Dom i wnętrza
Babel do wynajęcia
Najdroższy, najwyższy, najbardziej luksusowy – nowoczesne wieżowce biją kolejne rekordy. Śmiała architektoniczna wizja ma przyciągnąć do budynku najemców i klientów. Ich wymagania są coraz większe. Inwestorzy wydają więc miliony, by z wieżowca zrobić ósmy cud świata.
Singapur ma kolejną atrakcję turystyczną. To Marina Bay Sands – hotel, który nie ma sobie równych. Tworzą go trzy 55-piętrowe wieżowce połączone ogromnym dachem Sands Sky Park. Architekt Moshe Safdie przy projektowaniu hotelu inspirował się ponoć talią kart. Najbardziej spektakularnym pomysłem, który rozsławił Marinę Bay Sands na świecie, okazał się właśnie dach. Znajduje się na nim 150-metrowy basen (trzykrotność olimpijskiej długości), którego ściany są jednocześnie krawędzią budynku. Efekt zapiera dech w piersiach. Woda wydaje się nie mieć granic: spływa z brzegów na niższy poziom, z którego jest ponownie pompowana na górę. Osoby z lękiem wysokości mogą mieć jednak problemy z relaksem. Spoglądanie w dół z wysokości 200 metrów nawet u najbardziej odpornych może spowodować lekki zawrót głowy. A spojrzeć na pewno warto, bo z najwyżej położonego na świecie basenu rozciąga się rewelacyjny widok na cały Singapur. Prosto z wody można wyjść na przyjemny spacer wśród zieleni. Aby na dachu nie zabrakło świeżego powietrza, zasadzono tam aż 600 gatunków roślin. Na Sands Sky Park mieszczą się też restauracje, kluby nocne i obserwatorium z panoramicznym widokiem na miasto. Dach to jednak tylko wisienka na torcie. Goście luksusowego hotelu mają do dyspozycji m.in. muzeum sztuki i nauki oraz Wonder Full – ogromny wodospad uatrakcyjniony pokazem kolorowych świateł. Dzieci mogą obejrzeć w teatrze musical „Król Lew", a dorośli – zagrać w największym na świecie kasynie (500 stołów i 1,6 tys. automatów do gry). Hotel to prawdziwy gigant. W 2560 pokojach jest miejsce dla 45 tys. osób. Obsługuje ich 10-tysięczna armia personelu. Oprócz tego 300 sklepów najlepszych marek, centrum konferencyjne na 250 (!) sal i największa prywatna sala bankietowa Azji Południowo-Wschodniej, w której może bawić się 11 tys. osób. Jak widać, Marina Bay Sands bije wiele rekordów. Czy zagwarantują one inwestycji komercyjny sukces? Aby tak się stało, projekt konsultował jeden z najsłynniejszych w Singapurze mistrzów feng shui Chong Swan Lek. Ale według zasad sztuki woda na dachu oznacza straty, które mogą prowadzić nawet do bankructwa. Nie brak więc głosów, że hotelowi przez wodę, która zdaje się wylewać na finansowe centrum Singapuru, nie uda się zostać turystyczną perełką państwa-miasta. A świat prędzej czy później o nim zapomni. Tym bardziej że w kategorii „naj" wyprzedza go już inne cudo współczesnej architektury – wieżowiec Burj Khalifa w Dubaju.
Dokładna wysokość do ostatniej chwili była trzymana w tajemnicy. Wprawdzie już od wielu miesięcy mówiło się, że Burj Khalifa (wcześniej nazywana Burj Dubai) będzie najwyższym wieżowcem świata, jednak dopiero w styczniu, podczas oficjalnego otwarcia, dumnie to potwierdzono. 828 metrów. To aż o 300 metrów wyżej od tajwańskiego Taipei 101, który do niedawna był światowym numerem jeden wśród wysokościowców. Burj Khalifa według głównego architekta Adriana Smitha przypomina kształtem tropikalny kwiat hymenocallis. Mieszczą się w nim mieszkania, biura i hotel zaprojektowany przez Giorgio Armaniego. Hotel zajmuje aż 10 pięter i ma 160 pokoi. Włoski projektant zaprojektował też położone wyżej apartamenty Armani Residences. Inwestor Emaar Properties chwali się, że Burj Khalifa ma najwyżej na świecie położony taras panoramiczny (124 piętro), meczet (158 piętro), night-club (144 piętro) i restaurację (122 piętro), a także najszybsze windy, które jeżdżą z prędkością 65 km/h. Na dodatek jest ich aż 57. Rekordowa jest też kwota, którą pochłonęła inwestycja – 1,5 mld dolarów. Budynek, którym Dubaj chciał symbolicznie zakończyć erę kryzysu, nie u wszystkich wzbudza jednak zachwyt. Największe kontrowersje budzi wyśrubowany rekord. Na początku budynek miał mieć „jedynie" 560 metrów wysokości. Architekci wydłużali go trzykrotnie. Ostatnie piętra, zbudowane na lekkiej stalowej konstrukcji, są właściwie jedynie dekoracją. Nieoficjalnie mówi się, że z 206 pięter tylko 160 można uznać za użytkowe. Złośliwym taka śmiała wizja od razu narzuca skojarzenie z biblijną wieżą Babel. Burj Khalifa przy okazji bije bowiem rekordy w kategorii najmniej ekologicznych inwestycji. Budynek pochłania tyle energii, co niewielkie miasto, a każdego dnia zużywa 946 tys. litrów wody. Jego wpływ na ekosystem właściwie trudno jeszcze ocenić. Ekolodzy wskazują m.in. na gigantyczny cień, który Burj Khalifa rzuca na ziemię, przejmują się losem milionów owadów i ptaków, które rozbiją się o szklane szyby. To przyćmiewa nieco wszystkie pozostałe rekordy. Cud architektury nieprzyjazny środowisku sporo traci na swojej cudowności.















