Hobby
Młoda sztuka jak ruletka
Inwestowanie w początkujących artystów ma w sobie element hazardu. Dlatego kolekcjonowanie sztuki najnowszej powinno być przede wszystkim pasją.
Kiedy kilkanaście lat temu media donosiły o nowej, dobrze zapowiadającej się grupie artystycznej Ładnie, nikt z pewnością nie przypuszczał, że oto rodzi się przyszłość polskiej sztuki. Dziś malarze, których określano wtedy jako dość ciekawą nowinkę, są twórcami rozchwytywanymi na całym świecie. Wilhelm Sasnal, Marcin Maciejowski i Rafał Bujnowski pod koniec XX wieku sprzedawali swoje prace po kilkaset złotych. W 2006 r. obraz „Samoloty" pierwszego z artystów znalazł w domu aukcyjnym Christie's nabywcę za 396 tys. dolarów. Pozostali dwaj również często goszczą w zachodnich galeriach, a ich prace można kupić za kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt tysięcy euro.
Wśród kolekcjonerów sztuki wypada dziś powiedzieć, że kilka lat temu kupiło się Sasnala za bezcen lub przynajmniej, że miało się ku temu okazję. Choć to artysta jeden na milion, jego historia pokazuje, że w obrazy młodych twórców warto inwestować.
Zarabianie na sztuce najnowszej w dużym stopniu przypomina grę na giełdzie. Nigdy nie wiadomo, czy inwestycja okaże się trafiona. Gdy jednak uda nam się wstrzelić, zyski mogą być naprawdę imponujące.
– Na wyjątkowo trafionej inwestycji można zarobić 300–500% w perspektywie pięciu lat. Natomiast średnia stopa zwrotu z portfela dobrze zdywersyfikowanego na dzieła klasyczne i młodych artystów powinna osiągać około 20–25% w skali roku – mówi Krzysztof Maruszewski z firmy inwestycyjnej Wealth Solutions, która lokuje pieniądze swych klientów między innymi w sztukę.
Według Izy Rusiniak, dyrektor działu sztuki współczesnej Desa Unicum, dzieł młodych twórców nie należy z góry traktować jako lokaty kapitału.
– Inwestowanie w tzw. młodą sztukę ma w sobie element hazardu. Nie zawsze wiadomo, czy artysta, którego dzieło chcemy kupić, będzie za kilka lat rozchwytywany, czy nie. Dlatego ważne jest, aby dokonywać wyborów z myślą o własnym guście i własnych przygodach intelektualnych oraz o czerpaniu radości z otaczania się tym, co do nas przemawia. Jeśli z czasem okaże się, że wybrany przez nas artysta stał się znany i jego dzieła są dobrą inwestycją, będzie to dodatkowy walor – tłumaczy.
Znawcy sztuki mają jednak sposoby na to, by określić potencjał młodego malarza. Kluczową sprawą jest zrobienie rekonesansu.
– Zwróćmy uwagę, o którym artyście jest stosunkowo głośno, który miał ostatnio wystawy, również za granicą, jaki jest status galerii, która go reprezentuje. Powinniśmy też sprawdzić, czy ma on na swoim koncie liczące się nagrody i wyróżnienia, jak dotychczas kształtował się popyt na jego dzieła, jakie były ceny na aukcjach i w galeriach – wymienia Iza Rusiniak.
Krzysztof Maruszewski proponuje, by zwrócić też uwagę na to, kto kupuje prace danego twórcy.
– Są artyści, którzy z dużym prawdopodobieństwem będą za kilka lat sprzedawać swoje prace drożej, ponieważ wystawiają się w dobrych galeriach na świecie, sprzedają dzieła do kolekcji instytucjonalnych oraz prywatnych, a ich twórczość jest tak wyjątkowa, że stanowi jakość samą w sobie – wyjaśnia Maruszewski.
Te kryteria dotyczą jednak malarzy, którzy są już rozpoznawani i cenieni. Znacznie większych emocji mogą z pewnością dostarczyć początkujący twórcy, o których nikt jeszcze nie słyszał. Ich prace kupić można już za kilkaset złotych. Również takich malarzy dobrze jest na początek lepiej poznać. Jeśli jest jeszcze studentem i dopiero zaczyna sprzedawać obrazy, warto dowiedzieć się, jaką uczelnię kończy i u jakiego profesora. Nie musi to być wyznacznik jego przyszłej drogi, ale może choć zarysować kierunek, w którym pójdzie początkujący twórca.
– Nawet udział w wystawach zbiorowych ma znaczenie, bo jeśli artysta się pokazuje, to ważne gdzie, w jakim kontekście i w jakim towarzystwie. Wiadomo, że są miejsca bardziej prestiżowe i galernicy bardziej opiniotwórczy – wyjaśnia Iza Rusiniak.
Cenną wskazówką są też znaczące nagrody, jak Paszporty Polityki czy Samsung Art Masters. Jeśli dodatkowo dzieła młodego twórcy pojawiają się na aukcjach i wzbudzają tam emocje, z pewnością można poważnie zastanowić się nad kupnem jego prac.















