnych stosunków.
—not. lor














