REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Dyplomacja

Dyplomacja

Polska nie chce wojny izraelsko-irańskiej

Piotr Zychowicz 20-10-2009, ostatnia aktualizacja 20-10-2009 09:41
Radosław Sikorski
autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Radosław Sikorski

Na pewno nie poprzemy ataku na Iran. To zaszkodziłoby interesom Polski – mówią nasi dyplomaci

Sprawa ewentualnej interwencji wojskowej w Iranie była głównym tematem rozmów szefa MSZ Radosława Sikorskiego w Izraelu.

– Proces pokojowy na Bliskim Wschodzie? No cóż... To na pewno bardzo zajmujące, ciekawe i ważne. Będę szczery: nas interesuje możliwość izraelskiego ataku na instalacje atomowe ajatollahów– mówi „Rz” wysoki rangą polski dyplomata.

Potwierdził to minister Sikorski. – Sprawa ewentualnego ataku na Iran przewijała się podczas wszystkich rozmów. Zależy nam, by nie doszło do konfrontacji. Jej skutki byłyby dla Izraela dramatyczne, a dla Polski bardzo poważne – powiedział po rozmowach.

Jak wynika z analiz wywiadowczych, kiedy na Iran zaczną się sypać bomby, Teheran uruchomi plan, który nazwał Dniem Sądu Ostatecznego. Ma on na celu wyrządzenie jak największych szkód interesom Zachodu w regionie oraz gospodarczą destabilizację świata. Plan mają zrealizować irańscy agenci oraz członkowie radykalnych organizacji powiązanych z Teheranem.

Hezbollah przy użyciu 40 tys. pocisków, w które zaopatrzył go Iran, dokona z Libanu ostrzału rakietowego północnego Izraela. Podobną akcję na południu przeprowadzi Hamas kontrolujący Strefę Gazy. Powiązani z Irańczykami rebelianci zaatakują bazy NATO w Afganistanie. W efekcie ceny ropy mogą podskoczyć do 200 – 300 dolarów za baryłkę.

– Nie boimy się zamachu na naszej ziemi. Na liście ajatollahów jesteśmy na dalekim miejscu. Jednak nasi żołnierze biorą udział w misjach na wzgórzach Golan i w południowym Libanie. Gdy rozpocznie się Dzień Sądu, znajdą się między młotem a kowadłem. Jeszcze bardziej zagrożone są nasze oddziały w Afganistanie – tłumaczy dyplomata.

Dlatego Polska nie zamierza przystępować do ewentualnej koalicji, którą montowaliby Izraelczycy albo Amerykanie.

– Izrael nie postawił nam takiego pytania wprost. Na razie tylko się sondujemy. My staramy się dowiedzieć, co planują, a oni, czy poprzemy ich w razie wojny. O tym jednak nie ma mowy. Nie zamierzamy wtykać palców w szparę każdych drzwi – zapewniają polscy dyplomaci.

– Izrael nie wyklucza, że opcja dyplomatyczna zawiedzie i będzie musiał siłą powstrzymać Iran przed pozyskaniem broni nuklearnej. Jak pokazała zaś ostatnia wojna w Strefie Gazy, podczas której znaleźliśmy się w ogniu krytyki, taką operację dobrze jest prowadzić, mając wsparcie przynajmniej kilku państw – mówi „Rz” znany izraelski ekspert ds. bezpieczeństwa dr Ely Karmon.

– Oczywiście najbardziej zależy nam na Stanach Zjednoczonych, ale Polska to również ważny gracz. Odgrywa istotną rolę w Unii Europejskiej – dodaje nasz rozmówca.

Niektórzy analitycy przewidują jeszcze czarniejszy scenariusz. Ich zdaniem istnieje możliwość, że w niedalekiej przyszłości – kiedy Irańczycy zbudują już pociski nuklearne – konflikt między Izraelem a Iranem może się zamienić w wojnę atomową. Takiego scenariusza nie wykluczają na przykład eksperci waszyngtońskiego Center for Strategic and International Studies.

W specjalnym raporcie napisali, że konflikt taki potrwałby trzy tygodnie. W tym czasie śmierć poniosłoby od 16 do 28 milionów Irańczyków. Zginęłoby też 200 – 800 tysięcy Izraelczyków. Głównie w Hajfie i Tel Awiwie, miastach, które znajdują się na celowniku Teheranu.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Nie ma zgody ws. odwołania ambasadorów

Kraje UE nie mają wspólnego stanowiska w sprawie odwoływania ambasadorów z Syrii. Sześć już to zrobiło, pozostałe wahają się lub są przeciw. >>