REKLAMA

Rozmowa "Rz"

Kamiński nadal jest szefem CBA

Małgorzata Subotić 24-10-2009, ostatnia aktualizacja 24-10-2009 03:13
Jarosław Kaczyński
autor: Kuba Kamiński
źródło: Fotorzepa
Jarosław Kaczyński

To tylko przerwa w wykonaniu funkcji. Ja też mam teraz przerwę - mówi były premier Jarosław Kaczyński w rozmowie z Małgorzatą Subotić

Rz: Miał pan wiedzę o liczbie podsłuchów zakładanych przez służby, gdy był pan premierem?

Jarosław Kaczyński, prezes PiS: Nie wiedziałem komu one są zakładane, ale pytałem o statystyki. To kilkanaście tysięcy zakładanych w ciągu roku podsłuchów. Uspokoiłem się, gdy się dowiedziałem, że ta liczba nie jest istotnie większa ani mniejsza niż wcześniej. Teoria o państwie podsłuchów w czasach PiS była całkowicie pozbawiona sensu. Pomijam sferę podsłuchów prywatnych, której nie dało się okiełznać i która jest nie do końca rozpoznana. Na to trzeba by sprawować kilka lat władzę, i to silniejszą niż nasza. Taką, która jest w stanie naruszyć najmocniejsze interesy.

Co pan ma na myśli, mówiąc o sferze podsłuchów prywatnych?

Różne firmy ochroniarskie i potęgę oligarchów, którzy mają w tym względzie ogromne możliwości. Zarówno jeśli chodzi o zabezpieczanie się przed podsłuchami, chronienie się przed wymiarem sprawiedliwości, jak i zakładanie ich innym. Wiem o takiej arcyskandalicznej sytuacji. Po dojściu do władzy PO ten skandal jeszcze się pogłębił.

Jakich oligarchów ta sprawa miała dotyczyć?

Nic więcej powiedzieć nie mogę. W Polsce istnieje potężny zespół, który jest już bardzo zasobny i jednocześnie ciągle zainteresowany nieekwiwalentnym przejmowaniem różnych dóbr.

O tych podsłuchach nie mówił pan, gdy był premierem.

Ta sprawa była niesłychanie trudna z punktu widzenia prawnego. Nie można było jej też postawić publicznie ze względu na jej naturalną tajność. Gdy byłem w 1991 roku szefem Kancelarii Prezydenta, tajne sieci państwa istniały. Kiedy kilkanaście lat później zostałem premierem, zobaczyłem, że ten element normalnego państwa został rozmontowany. Ale jest to temat objęty tak bardzo rożnymi tajemnicami, że odmawiam dalszej dyskusji o tym.

Różni politycy PiS zarzucają jednak premierowi, że nie ma wiedzy o podsłuchach i niczym “dzidzi”, jak mówi poseł Tadeusz Cymański, zleca dopiero audyt w służbach. Pan też tak uważa?

Nie. Choć premier rzeczywiście udaje dzidzi nie tylko w tej jednej dziedzinie. Mamy do czynienia z sytuacją dość szczególną. Okazuje się, że gdy dzięki podsłuchom wykryto aferalne działania wysokich rangą polityków i ustawiono w cieniu podejrzenia także samego premiera, to nagle się okazuje, że problemem jest podsłuch.

A nie jest problemem?

Najpierw rozwiążmy sprawę nieuczciwych ludzi przy władzy, a dopiero potem zajmijmy się podsłuchami. Zmiana tej kolejności byłaby odwracaniem uwagi od tego, co jest ważne. A dzisiaj ważne jest dowiedzenie się, jaka była rola Donalda Tuska przed 12 sierpnia, kiedy przyszedł do niego z informacjami o aferze hazardowej Mariusz Kamiński.

Pewne informacje, które chyba bezwiednie zostały ujawnione, pokazują, że było trochę inaczej, niż przedstawiał premier.

Jakie informacje?

Przede wszystkim takie, że premier już 30 lipca wydał zalecenie, by zacząć od nowa prace nad ustawą hazardową. Na razie jest to domniemanie, które należy wyjaśnić. Natomiast zupełnie niejasna jest rola premiera po 12 sierpnia.

Według premiera Kamiński mówił, iż nie ma podstaw do zarzutów karnych.

A Kamiński zarzeka się, że o tym uprzedzał. Mamy słowo przeciwko słowu.

Znając obydwu panów, jestem skłonny sądzić, że to Kamiński mówi prawdę.

To subiektywny pogląd. Nie ma lepszej drogi jego zweryfikowania, tak jak i zweryfikowania poglądu odmiennego niż dobrze pracująca, dociekliwa komisja śledcza. I jeszcze jedno, może pani mojego zdania nie podzielać, ale nawet jeśli nie byłoby w tej sprawie przestępstwa, to jest skandal. I z tego skandalu premier powinien wyciągnąć wniosek. A przede wszystkim jest przeciek do podejrzanych biznesmenów, depozytariuszem tej tajemnicy był premier. Przed tym nie ma ucieczki.

Dlaczego “nie ma ucieczki”?

Nawet gdyby Tusk działał nieumyślnie, to i tak by się dopuścił przestępstwa. Nie może udowodnić, że nie było żadnej jego winy w tym przecieku. Obawiam się, że w normalnym, uczciwym procesie jest to niemożliwe do udowodnienia.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Cięcia mogą poprawić konkurencyjność Aten

Gdyby Grecja upadła, nie byłoby tragedii. Dopiero bankructwo Włoch wywołałoby wstrząs i powstanie prawdziwej unii fiskalnej – mówi Zsolt Darvas >>