Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Czy warto pamiętać

Bronisław Wildstein 23-08-2009, ostatnia aktualizacja 23-08-2009 00:00
Bronisław Wildstein
Bronisław Wildstein
źródło: Fotorzepa
autor: Ryszard Waniek

W niedzielę 23 sierpnia mija 70 lat od podpisania Paktu Ribbentrop-Mołotow, nazwanego tak od nazwisk ministrów spraw zagranicznych dwóch totalitarnych państw, których porozumienie zainicjowało II wojnę światową.

Pierwszym aktem wojny był rozbiór Polski dokonany przez oba te kraje. Pamięć o rocznicy jest szczególnie istotna, gdyż Rosja usiłuje narzucić światu fałszywy obraz historii, zgodnie z którym ZSRR był wyłącznie ofiarą niemieckiej agresji i aliantem antyhitlerowskiego sojuszu. W imię krótkowzrocznego tzw. "pragmatyzmu politycznego" wielu ważnych polityków europejskich skłonnych jest zaakceptować owe historyczne fałszerstwa. Nawet w Polsce możemy znaleźć nurt, który w imię "nie zadrażniania stosunków" z potężnym sąsiadem, nawołuje do wyciszenia wezwań o historyczną prawdę.

III RP karmiła nas lekceważącym stosunkiem do historii, pamięć o której, ma podobno (nie wiadomo zupełnie czemu) uniemożliwić normalny rozwój. Stosunek do historii krajów ościennych powinien nas uwrażliwić na polityczną rolę historycznej pamięci.

Kariera komunizmu po II wojnie światowej była możliwa dzięki fałszerstwu, które usiłuje przy życiu utrzymać putinowska Rosja. Komunizm i Związek Sowiecki funkcjonowały głównie jako ofiara i pogromca nazizmu i, jak by to nie brzmiało absurdalnie, ten wizerunek niezwykle utrudniał ich krytykę.

W Europie Zachodniej kwestionowane było — istotną rolę odgrywały w tym media — każde usiłowanie odsłonięcia roli ZSRR jako wspólnika III Rzeszy w pierwszej fazie wojny. Prawdę historyczną atakowano jako próbę relatywizacji hitlerowskiej odpowiedzialności i winy. Tę samą strategię stosuje dziś propagandowo-polityczny aparat Putina. W rzeczywistości międzynarodowa pozycja Rosji, która odwołuje się do sowieckiej tradycji, zmienia się w zależności od tego czy uznamy ZSRR za zbrodniczego wspólnika Hitlera, który wprawdzie zmienił swoje polityczne sojusze, ale nie charakter, czy będziemy podtrzymywać legendę ZSRR jako głównego antyhitlerowskiego bastionu.

Dla krajów takich jak Polska, w których Związek Sowiecki dokonywał masowych zbrodni, ta sprawa jest szczególnie ważna. Ma ona bezpośrednie znaczenie polityczne. Osadzenie putinowskiej Rosji w sowieckiej tradycji nie tylko nie pozwala na rozliczenie zbrodni przeszłości, ale dobitnie wskazuje jaką politykę Kreml chce dziś realizować.

To jednak nie wszystko. W pierwszej fazie wojny sowiecki agresor stosował na terenie Polski eksterminacyjną politykę, identyczną z prowadzoną przez hitlerowskie Niemcy. Jej konsekwencją były setki tysięcy polskich ofiar. Martyrologia polskich kresów wschodnich, niemożliwa do rozliczenia w czasach komunizmu, w ogromnej mierze została zapomniana. Przywrócenie tej pamięci jest obowiązkiem niepodległej Polski.

Skomentuj

Rzeczpospolita OnLine
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 
Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Wojny kulturowe Ewy Kopacz

Twardej gry o mocną pozycję Polski na arenie międzynarodowej 
nie da się połączyć z zapalaniem zielonego światła dla tendencji rozkładowych. A za takie należy uważać eksperymenty 
na społeczeństwie – pisze Filip Memches >>
common