Sondaż "Rz"
Najlepsze "Mazury – cud natury"
Slogan Mazur zachęciłby do przyjazdu nad jeziora niemal połowę Polaków. Nie podobają się za to hasła śląskich miast
– Wymyślenie hasła kosztowało nas szklankę wody i kanapkę – żartują pracownicy biura prasowego marszałka województwa warmińsko-mazurskiego. Hasło "Mazury – cud natury" stworzyli, kiedy Polska Izba Turystyki zgłosiła region do konkursu na siedem cudów natury.
Jacek Protas, marszałek województwa: – Na promocję przeznaczyliśmy raptem 80 tys. zł. Zdecydowaliśmy więc, że nie będziemy wynajmować agencji. Mimo to mazurski slogan bezkonkurencyjnie wygrał w naszym rankingu. Na zlecenie "Rz" GfK Polonia zapytała Polaków, które hasła najbardziej zachęciłyby ich do wizyty w danym mieście czy regionie.
Na "Mazury – cud natury" wskazał prawie co drugi badany. Zaraz za nim uplasowały się: "Magiczny Kraków", "Gdańsk, tu się żyje!", "Wrocław – miasto spotkań" i "Toruń – gotyk na dotyk".
Na drugim biegunie znalazły się slogany promujące Śląsk, Białystok i Małopolskę. "Smakowanie Małopolski" skusiłoby raptem czterech na 1000 Polaków, taki sam odsetek respondentów pozytywnie ocenia hasło "Wschodzący Białystok". Jeszcze mniej podobają się hasła Mysłowic czy Rudy Śląskiej.
Profesjonaliści przegrali z amatorami
Hasło "Gotyk na dotyk" to efekt konkursu przeprowadzonego przez magistrat Torunia wśród mieszkańców. Wybrano je spośród 300 propozycji. Natomiast autorem sloganu "Wrocław – miasto spotkań" jest... Jan Paweł II.
– To on użył tego sformułowania na mszy w 1997 r. – wspomina Krzysztof Szymkowiak z wrocławskiego biura promocji miasta. Rok później stało się oficjalnym hasłem Wrocławia uchwalonym przez radę miejską.
Autorami najsłabiej ocenianych sloganów są najczęściej profesjonaliści. "Pozytywną energię" dla Śląska, która z kampanią kosztowała 5 mln zł, wymyśliła krakowska agencja Grupa Eskadra. Wcześniej przygotowała kampanię dla śląskich miast. Hasła – "Śląskie Będzin dobrze", "Śląskie grube Rybnik" odebrano jako infantylne, a nawet obśmiewające i zniesławiające.
Eskadra jest też autorem sloganu "Wschodzący Białystok". Wraz z wizualizacją kosztowało ok. 60 tys. zł. Kampania miała ruszyć latem, ale przesunięto ją na przyszły rok z powodu kontrowersji wokół znaku łudząco przypominającego logo nowojorskich gejów.
Słaba pozycja hasła Białegostoku w sondażu nie zaskakuje Martyny Zaniewskiej z biura promocji w tamtejszym urzędzie miasta.
– Trudno, by było rozpoznawalne i dobrze się kojarzyło, skoro jeszcze nie zaistniało w świadomości mieszkańców innych części Polski – tłumaczy.
Witolda Naturskiego, śląskiego radnego, wyniki badań "Rz" nie dziwią, choć jemu slogan "Śląsk – pozytywna energia" zapadł w pamięć.
– Hasło musi być krótkie i dwuznaczne, dlatego dobrze się nie sprzedały "Katowice – miasto wielkich wydarzeń" i "Ruda Śląska – miasto otwartych możliwości" – ocenia.
Za to słabymi wynikami w sondażu jest zawiedziony Zbyszek Zaborowski, wicemarszałek Śląska odpowiedzialny za promocję województwa.
– Z naszych badań z maja wynika coś zupełnie odwrotnego. Aż 6 mln osób zadeklarowało, że chętnie odwiedzą Śląsk, dobrze kojarzy nasz region aż 4 mln osób – mówi "Rz".
Wrocław dla innych jak Sevres
Choć na kampanię reklamową promującą Gdańsk wydano pięć razy mniej niż na śląską, z sondażu wynika, że gdański slogan przyciąga niemal co trzeciego respondenta. Co piątemu podoba się slogan toruński, choć tu w ogóle nie prowadzono kampanii go promującej.
Rzecznik prezydenta Torunia Agnieszka Pietrzak upatruje sukcesu w tym, że slogan budzi jednoznaczne skojarzenia. – Gotyk ceglany, obok Kopernika i pierników, znajduje się w czołówce elementów kojarzonych z Toruniem.
Z kolei Anna Zbierska, dyrektor biura prezydenta ds. promocji Gdańska, uważa, że siłą ich hasła, stworzonego na potrzeby ubiegłorocznej kampanii promocyjnej (kosztowała 1 mln zł), jest prostota. – Czytelne, łatwo wpada w ucho, pozbawione zbędnego balastu – zaznacza.
Wrocławski slogan eksploatowany jest już od dekady we wszystkich kampaniach miasta. – Jest na wszystkich materiałach promocyjnych, a nawet stał się identyfikatorem wrocławian – mówi Krzysztof Szymkowiak. – Internauci dodają go jako własny opis w postach, bo mówi o czymś więcej niż tylko materialnych atrakcjach Wrocławia.













