REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Samorząd

Samorząd

Dobrze wykorzystaliśmy dany nam czas

Michał Cyrankiewicz 20-07-2009, ostatnia aktualizacja 20-07-2009 06:34
autor: Jerzy Dudek, Piotr Kowalczyk
źródło: Fotorzepa

To dziś nam się wydaje, że odbudowa samorządu terytorialnego była ważną kwestią. Dwadzieścia lat temu nikt konieczności tej reformy nie rozumiał. Ani strona rządowa, ani opozycja – mówi prof. Jerzy Regulski, jeden z twórców samorządu terytorialnego w III RP

Senat 29 lipca 1989 r. podjął uchwałę w sprawie odtworzenia samorządu terytorialnego. Dlaczego właśnie wtedy decyzja o tym, aby samorząd odbudować, była tak istotna?

Jerzy Regulski: Senat na swoim pierwszym merytorycznym posiedzeniu rozpatrywał trzy kierunki możliwych działań: właśnie samorząd, reformę wsi i rolnictwa oraz reformę służby zdrowia. Dwie ostatnie kwestie są zresztą aktualne do dziś. Wybór padł na samorząd. Ponieważ istniał opracowany program, który mówił, jak i w jakim kształcie należy go odtworzyć.

Kiedy taki program zdążył powstać? Od wolnych wyborów upłynęło zaledwie kilka miesięcy, niewiele więcej minęło od zakończenia obrad Okrągłego Stołu.

Pierwsze założenia reformy były gotowe już na początku lat 80. Przedstawiłem je na forum Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość (półformalne forum dyskusji obywatelskiej w Warszawie) 12 czerwca 1981 r. I przez całe następne dziesięciolecie w stosunkowo niewielkiej grupie odbywały się prace nad koncepcją samorządu. Toczyły się we współpracy z Instytutem Nauk Ekonomicznych w Warszawie, Zakładem Ekonomiki Rozwoju Miast Uniwersytetu Łódzkiego (tymi dwoma zakładami wówczas kierowałem) i zespołem Michała Kuleszy z Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Kiedy wreszcie pojawiła się szansa, że reforma będzie możliwa, bo nastąpi zmiana polityczna w Polsce, czyli w momencie powołania Komitetu Obywatelskiego Lecha Wałęsy w grudniu 1988 r., powstała komisja samorządu terytorialnego, która przygotowała nasz udział w Okrągłym Stole.

Czyli już wtedy samorząd dostał zielone światło.

To jest właśnie ciekawa sprawa. Dziś nam się wydaje, że odbudowa samorządu terytorialnego to była kwestia ważna. Wtedy było zupełnie inaczej. Na dobrą sprawę nikt konieczności tej reformy do końca nie rozumiał. Środowiska opozycyjne wywodziły się bowiem w zasadzie z dwóch grup społecznych. Jedna to intelektualiści, którzy skupili się na walce o podstawowe wartości obywatelskie, jak wolność stowarzyszeń, likwidacja cenzury, wolność zgromadzeń, a druga to związek zawodowy „Solidarność”, czyli robotnicy, którzy chcieli usprawnienia działalności gospodarczej. Żadna z tych grup nie myślała w ogóle o reformie instytucjonalnej państwa i tworzeniu układu terytorialnego. Nasza grupa była zatem odosobniona i ostatecznie przy Okrągłym Stole znaleźliśmy się w zespole, który zajmował się wolnością stowarzyszeń. Dzisiaj to może się wydawać śmieszne, ale ja siedziałem razem z dziennikarzami, lekarzami, harcerzami – przedstawicielami organizacji mającymi zupełnie inny charakter niż samorząd, który jest przecież władzą publiczną.

Jak to się zatem stało, że temat samorządu terytorialnego został jednak do okrągłostołowych obrad włączony?

Sprawa zdecydowała się właściwie w chwili otwierania obrad. Było zebranie w Gdańsku u Lecha Wałęsy 4 lutego 1989 r., w czasie którego Mazowiecki w rozmowie telefonicznej z Cioskiem wymusił wprowadzenie samorządu terytorialnego do obrad. Ale właśnie w takiej formie – jako wolność stowarzyszeń. Ponieważ w trakcie obrad strona rządowa w kwestii samorządu terytorialnego nie chciała żadnego porozumienia, a jednocześnie my dokładnie wiedzieliśmy, czego chcemy, i nie godziliśmy się na żadne kompromisy, które do niczego nie prowadziły, został ostatecznie spisany protokół rozbieżności. Dało nam to zresztą później swobodę działania, nie byliśmy związani żadnymi uzgodnieniami, za to wiedzieliśmy, co chcemy osiągnąć, i byliśmy do tego przygotowani.

A potem były wybory.

Tak, wybory, Senat, Komisja Samorządu Terytorialnego, której przewodniczyłem, i 29 lipca 1989 r. Zreferowałem program, który powstał na podstawie dziesięcioletnich studiów, podjęta została inicjatywa ustawodawcza, a dwa miesiące później zaprosił mnie premier Mazowiecki i powiedział: – Pan chciał samorządu terytorialnego, to proszę go zrobić. I nagle z pozycji tego, który żąda, który się domaga, znalazłem się w sytuacji tego, który ma robić to, czego chciał. A to jest o wiele trudniejsze.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Dowozi się z domu, nie z miejsca zbiórki

Gmina, organizując dowóz dzieci do szkoły, musi je odbierać spod ich domu. Nie wystarczy wyznaczenie punktów, z których odjeżdża autobus – orzekł sąd >>