Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sylwetki

Podnoszenie obcišżeń to zły pomysł nie tylko w recesji

- To nieprawda, że państwo musi wydawać coraz więcej i więcej - mówi Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha
[b]Rzšd zapowiedział podwyżki podatków, czy w recesji to dobry pomysł?[/b] [b]Robert Gwiazdowski:[/b] Podwyższanie podatków to zły pomysł nie tylko w recesji, ale w ogóle. To nieprawda, że państwo musi wydawać coraz więcej i więcej. Tak zwane „prawo” stałego wzrostu wydatków publicznych Adolfa Wagnera jest całkowicie błędne. Hasłu „wydaję więc jestem”, mimo tożsamoœci dwóch z trzech słów jest odległe od „myœlę więc jestem”. Mniej wydawać, a więcej myœleć przy wydawaniu. Kartezjusz miał rację, a Wagner się mylił. [b]Ekonomiœci sš zdania, że podatki mogš zadziałać procyklicznie. I jeszcze bardziej osłabić wzrost gospodarczy, czy Pan się z tym zgadza? [/b]
No pewnie! Wzrost gospodarczy nie bierze się z wydawania pieniędzy – choćby nawet „unijnych”. Tylko z pracy. Z trzech Ÿródeł bogactwa, o których pisał Adam Smith: ziemi, kapitału i pracy najważniejsza jest właœnie praca. Ziemia pozostawiona odłogiem, kapitał „zakopany w materac” nie stworzš żadnej wartoœci dodanej. Dopiero człowiek, który je odpowiedni wykorzysta wartoœć takš tworzy. Jak pisał George Gilder „Najlepsze, najbardziej władcze, najbardziej oryginalne i najbardziej giętkie umysły stanowiš najtrwalsze złoto”. Ronald Reagan przyznał kiedyœ, że przed snem czytuje „dwie strony Biblii i dwie strony Bogactwa i ubóstwa Gildera”. I miał rację. A prawo Laffera działa w praktyce. Przy pewnym poziomie fiskalizmu, dalsze podwyższanie stawek podatkowych nie powoduje wzrostu przychodów budżetowych, a wręcz przeciwnie. Przychody budżetu spadajš, bo ludzie z większš determinacja uciekajš w szarš strefę. I nie da się przy każdym pracujšcym postawić policjanta. A nawet jakby się dało, też to nie będzie do końca skuteczne – o czym wie każdy kierowca, któremu udało się uniknšć płacenia mandatu. Podatnicy w ten sam sposób unikajš płacenia podatków. Z tym, że niektórzy mogš to zrobić całkowicie legalnie. Ci bogatsi korzystajš bowiem z międzynarodowych instrumentów optymalizacji podatkowej. Nie płacš wysokich podatków w Polsce – tylko płacš niższe podatki za granicš. Dlatego mówienie o opodatkowaniu „najbogatszych” to czysta demagogia. W Polsce podatki płacš najbiedniejsi i klasa œrednia. A ci menadżerowie, którzy najwięcej zarabiajš – na przykład w bankach – i płacš podatki w Polsce – negocjujš swoje wynagrodzenia w kwotach netto. Jak rosnš podatki, rosnš ich wynagrodzenia. Za wszystko i tak płacš także ci najbiedniejsi – robišc jakiœ przelew. Za przelew trzeba zapłacić, żeby starczyło na wynagrodzenia dla prezesów. I żebyœmy się dobrze zrozumieli – moim zdaniem nie ma w tym nic złego. Złe jest to, że państwo tego nie wie i usiłuje walczyć z mechanizmem, którego pokonać się nie da, a walka tylko i wyłšcznie niepotrzebnie kosztuje. Przypomnę, że jak podwyższano w Polsce cła i podatki na import samochodów na poczštku lat 90-tych, to wpływy z tego tytułu zmalały! A jak obniżono akcyzę na alkohol w 2003, to wpływy wzrosły! Niestety, w polskim Ministerstwie Finansów utrwaliło się stalinowskie przekonanie, że jeœli fakty przeczš teorii, to tym gorzej dla faktów. [b]Które podatki, do jakiego poziomu mogš zostać podwyższone z najmniejszš szkodš dla gospodarki?