REKLAMA

Służba celna

Mówili o aferze, mają dyscyplinarki

Grażyna Leśniak, Grażyna Zawadka 21-10-2011, ostatnia aktualizacja 21-10-2011 03:15

Celnicy, którzy ujawnili aferę spirytusową, skarżą się na szykany. – Jesteśmy nękani – mówią „Rzeczpospolitej”

Członkowie związków zawodowych celników dostrzegli luki w prawie, z których korzystała mafia alkoholowa. Miliony litrów spirytusu z Ukrainy przez kilka lat wjeżdżały do Polski jako płyn do spryskiwaczy („Rz" pisała o tym w 2009 r.).

Zawiadomili prokuraturę. CBA i NIK potwierdziły później, że przez zaniedbania urzędników Ministerstwa Finansów państwo straciło 2,8 mld zł.

Celnicy, którzy ujawnili aferę spirytusową, twierdzą, że teraz drogo za to płacą.

– Ja i inni członkowie związku jesteśmy nękani, a przełożeni do szykanowania nas wykorzystują postępowania dyscyplinarne. Mam zarzuty nawet za podpisanie pism związkowych. Próbuje nam się zamknąć usta – mówi „Rz" Sławomir Siwy, przewodniczący Związku Zawodowego Celnicy PL.

W liście do premiera napisał: „Moja kariera zawodowa legła w gruzach tylko dlatego, że działam społecznie, informuję, jak zlikwidować szarą strefę i poprawić funkcjonowanie formacji".

Celnicy zbierają wszystkie przypadki mobbingu, by donieść o nich prokuratorowi generalnemu.

Bo nie strzegą honoru i godności?

Siwy skarży się premierowi, że odkąd w listopadzie 2008 r. poinformował o aferze spirytusowej minister Julię Piterę, spotykają go szykany.

Pierwsze postępowanie wobec niego wszczęto w grudniu 2008 r. – Za interwencję w obronie celników uwięzionych przez oczekujący tłum „mrówek" na przejściu w Medyce – mówi.

Kolejne – jak wyjaśnia – miał m.in. za podpisanie dwóch pism związkowych: – W pierwszym z nich związek domagał się dymisji szefa Służby Celnej np. za brak reakcji w sprawie afery spirytusowej. W drugim zawiadamiał prokuraturę o nieprawidłowościach w mianowaniu na stopnie służbowe.

Przełożeni zarzucili związkowcowi „umyślne naruszenie dóbr osobistych innych funkcjonariuszy w czasie pełnienia służby" oraz „niedochowanie obowiązków: strzeżenia dobrego imienia służby oraz honoru i godności funkcjonariusza celnego".

W jednym z postępowań został ukarany. Odwołał się do sądu. Pozostałe umorzono.

Siwy napisał też do premiera, że od lat nie był awansowany mimo bardzo dobrych ocen okresowych i dostaje najniższe uposażenie w jego izbie spośród celników ze zbliżonym stażem.

Lekkiego życia nie mają też inni, którzy odważyli się wytknąć nieprawidłowości w służbie. – Są przenoszeni na niższe stanowiska, do pracy z dala od domów, pozbawiani nagród – wylicza Siwy.

Przeniesiony 50 km od domu

Do pracy w oddziale w Jarosławiu, odległym 50 km od domu, został przeniesiony Artur Kaczor – wiceszef ZZ Celnicy PL w Izbie Celnej w Przemyślu.

Otwarcie mówił o korupcji na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Korczowej, gdzie wcześniej pracował, i działających tam spółdzielniach, czyli nieformalnych grupach celników, które za łapówki mają przymykać oczy na przemyt.

– Moje kłopoty zaczęły się, gdy zauważyłem, że kierownicy zmian tak kombinują przy rotacjach komputerowych, by na zmianie byli „swoi" funkcjonariusze – mówi „Rz" Artur Kaczor.

Wylicza, że miał już około dziesięciu postępowań dyscyplinarnych. Np. za to, że „niewłaściwie wykonywał obowiązki na stanowisku wagowym". – Moja „wina" polegała na tym, że osiem minut przed końcem służby musiałem pójść do toalety, która jest kilkadziesiąt metrów dalej – twierdzi Kaczor.

Relacjonuje, że w decyzji o  przeniesieniu stwierdzono, iż jego umiejętności i doświadczenie będą przydatne w nowym oddziale.

– Ze wsi, gdzie mieszkam, nie jeżdżą autobusy, a na dojazdy prywatnym autem 100 km dziennie mnie nie stać, benzyna to koszt ok. 7 tys. zł rocznie – opowiada Kaczor. Dojeżdża okazją, część drogi pokonuje piechotą, czasem się spóźnia. – Mam więc dyscyplinarkę za spóźnienia – kwituje.

Ministerstwo Finansów tłumaczy w piśmie do „Rz", że postępowanie o zwolnienie Artura Kaczora wszczęto „dla dobra służby", w związku z „często powtarzającymi się i długotrwałymi nieobecnościami w służbie, spowodowanymi przebywaniem na zwolnieniach lekarskich".

Latem 2009 r. złamał rękę i stłukł rdzeń kręgowy po upadku z konia. Na zwolnieniu był około pół roku. Krótko potem złamał nogę.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  afera spirytusowa, dyscyplinarki celników, nękani celnicy

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Celnicy przyjrzą się hazardowi także w sieci

Służby celne będą kontrolować zakłady wzajemne urządzane w Internecie >>