Boston Media - Partner serwisu
Słabe ogniwo
Do Biura Interwencji BCC zgłosił się przedsiębiorca, któremu jedna z wojewódzkich jednostek wdrażania programów unijnych nie chce przyznać dotacji na projekt pozytywnie przez nią zaopiniowany, ponieważ kolejna komórka analizująca wniosek doliczyła się, że kwota planowanej dotacji jest za wysoka o 1 grosz! Wniosek został dwukrotnie zaakceptowany przez wydział oceny, a potem odrzucony przez wydział planowania tej samej jednostki. Przedsięwzięcie ma charakter innowacyjny i wiąże się za zakupem drogich urządzeń. Przedsiębiorca mając pozytywną opinię urzędu, zaciągnął kredyt na realizację inwestycji i zgodnie z procedurą i planem wystąpił o zwrot części poniesionych wydatków. Wtedy zaczęły się schody. Od kwietnia trwa wymiana korespondencji w tej sprawie i jednostka wdrażania nie może znaleźć sposobu rozwiązania problemu. Kiedy zaczęliśmy wyjaśniać tę sprawę, okazało się, że problem wziął się stąd, że urzędnicy analizują budżety z dokładnością do siódmej cyfry po przecinku! Składający wniosek liczył, jak każdy w takiej sytuacji, do drugiej cyfry. Przy kolejnych zaokrągleniach zrobiły się rozbieżności na sumę jednego, w rzeczywistości przecież umownego grosza.
Polska nie może sobie pozwolić na niskie, powolne lub nieudolne wykorzystywanie funduszy europejskich
Inny przypadek prowadzony przez Biuro Interwencji dotyczy firmy, która natrafiła na kłopoty z rozliczeniem projektu po tym, jak go zrealizowała zgodnie z planem. Głównym jego założeniem było stworzenie określonej liczby nowych miejsc pracy. Urzędnicy odpowiedzialni za ocenę projektu zakwestionowali jednak jego realizację i nakazali przedsiębiorcy zwrócić całą przekazaną wcześniej pomoc z funduszy europejskich, dlatego że nowe miejsca pracy powstały w spółce zależnej przedsiębiorcy, a nie w głównej! Zresztą jest kwestią wyłącznie interpretacji to, czy rzeczywiście stanowiska pracy mogły powstać tylko w spółce pierwotnej. Jakie znaczenie ma w tej sytuacji to, czy to jest dział jednej firmy czy oddzielna firma? To dylemat akademicki lub ściślej – księgowy. Najważniejsze przecież, że planowane miejsca pracy powstały. Czy nie o to chodziło?
Znamy też przypadki firm, które poległy w staraniach o dotacje UE ze względu na to, że nie udało im się uzyskać od urzędu kompetentnych informacji koniecznych do prawidłowego wypełnienia wniosku. Zdarza się, że przedsiębiorcy są wprowadzani w błąd przez niekompetentnych urzędników.
To charakterystyczne przykłady szkodliwej mieszanki, na którą składają się sztywne, rozbudowane, nieprzystające do życia przepisy regulujące dystrybucję pieniędzy pomocowych oraz nieumiejętność (albo brak woli) znajdowania rozwiązań w sytuacjach niestandardowych.
Wydawało się, że wszyscy mamy świadomość, jaką szansę dla Polski stanowią europejskie fundusz pomocowe i jak szczególnie ważne są teraz, w okresie problemów gospodarczych. Tymczasem kostyczność biurokracji wypacza ideę pomocy.
Polska nie może sobie pozwolić na niskie, powolne lub nieudolne wykorzystywanie funduszy europejskich. Należy przypomnieć, że urzędnicy nie są powoływani i zatrudniani po to, żeby utrudniać wdrażanie pomocy, ale po to, żeby ją ułatwiać.
Arkadiusz Protas, wiceprezes BCC, dyrektor Instytutu Interwencji Gospodarczych BCC