[/b] Jeœli już państwo musi nam zabierać coraz więcej, żeby móc coraz więcej wydawać (dla naszego dobra oczywiœcie), to istotne jest również to, co państwo opodatkowuje, a nie tylko jaka stawkš. Jak Pisał Jean Baptiste Say nie ma dobrych podatków, sa tylko złe. Ale niektóre z tych złych sš najgorsze. I taki charakter ma opodatkowanie kapitału ludzkiego – czyli pracy. A w Polsce ten właœnie podatek jest najwyższy. Więc gdy odzywajš się głosy, żeby podwyższyć (obniżonš przez Profesor Gilowskš) składkę rentowš, przysłowiowy „nóż się w kieszeni otwiera”. Pomysł ten œwiadczy bowiem, o tym że kolejna ekipa rzšdzšca nie ma bladego pojęcia o funkcjonowaniu realnej gospodarki. Jeżeli już rzšd się zdecyduje na podwyżki, to niech przynajmniej nie podwyższa opodatkowania pracy (PIT i składki ubezpieczeniowe) tylko konsumpcję (VAT). Co prawda PiS straszył w kampanii wyborczej 2005 roku znikajšcš żywnoœciš z lodówki, gdy PO postulowała liniowy podatek VAT 15% i – podobno dzięki temu wygrał wybory. Ale tylko dlatego, że PO umieœciła na sztandarach hasło 3x15 bo ładnie wyglšdało. A pojęcie o tym, jak oddziałujš podatki w praktyce na polskš przedsiębiorczoœć – zwłaszcza w sektorze tak zwanych „Misi”, czyli małych i œrednich przedsiębiorstw – politycy z PO majš takie samo pojęcie jak politycy z PiS. Aczkolwiek majš rachunki w bankach. I być może dlatego na gospodarkę patrzš przez pryzmat sektora finansowego. Na Słowacji wprowadzono jednolitš stawkę podatku VAT w wysokoœci 19% i nikt nie umarł z głodu. A wpływy budżetowe znacznie wzrosły. Między innymi dlatego, że ograniczono oszustwa podatkowe wykorzystujšce zróżnicowanie stawek podatkowych. Przypomnijmy: żeby pracownik mógł za swojš pracę otrzymać wynagrodzenie netto 2 tys zł., pracodawca musi jeszcze dodatkowo odprowadzić do urzędu skarbowego (PIT) i do ZUS (składki ubezpieczeniowe) dodatkowo 1,6 tys. zł. To jest 80! Praca jest opodatkowana jak wódka! A czy rzšd potrafi lepiej dla dobra nas wszystkich wydawać pienišdze które nam zabierze? Było niedawno pewne lekarstwo, które znalazło się na liœcie leków refundowanych. Gdy płacił za nie NFZ kosztowało 230 zł. Jak zniknęło z tej listy, w aptece kosztuje 70 zł. O to pokazuje właœciwa skalę marnotrawstwa naszych pieniędzy, gdy już się dostanš z naszych kieszeni w ręce rzšdu. [b]Pieniędzy można przecież też szukać w innych miejscach, gdzie?[/b] Niestety, ponad 70% wydatków państwa, to tak zwane wydatki „sztywne”. Ale w tych pozostałych 30% jakby dobrze poszukać, to sporo oszczędnoœci by się znalazło. Przede wszystkim państwo, żeby osišgnšć przychód z wpływów podatkowych, musi ponieœć koszt na jego œcišgnięcie. Im bardziej skomplikowany system podatkowy, tym więcej państwo musi wydawać na jego funkcjonowanie. Prostsze podatki, to proste oszczędnoœci. Istnym kuriozum jest pod tym względem opodatkowywanie emerytów, rencistów i całej sfery budżetowej. Najpierw trzeba œcišgnš podatki z gospodarki, żeby móc wypłacić œwiadczenie (np. emeryturę) lub wynagrodzenie (np. pielęgniarce), a potem trzeba je opodatkować. Kończy się to tylko niepotrzebna emisjš CO2 na pršd zużyty przez wszystkich urzędników, którzy się tym zajmujš. Ale jeszcze ważniejsze jest poszukiwanie wpływów. Nie muszš one pochodzić z nowych podatków. Zamiast zwiększać podatki rzšd powinien zdecydować się na prywatyzację. Przecież tak naprawdę rzšd nie prywatyzuje największych polskich firm nie dlatego, że majš one jakieœ szczególne znaczenie strategiczne, tylko dlatego, żeby móc zatrudniać w nich różnych „krewnych i znajomych królika”. Ale ja mam taki pomysł: skoro w trakcie prywatyzacji inwestorzy sš zmuszeni do zawarcia jakiegoœ pakietu socjalnego z załogš, to niech te pakiety obejmš także zarzšdy. [b]Dlaczego rzšd boi się opodatkować rolników? [/b] A zazdroœci Pani rolnikom – że płacš niższe podatki??? Bo ja nie. Tak samo, jak nie zazdroœciłbym menadżerom spółek skarbu państwa pozostania na wysokopłatnych stanowiskach – gdyby miał to być warunek prywatyzacji. Niech dobrze będzie przynajmniej rolnikom – skoro nie może być dobrze „miastowym”. Oczywiœcie rzšd ma do tego inne podejœcie i chciałby rolników opodatkować, ale „boi się” koalicjanta. PSL jako partia chłopska dba o ich interesy. Przedsiębiorcy nie majš swojej partii i dlatego nie ma kto ich bronić.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL