REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Zbliżenie

Zbliżenie

Outsider z Amsterdamu

Jacek Cieślak 03-11-2011, ostatnia aktualizacja 03-11-2011 14:15
Urodzony w 1969 r. w Amsterdamie, polski aktor i reżyser pochodzenia holenderskiego. Niezwykle wszechstronny. Sprawdza się zarówno w rolach ludzi słabych psychicznie – rozbitych, desperatów, jak i twardzieli; w kryminałach i eksperymentach artystycznych. Skończył Akademię Teatralną w Warszawie i od początku był związany z reżyserami poszukującymi. Debiutował w Teatrze Studio Jerzego Grzegorzewskiego, u którego zagrał w „Le Boheme” i „Don Juanie”. W 1995 r. rozpoczął współpracę z Krzysztofem Warlikowskim. Wystąpił w jego „Roberto Zucco” oraz „Zachodnim Wybrzeżu” i już jako aktor warszawskich Rozmaitości w „Oczyszczonych”, „Burzy”, „Krumie”, a także w „Festen” Grzegorza Jarzyny. Nie ograniczył się do aktorstwa i zajął również reżyserią. Jego spektakle to m.in. „Made in China”, „Gry”, „Electronic City”, „Benvolio i Rozalina”. Obecnie gra w „Wiarołomnych” według Bergmana w TR Warszawa. W kinie oglądaliśmy go w „Grach ulicznych”, ‚Jasnych błękitnych oknach”, „Czterech nocach z Anną”. Na sopockim Festiwalu Dwa Teatry otrzymał nagrodę za rolę Józefa Światły w „Kontrymie”.
autor: Piotr Guzik
źródło: Fotorzepa
Urodzony w 1969 r. w Amsterdamie, polski aktor i reżyser pochodzenia holenderskiego. Niezwykle wszechstronny. Sprawdza się zarówno w rolach ludzi słabych psychicznie – rozbitych, desperatów, jak i twardzieli; w kryminałach i eksperymentach artystycznych. Skończył Akademię Teatralną w Warszawie i od początku był związany z reżyserami poszukującymi. Debiutował w Teatrze Studio Jerzego Grzegorzewskiego, u którego zagrał w „Le Boheme” i „Don Juanie”. W 1995 r. rozpoczął współpracę z Krzysztofem Warlikowskim. Wystąpił w jego „Roberto Zucco” oraz „Zachodnim Wybrzeżu” i już jako aktor warszawskich Rozmaitości w „Oczyszczonych”, „Burzy”, „Krumie”, a także w „Festen” Grzegorza Jarzyny. Nie ograniczył się do aktorstwa i zajął również reżyserią. Jego spektakle to m.in. „Made in China”, „Gry”, „Electronic City”, „Benvolio i Rozalina”. Obecnie gra w „Wiarołomnych” według Bergmana w TR Warszawa. W kinie oglądaliśmy go w „Grach ulicznych”, ‚Jasnych błękitnych oknach”, „Czterech nocach z Anną”. Na sopockim Festiwalu Dwa Teatry otrzymał nagrodę za rolę Józefa Światły w „Kontrymie”.

Z Redbadem Klijnstrą rozmawia Jacek Cieślak

Rz: Kontrym, tytułowy bohater telewizyjnego spektaklu, miał nietypową biografię. Był oficerem Armii Czerwonej o polskich korzeniach, odznaczonym za udział w Bitwie Warszawskiej, a po ucieczce z Kraju Rad – polskim policjantem walczącym z radziecką agenturą, cichociemnym i powstańcem warszawskim. Zagrał pan Józefa Światłę, który przesłuchiwał Kontryma, wypominając mu, że pobłażał tylko komunistkom. Zbliżenie - czytaj więcej

Redbad Klijnstra: Pokazujemy ludzi, którzy kontrastują ze sobą, ale i są do siebie podobni. Nie chcę usprawiedliwiać Światły, ale też był prześladowany i, z racji swojego żydowskiego pochodzenia, spychany do getta: nie pozwalano mu być Polakiem. To, że za stalinizmu zbierał materiały kompromitujące każdego członka partii, dowodzi również tego, jak bardzo nie chciał być więcej wykluczony. Dostrzegam też w sztuce walor egzystencjalny: zarówno Kontrym, jak i Światło szukają swojej szansy jako mężczyźni – miejsca, w którym mogą mieć wpływ na rzeczywistość.

Ciekawa perspektywa.

