REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Europa » Wielka Brytania

Wielka Brytania

Laburzyści: nasz premier nie ma depresji

Marcin Szymaniak 29-09-2009, ostatnia aktualizacja 30-09-2009 03:32
Gordon Brown
źródło: AFP
Gordon Brown

Brytyjski premier przemówił mocnym głosem na zjeździe laburzystów oburzonych na media za rozpowszechnianie plotek o jego rzekomej ciężkiej depresji.

Przed trzema tygodniami John Ward napisał w swoim blogu, że Brown jest w bardzo złym stanie zdrowia i bierze środki antydepresyjne. Ward to 61-letni emerytowany specjalista od reklamy mieszkający obecnie na południu Francji.

Doszedł on do wniosku, że premier ma depresję, gdy uzyskał informację, iż dietetyk zabronił Brownowi jedzenia sera i salami oraz picia toskańskiego wina Chianti. O tych zaleceniach blogerowi powiedział podobno niezidentyfikowany dotychczas brytyjski urzędnik podczas pogawędki na przyjęciu. Ward przypomniał sobie, że jemu też lekarz zabronił spożywania sera, salami i wina w 1980 r., gdy zaczął brać środki antydepresyjne z grupy MAOI, obecnie już bardzo rzadko stosowane. Bloger uznał, że Brown musi brać to samo, a zatem cierpi na depresję, o czym natychmiast napisał w Internecie.

Wynurzenia brytyjskiego emeryta pewnie nie nabrałyby takiego rozgłosu, gdyby nie natrafił na nie dziennikarz „The Independent” Matthew Norman. Natychmiast je wykorzystał. „Wysocy urzędnicy zauważyli, że Brown otrzymał listę rzeczy, których absolutnie musi unikać, a wśród nich są Chianti i ser” – napisał. Następnie powiązał tę dietę z lekami antydepresyjnymi, wskazując jasno czytelnikom, na co cierpi Brown. W ślad za nim o „chorobie” brytyjskiego premiera zaczęły też donosić inne media.

Dietetyk zabronił Brownowi jedzenia sera i salami oraz picia toskańskiego wina Chianti

W niedzielę czołowy brytyjski dziennikarz Andrew Marr z BBC zapytał wprost premiera podczas wywiadu, czy „bierze środki przeciwbólowe i pigułki”, dzięki którym może jeszcze pracować. Dla laburzystów tego było już za wiele.

Minister mieszkalnictwa Ian Austin dopadł Marra na kongresie Partii Pracy i publicznie go zbeształ. Tymczasem media zreflektowały się i zaczęły tropić źródło pogłoski, docierając po nitce do kłębka – a więc do Johna Warda i jego teorii.

Występując wczoraj na konferencji laburzystów, 58-letni Brown chciał zademonstrować, że jest w jak najlepszej formie. Położył nacisk na potrzebę walki z plagą chuligaństwa, demoralizacji i pijaństwa dręczącą brytyjskie społeczeństwo.

– Porządna, ciężko pracująca większość jest coraz bardziej zła na mniejszość, która dużo mówi o swoich prawach, ale nigdy nie ponosi odpowiedzialności – grzmiał. Nowe obietnice Browna mają ocalić laburzystów przed klęską w przyszłorocznych wyborach. Z ostatniego sondażu ośrodka Ipsos Mori wynika, że Partia Konserwatywna może liczyć na 36 procent głosów, Liberalni Demokraci na 25 procent, a Partia Pracy tylko na 24 procent. Masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.szymaniak@rp.pl

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Argentyna zaskarży decyzje Londynu

Argentyna złoży skargę w Radzie Bezpieczeństwa oraz Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w związku z ostatnimi krokami Wielkiej Brytanii dotyczącymi Falklandów. >>