Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Nowy sposób na zniszczenie IPN

Projekt nowej ustawy o IPN podporzšdkowuje tę instytucję rzšdowi, uzależnia jš od œrodowisk niechętnych odsłonięciu naszej najnowszej historii i wprowadza realnš cenzurę. W efekcie w ogromnej mierze pozbawia IPN racji bytu.
[b][link=http://blog.rp.pl/wildstein/2009/09/09/nowy-sposob-na-zniszczenie-ipn/]skomentuj na blogu[/link][/b] Zapis, który umożliwia odwołanie zwykłš większoœciš głosów poselskich szefa Instytutu – wczeœniej powołanego przez 60 proc. Sejmu – poza ewidentnš niespójnoœciš czyni go zakładnikiem aktualnie sprawujšcej władzę większoœci. Mało prawdopodobne, aby zdany na łaskę rzšdzšcych prezes podejmował niewygodne dla nich działania, których konsekwencjš będzie jego odwołanie. Swojš drogš to kolejny akt podporzšdkowania niezależnej instytucji państwowej władzy centralnej dokonywany przez rzšdy PO, które na sztandarach wypisały liberalizm. Warte zastanowienia jest, dlaczego ta ewidentna sprzecznoœć nie budzi szerszej krytyki.
Kompetencje prezesa IPN – zgodnie z projektem ustawy – ma zresztš przejšć rada, która formowana będzie pod dyktando władz największych polskich uczelni. Nie wiadomo, dlaczego członkowie owej rady muszš mieć co najmniej doktorski tytuł. Jeœli ma to dawać gwarancję naukowej bezstronnoœci, to warto przypomnieć sobie bojkot lustracji ze strony polskich uniwersytetów. Ukoronowaniem tego zapisu jest brak lustracji zespołów wyłaniajšcych kandydatów do rady. Nietrudno sobie wyobrazić, jakich członków Rady IPN wyłaniać będš byli agenci. Tym bardziej że œrodowiska uniwersyteckie, których hierarchia zmieniła się niewiele od czasów PRL, niechętne sš odsłonięciu przeszłoœci, obawiajšc się, że mogłoby to wstrzšsnšć zastygłym œwiatkiem polskich uczelni. Warto do tego dodać, że zapisana w projekcie możliwoœć zamknięcia dostępu do swoich akt przez osobę inwigilowanš (również dla pracy naukowo-dziennikarskiej) ma charakter cenzury. IPN-owskie dokumenty zazębiajš się i seria tego typu indywidualnych decyzji może doprowadzić do zablokowania pracy nad najważniejszymi faktami z naszej najnowszej historii. Fetysz ochrony osobistych danych doprowadził już raz do zepsucia przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego projektu sensownej ustawy ujawniajšcej IPN-owskie archiwa. To oczywiste, że powinien obowišzywać takt w podejœciu do ludzi i ich powikłanych losów. Ale utajnianie historii pod pretekstem obrony czyjejœ intymnoœci nie wydaje się sensowne. Dla doraŸnych interesów partii rzšdzšcej zwišzanej sojuszem z wpływowymi œrodowiskami obawiajšcymi się ujawnienia swojej przeszłoœci ma zostać zniszczona instytucja, która przywracała historię narodowi. Pozostaje nadzieja, że zanim to się stanie, IPN możliwie szeroko upowszechni swoje zasoby.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL