Afera hazardowa
Chlebowski. Upadek
Kariera znanego polityka Platformy. Był zauroczony swą pozycją, ekscytowało go, że może tak wiele – mówi o polityku PO działacz PiS.
ZOBACZ RAPORT - AFERA HAZARDOWA
– Zbyszek, czyś ty rozum postradał? – tak w TVN pytał Zbigniewa Chlebowskiego Eugeniusz Kłopotek z koalicyjnego PSL. Jarosława Gowina z Platformy po przeczytaniu w „Rz” zapisów rozmowy Chlebowskiego z biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem „wbiło w fotel”.
A premierowi podczas spotkania z prezydentem w sprawie afery hazardowej, jak relacjonuje Jerzy Szmajdziński z SLD, puściły nerwy. – To los zrzuconego z sań – tak ocenia sytuację Chlebowskiego polityk Sojuszu.
Ostatnio w jego wyborczym okręgu w Wałbrzychu przylgnęło do niego określenie „Chlebowski Wszechmogący”. Tak sprawnie dbał o interesy swoich znajomych.
A z ustawą o grach hazardowych miał już kłopoty sześć lat temu. Chociaż temu zaprzecza, to właśnie Chlebowski w 2003 roku zgłosił na posiedzeniu podkomisji poprawkę czterokrotnie obniżającą podatek od automatów do gier. Wtedy uszło mu to płazem, bo był mało znaczącym posłem, a w lobbing hazardowy byli też zaangażowani inni, jak Jerzy Jaskiernia z SLD.
Przemiana przy wyłączonych kamerach
– Jakbym go słyszała – tak o zapisach rozmów Chlebowskiego mówi Anna Zalewska, wałbrzyska posłanka PiS i szefowa partii w tym okręgu. – To jego prawdziwy język – twierdzi.
PO ma największe kłopoty z powodu ludzi z Dolnego Śląska: Sawickiej, Misiaka, Chlebowskiego - Dawid Jackiewicz, szef PiS na Dolnym Śląsku
Sama miała dwukrotnie okazję usłyszeć tę retorykę po tym, jak nagłośniła sprawę gminy Żarów, której Chlebowski był burmistrzem przez 11 lat. – Rzucał wyzwiska, zapowiadał, że mnie zniszczy i zakazał mówić do siebie na ty – wspomina Zalewska. – Teraz jestem jednym z jego największych wrogów, bo twierdzi, że to przez ten Żarów nie został ministrem finansów.
W efekcie zapoczątkowanych za Chlebowskiego inwestycji gmina popadła w takie długi, że skończyło się zarządem komisarycznym.
Zalewska i inni politycy z regionu wałbrzyskiego zgodnie twierdzą, że Chlebowski kreował się na niezwykle wpływową osobę, która wszystko załatwi. Skutecznie. Z okazji otwarcia nowego zakładu Toyoty w Wałbrzychu wicepremier Waldemar Pawlak dziękował za to Chlebowskiemu, choć gdy przed dziesięciu laty Japończycy zdecydowali o inwestowaniu w Polsce, był on niczym niewyróżniającym się samorządowcem.
– Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, widząc jego karierę, słysząc jego wypowiedzi, jego pryncypialne stanowisko, gdy PO rozprawiała się z senatorem Misiakiem – mówi Zalewska. – U siebie w okręgu kierował się innymi wartościami. Chciał uchodzić za takiego Zbigniewa Wszechmogącego, od którego wszystko zależy, który wszystko może załatwić wręcz na telefon.
Dawid Jackiewicz, szef PiS na Dolnym Śląsku i były wiceminister skarbu, kilkakrotnie miał okazję obserwować podczas oficjalnych imprez, jak Chlebowski przemienia się z elokwentnego, chcącego uchodzić za umiarkowanego i profesjonalnego polityka, w opryskliwą, oschłą osobę. – Wystarczyło, by wyłączono kamery – zaznacza Jackiewicz. – Moim zdaniem Chlebowski był zauroczony swą pozycją, ekscytowało go, że może tak wiele.
Zaufani ludzie zyskują
Jak wiele mógł Chlebowski w swym mateczniku? Zalewska twierdzi, że godzinami mogłaby opowiadać o zaufanych ludziach Chlebowskiego, którzy dzięki niemu dostali lukratywne posady w spółkach Skarbu Państwa. – Szef Zakładów Koksowniczych Victoria uratował się, bo zatrudnił w księgowości żonę Chlebowskiego – wspomina Zalewska. – Tomasz Kurzawa, szef PO w pobliskich Świebodzicach i zaufany człowiek Zbigniewa, w ubiegłym roku wylądował na specjalnie dla niego utworzonym stanowisku wiceprezesa ZK Victoria.
Kurzawa został jednocześnie wiceprezesem IV-ligowego Górnika Wałbrzych i na tę drużynę piłkarską natychmiast spłynął deszcz pieniędzy ze spółek Skarbu Państwa.
Wystarczyło, by Chlebowski wyraził gotowość zasiadania w Radzie Programowej klubu, choć w rozmowie z „Rz” tłumaczył, iż poza tym nie miał pojęcia, co się dzieje u czwartoligowców.
DRUKUJ