REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Ameryka Północna » USA

USA

Kiedy można zabić dewianta

Piotr Zychowicz 01-10-2008, ostatnia aktualizacja 01-10-2008 03:34

Mieszkaniec Indianapolis udusił mężczyznę, który wtargnął do jego domu i próbował zgwałcić córkę

Do włamania doszło w nocy z poniedziałku na wtorek, około 3.20 w nocy. 52-letni David Meyers wtargnął do domu państwa McNally przez okno. Był niemal kompletnie nagi: na twarzy miał maskę, a na rękach lateksowe rękawiczki. Wziął ze sobą mocną linę, prezerwatywy, knebel i nóż. Po wtargnięciu do domu wszedł do pokoju 17-letniej córki McNallych.

Całe szczęście niedoszła ofiara obudziła się i – zanim Meyers zdążył ją zakneblować – zaczęła krzyczeć. Do pokoju natychmiast wbiegł jej ojciec, 64-letni Robert McNally i rzucił się na dewianta. A żona McNally’ego zadzwoniła na policję. Gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce, Meyers już nie żył. Rozwścieczony ojciec udusił dewianta.

Okazało się, że Meyers już wcześniej był skazany za seksualne molestowanie nieletnich. Zaledwie dwa lata temu wyszedł z więzienia, w którym spędził dekadę. Doskonale znał rozkład pokojów w domu McNallych, ponieważ budynek należy do jego wujka. Był poszukiwany za to, że nie zarejestrował się w bazie pedofilów założonej w Indianapolis.

Policja bada teraz okoliczności śmierci pedofila. Bezpośrednią przyczyną zgonu mógł być zawał serca lub uduszenie. McNally został zaś obwołany lokalnym bohaterem. Amerykańskim policjantom nawet nie przyszło do głowy, żeby stawiać mu jakiekolwiek zarzuty.

– Jeżeli ktoś włamuje się do twojego domu, możesz zabić, aby chronić swoją rodzinę – powiedział, cytowany przez FoxNews, sierżant Matthew Mount.

Nie wszędzie jednak jest to takie oczywiste. W wielu krajach Europy prawo w takich przypadkach stoi po stronie przestępcy.

– Niegdyś obowiązywała u nas zasada „mój dom jest moją twierdzą”. Można było go bronić każdymi dostępnymi środkami. Teraz to się zmienia. Środki użyte do obrony muszą być adekwatne w stosunku do zagrożenia – powiedział „Rzeczpospolitej” chcący zachować anonimowość znany brytyjski prawnik.

Według niego dyskusja na temat obrony koniecznej została w Wielkiej Brytanii zideologizowana. Przykładem jest słynna sprawa farmera z Norfolk Tony’ego Martina, który w 1999 roku zastrzelił w swoim domu małoletniego włamywacza. Martin został okrzyknięty mianem ksenofoba zabawiającego się bronią i początkowo skazany na dożywocie za morderstwo (potem zmieniono kwalifikację czynu). Każdy, kto usiłował bronić Martina, był uznawany za oszołoma.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.zychowicz@rp.pl

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Osobiste alarmy dla nowojorskich pokojówek

Nowojorskie hotele porozumiały się ws. wyposażenia swych pracowników w osobiste urządzenia alarmowe. Decyzja zapadła w następstwie sprawy Dominique'a Strauss-Kahna >>