Vancouver 2010
Wyznania Pluszczenki podzieliły sędziów
Zanim łyżwiarze figurowi rozpoczęli olimpijskie zmagania, pojawiły się kontrowersje dotyczące sędziowania. Wywołał je e-mail jednego z sędziów
Ocena zawodników jest odwiecznym problemem łyżwiarstwa figurowego, które balansuje na granicy sportu i sztuki.
„Code of Points” czyli nowe – stare
Międzynarodowa Unia Łyżwiarska (International Skating Union - ISU) po igrzyskach w Salt Lake City wprowadziła nowy system sędziowania nazwany „Code of Points”, w którym każdemu elementowi przypisana jest określona wartość bazowa. Zawodnicy mają obowiązek wykonać w swoich programach określoną liczbę i rodzaj elementów, których jakość wykonania ocenia panel techniczny, poprzez odjęcie lub dodanie punktów od -3 do +3. Skrajne noty są odrzucane, natomiast z pozostałych wyliczana jest średnia arytmetyczna. Sędzina przyznała, że została nakłoniona do postawienia na pierwszym miejscu Rosjan, niezależnie od tego jak pojadą inne duety
Oprócz ocen za wartość techniczną ustalanych wedle powyższego wzorca, istnieją również oceny za komponenty, które miały zastąpić częściowo notę za wrażenie artystyczne programu. Należą do nich: choreografia, interpretacja, wykonanie, połączenia elementów, prezentacja programu. I tu w opinii wielu ekspertów znowu pojawia się swoista żonglerka. W światku łyżwiarskim panuje przekonanie, że zwłaszcza w ocenie za komponenty punkty zdobywa się nie tylko za to, co aktualnie widzi się na tafli, ale także za dotychczasowe osiągnięcia czy nazwisko.
Ameryka kontra Europa?
Dziś w Vancouver zaprezentują się soliści, ale już kilka dni temu pojawiły się alarmujące sygnały o rzekomo wrogim nastawieniu sędziów północnoamerykańskich do łyżwiarzy europejskich, w szczególności Rosjanina Jewgenija Pluszczenki i Francuza Briana Jouberta.
Joe Inman, jeden z najbardziej znanych sędziów amerykańskich, przyznał, iż w ostatnich dniach wysłał kilkadziesiąt e-maili do sędziów oraz działaczy z prośbą, aby noty wystawiane zawodnikom w Vancouver były adekwatne do ich umiejętności. rp.pl/vancouver - olimpijski serwis "Rz"
Miał go do tego sprowokować sam Pluszczenko, który w jednym z wywiadów stwierdził, iż jeżeli sędziowie chcą umieścić danego łyżwiarza wysoko to i tak to zrobią. Jako przykład podał styczniowe Mistrzostwa Europy w Tallinie, na których jego zdaniem zbyt wysoko oceniono Jouberta za tzw. elementy łączące, które niczym się nie różniły od tych zaprezentowanych przez niego.
Rosyjski mistrz przyznał również, że w swoich programach praktycznie nie ma żadnych połączeń elementów, gdyż skupia się na skokach. Sędziowie zaś i tak nie zwracają na to uwagi.
Kontrowersje dotyczące ocen Pluszczenki, które nieprzypadkowo – jak się wydaje – pojawiły się na krótko przed rozpoczęciem rywalizacji na igrzyskach - są pierwszą tak głośną krytyką sędziowania w łyżwiarstwie figurowym od czasu wprowadzenia „Code of Points”. Systemu, który miał zatrzeć niechlubne wrażenie po aferze, która wybuchła na igrzyskach w Salt Lake City.
Oceny za łyżwiarski całokształt
Przez lata łyżwiarstwo figurowe kojarzone było z tzw. systemem „szóstkowym". Każdy miłośnik tej dyscypliny pamięta komplet ocen marzeń, jakim zostali nagrodzeni brytyjscy łyżwiarze Jane Torvill i Christopher Dean za wykonanie słynnego„ Bolera”:
System 6.0 był systemem przejrzystym dla przeciętnego kibica, który orientował się, że zawodnik otrzymujący noty zbliżone do ideału wystąpił bardzo dobrze. Natomiast im bardziej te oceny odbiegały od „szóstki” – wiedział, że łyżwiarz pojechał słabiej. Jednak wyniki wielu zawodów były przez ten system wypaczone. Pomimo istnienia dwóch ocen: za wartość techniczną programu oraz za wrażenie artystyczne promował on końcową klasyfikację ze względu na całokształt jazdy.















