Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Rewolucja homoseksualna

Geje i lesbijki na swoich manifestacjach coraz częœciej pozwalajš sobie nie tylko na epatujšce homoseksualnym erotyzmem stroje, ale też na przebieranie się w habity i sutanny. Na zdjęciu Parada Równoœci w Madrycie w 2005 roku
AFP
Jeœli prokreacja, wychowanie i wiernoœć nie majš znaczenia w stosunkach dwóch partnerów, a celem jest tylko ich zadowolenie, to nie ma powodów, by czynić różnicę między relacjš homoseksualnš a zoofilskš
O co chodzi działaczom gejowskim i ich lewicowo-liberalnym poplecznikom? Czy o równouprawnienie i o tolerancję dla wyborów życiowych homoseksualistów? Czy może raczej o radykalnš zmianę modelu kultury i cywilizacji, jaka nas otacza? Czy chodzi o znalezienie dla siebie miejsca wewnštrz wspólnej przestrzeni kulturowej, czy może o œwiatopoglšdowš rewolucję? [wyimek]Częœć gejowskich aktywistów uważa, że uciskana przez wieki mniejszoœć homoseksualna powinna otrzymać prawa większe od heteroseksualistów, tak by dokonało się zadoœćuczynienie za wieki męczarni[/wyimek] Analiza sposobu działania organizacji gejowskich i ich radykalizujšcych się postulatów musi prowadzić do wniosku, że celem jest zburzenie cywilizacji zachodniej zbudowanej na normach i wartoœciach judeochrzeœcijańskich, a także na pełnej akceptacji i ochronie rodziny. Ma ona zostać zastšpiona kontrkulturš, która swoje wzorce czerpie z rewolucji obyczajowej 1968 roku. Rewolucja zaœ zawsze zakłada, że to, co stare, musi zostać zrównanie z ziemiš i dopiero na gruzach starego zbudowana może zostać nowa, już „niedyskryminujšca” mniejszoœci seksualnych kultura. Kultura wolna od moralnych zasad i seksualnych ograniczeń.
[srodtytul]Mówić poprawnie[/srodtytul] Pierwszy krok na drodze tej rewolucji jest już za nami. Działacze gejowscy i ich poplecznicy doprowadzili bowiem do zmiany znaczenia pewnych słów, zastšpienia starych pojęć nowymi, majšc œwiadomoœć, że to, jak mówimy, wpływa na to, jak myœlimy. Najistotniejsza rewolucja dokonała się niepostrzeżenie w medycynie i psychologii, a szerzej w œwiecie medialnym. I wcale nie chodzi tu o zastšpienie mało sympatycznego słowa „pedał” czy bardziej fachowego okreœlenia „pederasta” infantylnym terminem „gej” (angielskie słowo „gay” oznaczało wesołka), ale o wprowadzenie do debaty publicznej, a nawet do języka ludzi Koœcioła terminu „orientacja seksualna”. Termin ten, wbrew temu, co próbuje nam się wmówić, wcale nie jest bowiem obojętny aksjologicznie i naukowo sterylny. Przeciwnie – zakłada bardzo konkretne poglšdy moralne, czyli uznanie, że homo-, bi- i heteroseksualizm sš tak samo uprawnionym sposobem uprawiania seksu i budowania relacji. Wniosek z tego założenia może zaœ być tylko jeden: nie ma powodów, by jednš z tych orientacji uznawać za lepszš czy bardziej pożšdanš od innych. Takiego wniosku nie da się zaœ oprzeć na wynikach nauk empirycznych. Z faktu bowiem, że relacje homoseksualne występujš niekiedy w przyrodzie (czego dowodem ma być wielbiona przez gejowskich lobbystów para homoseksualnych pingwinów w niemieckim Bremerhaven) nijak nie wynika, że takie zachowanie jest normalne czy moralnie akceptowalne. Gdyby tak było, to prawodawstwo czy publiczna moralnoœć byłaby zmuszona uznać za normę także zjadanie swoich partnerów po odbytym stosunku seksualnym (bo i to się zdarza w przyrodzie). [srodtytul]Zakazać wštpliwoœci[/srodtytul] Działacze gejowscy majš œwiadomoœć tego, że ich argumenty na poziomie naukowym sš słabe, dlatego próbujš zakazać prowadzenia jakichkolwiek badań mogšcych przynieœć ustalenia niezgodne z ich oczekiwaniami. Wymuszone na Amerykańskim Towarzystwie Psychiatrycznym czy Œwiatowej Organizacji Zdrowia decyzje o wykreœleniu homoseksualizmu z listy chorób traktowane sš jak objawienie, którego nikomu nie wolno podważać. Psycholog, socjolog czy choćby polityk, który odważy się zasugerować, że homoseksualizm jest odstępstwem od normy, zostanie skazany na wiecznš infamię, a próba zorganizowania z nim spotkania (o czym przekonali się w Polsce studenci z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, którzy chcieli się spotkać z doktorem Paulem Cameronem) kończy się nieodmiennie histeriš i wzywaniem do zaangażowania policji czy prokuratury do walki z nienawiœciš. I w wielu krajach prokuratura już się takimi sprawami zajmuje. W Holandii deputowany Christian Vanneste już w 2006 roku został skazany na 13 tys. euro grzywny, ponieważ stwierdził, że homoseksualizm stanowi zagrożenie dla ludzkoœci. A brytyjskich dziennikarzy katolickich wysyłano już na przymusowe leczenie z homofobii. Ale – i to jest nie mniej groŸne – kwestionowanie „normalnoœci” homoseksualizmu jest zakazane także na uniwersytetach czy w oœrodkach badawczych. Niedopuszczalne jest podejmowanie leczenia homoseksualistów. Nie tak dawno holenderski minister kultury, oœwiaty i nauki Ronald Plasterk cofnšł rzšdowe dotacje dla ewangelickiej fundacji Onze Weg, która wspiera homoseksualnych chrzeœcijan szukajšcych drogi wyjœcia ze swej skłonnoœci i – co gorsza – może się poszczycić sukcesami. Granty (a to one sš podstawš finansowania współczesnej nauki) w Europie czy w mniejszym stopniu w Stanach Zjednoczonych otrzymać można na badanie patologii w życiu rodzinnym, pedofilii wœród ojców rodzin, a także na udowodnienie, jak opłakane skutki dla tożsamoœci płciowej dzieci ma homofobia ojców, matek i społeczeństw. Nie da się zdobyć finansowego wsparcia np. na przebadanie trwałoœci zwišzków osób tej samej płci (no, chyba że z góry się podkreœli, iż zamierza się dowieœć, że sš one szczęœliwsze i trwalsze od przestarzałych i nienowoczesnych małżeństw). Na indeksie sš także poszukiwania odpowiedzi na pytanie o Ÿródła homoseksualizmu (chyba że chce się dowieœć, że sš one uwarunkowane genetycznie) lub (za to można trafić na oddział reedukacji z homofobii) sprawdzanie, czy zachowań homoseksualnych można człowieka oduczyć. Gdyby jednak ktoœ w jakiœ sposób zdobył grant i takie badania podjšł, to na poczštku musiałby się zmierzyć z histerycznš krytykš medialnš (a także akcjš wysyłania donosów do sponsorów uczelni czy władz państwowych), a na koniec zostałby okrzyknięty homofobem, którego badania z natury rzeczy – jako ukrytego faszysty – sš nieobiektywne. [srodtytul]Wymusić akceptację[/srodtytul] Zakaz samodzielnego myœlenia (czy żartowania z homoseksualistów – jak pokazuje sprawa opublikowanych niedawno w „Rzeczpospolitej” rysunku Andrzeja Krauzego czy felietonu o kozie Macieja Rybińskiego) jednak nie wystarcza gejowskim rewolucjonistom. Oni chcš wymusić nie tylko milczenie, ale i pełnš akceptację czy nawet zachwyt dla swojego stylu