Afera hazardowa
Co ma Pitera do afery?
Pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją Julia Pitera zeznała, że nie miała powodów, by interesować się pracami nad ustawą hazardową.
Pitera odpowiadała dziś przed komisją śledczą zajmującą się aferą hazardową. Pytana przez Beatę Kempę (PiS) o zainteresowanie przebiegiem prac nad projektem zmian w ustawie hazardowej - powiedziała, że "nie miała właściwie żadnych powodów, żeby się tym procesem legislacyjnym interesować".
Dopytywana o pismo przewodniczącego rady programowo-konsultacyjnej magazynu branży hazardowej "Interplay" Eugeniusza Wiecha z jesieni 2008 roku, w którym informował ją o licznych nieprawidłowościach związanych z pracami nad nowelizacją ustawy hazardowej, Pitera powiedziała, że po otrzymaniu tego dokumentu zwróciła się do ministra finansów z prośbą o ustosunkowanie się do postawionych zarzutów.
Jak oceniła, zarzuty były "dość ogólne" i obejmowały kilkuletni okres prac nad ustawą.
Poinformowała, że otrzymaną z resortu finansów "dość obszerną" odpowiedź, zawierającą "wszystkie aspekty tej sprawy" przesłała do Wiecha 14 stycznia 2009 r. - Pan przewodniczący nie zgłosił do mnie więcej żadnej informacji, że podważa, kwestionuje, doprecyzowuje, prosi o dalsze działania - relacjonowała.
- W związku z tym uznałam, że sprawa została wyjaśniona, bo nie było podstaw, żeby kwestionować słuszność stanowiska Ministerstwa Finansów - powiedziała. Dodała, że uznała, iż wątpliwości Wiecha zostały rozwiane.
O aferze dowiedziała się z prasy
Pitera zaznaczyła, że o aferze hazardowej i akcji CBA związanej z tą sprawą dowiedziała się, kiedy kwestie te stały się publiczne, czyli po ujawnieniu przez "Rzeczpospolitą" w październiku 2009 r. stenogramów z podsłuchów rozmów biznesmenów z branży hazardowej z politykami PO - Zbigniewem Chlebowskim i Mirosławem Drzewieckim.
Jak mówiła, nie była informowana ani przez CBA ani przez sekretarza Kolegium ds. Służb Specjalnych Jacka Cichockiego o sprawie. W jej ocenie było to postępowanie właściwe, ponieważ pozwoliło zawęzić krąg osób, mających dostęp do niejawnych dokumentów w tej sprawie.
Zaznaczyła, że premier Donald Tusk w rozmowach z nią nie poruszał tematu ustawy hazardowej. - Premier naprawdę przestrzega przepisów o ochronie dokumentów niejawnych - podkreśliła. Zaznaczyła, że nie ma żadnej wiedzy na temat przecieku o akcji CBA.
- Nie mam żadnej informacji o przecieku, natomiast cała ta sytuacja oczywiście mnie zdumiewa, całe postępowanie szefa służby CBA Mariusza Kamińskiego, dlatego że albo rzecz się oddaje do prokuratury, albo się uznaje, że nie ma tam działań przestępczych i wtedy podejmuje się proces naprawczy w drodze działań administracyjnych, a tutaj zostało wykonane coś, co jest pomieszaniem tych dwóch działań - oceniła.
Jak mówiła, nie ma też żadnych informacji na temat nielegalnych działań członków Rady Ministrów i podległych im funkcjonariuszy publicznych uczestniczących w pracach nad projektem zmian w ustawie hazardowej.
Pytana, czy jej zdaniem były szef klubu PO Zbigniew Chlebowski uległ nielegalnemu lobbingowi i w sposób niezgodny z prawem wpływał na zapisy ustawy hazardowej, zaznaczyła, że w jej ocenie to, co zrobił z punktu widzenia etyczno-moralnego jest niedopuszczalne. - Wątpię, żeby ktokolwiek bronił tej całej sytuacji - mówiła.