Osobiście interesuje mnie temat mężczyzny we współczesnym świecie – tego, co się dzieje z męską heteroseksualną tożsamością. Kobiety i homoseksualiści się wyemancypowali, a my tkwimy w XIX w. Nie potrafimy się przedefiniować albo źle się w takiej próbie czujemy.

Kontrym został zamordowany, Światło uciekł na Zachód, ale odpowiedź, kto wygrał, nie jest oczywista.

Światło pomimo władzy, jaką sprawował, zdał sobie sprawę, że nad Kontrymem jej nie miał i nigdy nie będzie osobowością na jego miarę. To fascynujące, że Kontrym pomimo częstej zmiany poglądów zawsze był sobą, a Światło nie do końca. Z ideowego komunisty stał się rzeźnikiem, a potem uciekł z PRL i przeszedł na stronę Ameryki. W audycjach Radia Wolna Europa ujawnił, czym był stalinizm w Polsce, i przyczynił się do rozbicia aparatu bezpieczeństwa, ale potem poddał się operacji plastycznej i wybrał życie anonimowego sklepikarza. Kontrym i Światło przypominają mi Romea i Benvolia. Benvolio przeżył, ale jakie to życie?

A jakie jest pana?

Zanim przyjechałem do Polski, a nawet jeszcze tutaj, żyłem w sposób, który mógł mnie doprowadzić do pewnej śmierci. W końcu zrozumiałem, że chodzi o coś więcej niż parę mocnych chwil: warto żyć tak długo, aż uda się przekazać swoje doświadczenia dzieciom, wnukom, uczniom.

Zagrał pan ekstremalne role w spektaklach Warlikowskiego – „Roberto Zucco", „Oczyszczonych", „Burzy" i „Krumie".

Ale nie jestem już związany z jego zespołem. Kiedy byłem bliski zatracenia się, poszedłem na terapię. Po jakimś czasie pani terapeutka rzuciła mimochodem: „A wie pan, że z aktorstwa można wyrosnąć?".

Jak Warlikowski nawiązał z panem współpracę?

Zobaczył mnie w Studiu Jerzego Grzegorzewskiego. W Polsce połowy lat 90. obaj byliśmy outsiderami. Rozumieliśmy się bez słów. Nasze drogi zaczęły się rozchodzić, kiedy Krzysztof stał się mistrzem mainstreamu, a ja pozostałem outsiderem. Najważniejsza okazała się lekcja, jaką odebrałem w mojej amsterdamskiej szkole.

Co to była za szkoła?

Mój nauczyciel łaciny rozpoczął rewolucję seksualną, przebiegając nago przez główny plac miasta. Chodziłem tam z dziećmi elity kulturalnej Amsterdamu. W bufecie mogliśmy palić jointy. Nie do pomyślenia było, żeby ktoś założył coś markowego. Wszystko musiało być antymainstreamowe, bo taki jest Amsterdam. Poza modą. A mój ojciec głosował na partie ludzi wykluczonych. Dlatego, gdy w 1995 r. Warlikowski był w mniejszości, zacząłem z nim pracować, a dziś z tych samych powodów bronię moherów. Kiedy moi koledzy mówili, że z ich powodu wstydzą się być Polakami, pytałem, co mają robić mieszkańcy Polski B, gdy wszyscy o nich zapomnieli. Gdyby nie znalazł się ojciec Rydzyk, pojawiłby się ktoś inny. Powtarzałem, że łatwo jest siedzieć w stolicy i zajmować się problemami, które dla większości obywateli są abstrakcją. W odpowiedzi słyszałem, że nie ma sensu mówić ciągle o Polsce, gdy możemy być obywatelami świata. Jestem z Amsterdamu, więc nikt mi nie wmówi, że robi tu Paryż albo Berlin. Jeśli komuś wychodzi słoma z butów, zobaczę ją – nawet jeśli buty są markowe.

Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  Armia Czerwona, Holandiia, Jerzy Grzegorzewski, Kontrym, Krzysztof Warlikowski, Lech Kaczyński, Oczyszczeni, Redbad Klijnstr, Roberto Zucco, Zachód, amsterdam, burza, demokracja, krum, mniejszości, narkotyki, radio maryja, tabu, tolerancja

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Święta sprzedają się jak seks

Maciej Stuhr: Moją córkę Mikołaj odwiedził akurat wtedy, kiedy dziadek musiał wyjść po drzewo do kominka. Dziecko wpadło w taką histerię i spazmy, że więcej się już nie pokazywał >>