życia. Hiszpański sędzia Fernando Ferrin Calamita za to, że odwlekał przyznanie parze homoseksualnej dziecka – czyli za „jawnš homofobię”, jak orzekł sšd w Murcii – stracił prawo wykonywania zawodu na dwa lata. Nakazano mu też wypłacenie owej parze 6 tysięcy euro zadoœćuczynienia. W Wielkiej Brytanii katolickie (ale także zielonoœwištkowe czy częœć anglikańskich) oœrodki adopcyjne musiały w ubiegłym roku zaprzestać swojego działania, ponieważ sšdy uznały, że odmowa przekazywania dzieci parom homoseksualnym jest złamaniem przepisów „Sexual Orientation Regulations” z 2007 roku. Za homofobkę, której zdanie nie powinno się liczyć, została także uznana dwa miesišce temu ciężko chora kobieta, którš brytyjska opieka społeczna w Brighton zmusiła do przekazania swojego dziesięcioletniego syna pod opiekę parze homoseksualnej prowadzšcej hotel. W odpowiedzi na obawy i zastrzeżenia zrozpaczonej matki urzędnik stwierdził, że homoseksualiœci, którzy zaopiekujš się jej dzieckiem, sš „doœwiadczeni i w pełni wykwalifikowani”. Lobby gejowskie nie poprzestaje jednak na zmianach prawnych czy prawnym wymuszaniu postaw. Dla niego o wiele istotniejsze jest, by skłonić wszystkich uczestników życia publicznego do odrzucenia zasad tradycyjnej moralnoœci, a tych, którzy nie majš na to ochoty, wyrzucić poza nawias debaty jako homofobów. W mediach odniesiono sukces, podobnie w szkole (brytyjskiej czy francuskiej) już się to udało i dzieci od przedszkola uczš się o równouprawnionych metodach zaspokajania popędu płciowego. Problemem sš jedynie Koœcioły (niektóre) chrzeœcijańskie, które – by zacytować jezuitę ojca Jacka Prusaka z „Tygodnika Powszechnego” – „wcišż budujš swój stosunek do aktów homoseksualnych na Biblii”. A w niej trudno jest znaleŸć coœ miłego na temat homoseksualistów. Ale i na to działacze gejowscy majš radę: dokonujš radykalnej reinterpretacji Biblii i znajdujš w niej dobrze ukryte wštki homoseksualne (ot, choćby sugerujšc, że Jezus był gejem, wędrował bowiem tylko z mężczyznami, a jego ukochanym uczniem był Jan). Budujš także wewnštrz wspólnot religijnych wpływowe lobby homoseksualne – wystarczy wspomnieć wspierajšcš m.in. ruch homoseksualistów Fundację Evelyn i Waltera Haasa Jr., która przyznała ostatnio milion dwieœcie tysięcy dolarów grupom gejowskim na propagowanie wœród wyznań chrzeœcijańskich pełnej akceptacji dla aktów homoseksualnych. [srodtytul]Sprofanować œwiętoœć[/srodtytul] Wspólnoty, które tego rodzaju działaniom nie ulegajš (a największš i najsilniejszš z nich pozostaje Koœciół katolicki), stajš się przedmiotem niewybrednych ataków czy żartów. Warto zwrócić tu uwagę na ewolucję, jakiej podlegajš gejowskie parady w Polsce. Jeszcze niedawno zwolennicy „równouprawnienia homoseksualistów”, nie chcšc drażnić zwykłych obywateli, maszerowali w swoich codziennych ubraniach z balonikami przez Polskie miasta. Dziœ już geje i lesbijki na swoich manifestacjach coraz częœciej pozwalajš sobie nie tylko na epatujšce homoseksualnym erotyzmem stroje, ale też na przebieranie się w habity i sutanny (także białe, papieskie) – oczywiœcie wyposażone w specyficzne akcesoria, takie jak tęczowe stuły czy dyndajšce na piersi penisy. Coraz częœciej zdarzajš się także prowokacyjne ataki na miejsca œwięte czy ważne dla chrzeœcijan symbole. Grupy działaczy homoseksualnych celowo profanujš msze œwięte, przerywajš kazania biskupów czy inspirujš władze państwowe do potępiania Koœcioła katolickiego. W listopadzie ubiegłego roku trzydziestu gejów wtargnęło do ewangelickiego koœcioła w Lansing w stanie Michigan. „Jezus był homo!” – wykrzykiwali. Wdarli się na ambonę i rozwiesili tęczowš flagę. W ubiegłym miesišcu zaœ władze miejskie Los Angeles przyjęły rezolucję odcinajšcš się od „homofobicznego katolicyzmu”. A czasem nawet wymuszajš administracyjne zakazy głoszenia Ewangelii. Jak potrafiš być skuteczni, przekonał się szwedzki pastor Ake Green, zielonoœwištkowiec, którego skazano (wyrok ostatecznie uchylił Sšd Najwyższy) za przypominanie, co o aktach seksualnych między mężczyznami mówi Stary Testament. Wszystkie te działania odbywajš się oczywiœcie pod hasłem obrony uczuć homoseksualistów, które w debacie publicznej zastšpiły pojęcie moralnoœci publicznej czy uczuć religijnych (te ostatnie mogš być bezkarnie obrażane przez działaczy gejowskich). [srodtytul]Logika homorewolucji[/srodtytul] Wymuszenie (gdy trzeba – za pomocš œrodków karnych lub szantażu) uwielbienia dla homoseksualizmu nie jest jednak ostatnim krokiem na gejowskiej mapie drogowej. Już teraz częœć œrodowisk homoseksualnych otwarcie przyznaje, że trzeba iœć dalej i wprowadzić do systemów prawnych model „pozytywnej dyskryminacji” w odniesieniu do heteroseksualistów – chodzi o coœ w typie „akcji afirmatywnej”, którš kilkadziesišt lat temu stosowano wobec kolorowych mieszkańców USA. Podobnie jak kiedyœ Murzyni, obecnie uciskana przez wieki mniejszoœć homoseksualna powinna otrzymać prawa większe od heteroseksualistów, tak by dokonało się zadoœćuczynienie za wieki męczarni. Nie mniej istotne jest doprowadzenie do takiej sytuacji, by uprawnienia małżeństw (zwišzane przecież w kulturze i prawie z pewnymi szczególnymi obowišzkami) przysługiwały wszystkim (krótko lub długoterminowym) relacjom seksualnym. Małżeństwo zrównane ma być z konkubinatem, i relacjami homoseksualnymi. A w dalszej perspektywie (wbrew pozorom, bioršc pod uwagę rosnšcy w siłę ruch przeciwko szowinizmowi gatunkowemu, wcale nie jest to niemożliwe) także z zoofilskim zwišzkiem pana z kozš. Dziœ wprawdzie działacze homoseksualni odżegnujš się od zoofilów (protestujšc choćby przeciw rysunkowi w „Rzeczpospolitej”), ale warto pamiętać, że jeszcze nie tak dawno żšdali tylko, aby nikt nie wtršcał się do tego, co dwaj doroœli mężczyŸni robiš za zamkniętymi drzwiami, i odżegnywali się od postulatów legalizacji „małżeństw” gejowskich, a tym bardziej od adopcji dzieci przez homoseksualistów. Taka jest logika postępu rewolucji homoseksualnej. Jeœli godzimy się na uznanie, że prokreacja, wychowanie i wiernoœć nie majš znaczenia w stosunkach dwóch partnerów, a jedynym celem jest zadowolenie uczestników tej relacji, to nie ma powodów, by czynić różnicę między relacjš homoseksualnš a zoofilskš. Żart Macieja Rybińskiego może już niebawem stać się ciałem. Tyle że autorem listu w obronie praw seksualnych zwierzšt będzie nie koza Mećka, ale Kampania przeciw Zoofobii albo jakiœ wojowniczy publicysta „Gazety Wyborczej”, który oznajmi, że żarty ze zwišzków zoofilskich „obrażajš nas wszystkich”. Czy rzeczywiœcie chcemy takiego œwiata? [i]Autor jest publicystš tygodnika „Wprost”[/i]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL