Australia
W poszukiwaniu starej chaty
W rozległej i niezwykłej przyrodniczo Australii kontakt z naturą i dziką przyrodą nie jest niczym nadzwyczajnym. Dla wielu stało się to wręcz stylem życia
To niesie za sobą pewne konsekwencje - dzikie tereny stopniowo poskramiane są przez białego człowieka, stając się bardziej dostępne i mniej obce. Przybywa opisów przestrzeni, wydawane są kolejne mapy, wydzielane nowe rezerwaty i obszary chronione. Wzrastająca liczba parków narodowych - powstających na terenach górskich, nadmorskich, pustynnych, skalistych, piaszczystych, zalesionych - sprawia, że trudno wybrać z ich jakże długiej listy, ten jeden najbardziej interesujący.
Krakowski kopiec w Australii
Warto zwrócić uwagę m.in. na Park Narodowy Kościuszki. Bynajmniej nie tylko ze względu na nazwę, nadaną zresztą nieprzypadkowo - zarówno parkowi jak i leżącemu na jego terenie najwyższemu szczytowi Australii. Nazwa została wybrana przez polskiego podróżnika i geografa Pawła Edmunda Strzeleckiego, który w latach 40-tych XIX wieku przybył do Australii. Zbadał m.in. pasmo górskie, w skład którego wchodzi pięć najwyższych szczytów kontynentu. Największy z nich wznoszący się na wysokość 2228 m n.p.m. miał kształtem przypominać krakowski Kopiec Kościuszki. Nazwa zachowała się do dziś, chociaż Australijczycy najczęściej mówią o Górze (Mt) Kozjosko lub skrótowo Kozi.
W położonej w sąsiedztwie parku miejscowości Cooma, odbyła się w tym roku już IV edycja festiwalu K'Ozzie Fest. Promuje on wśród lokalnej społeczności pochodzenie nazwy, przybliża sylwetki Kościuszki i Strzeleckiego. Niewiadomo jednak czy w przyszłości nazwa nie zostanie zmieniona w ramach przywracania miejscom na terenie całej Australii ich oryginalnych nazw geograficznych.
Park Narodowy Kościuszki położony jest w południowo-wschodniej części Australii w stanie Nowa Południowa Walia (New South Wales), zaledwie 180 km od stolicy. Jego powierzchnia to 690 tys. hektarów, z czego większość stanowią wciąż dzikie i niezakłócone działalnością człowieka góry. Te najwyższe wchodzą w skład łańcucha górskiego - Wielkie Góry Wododziałowe (Great Dividing Range).
Aby wejść na najwyższy szczyt do wyboru mamy dwie trasy - obie łagodne i niezbyt trudne. Jedna z nich, zaczynająca się w miejscowości Charlottes Pass, to 22-kilometrowa niezwykle widokowa pętla. Góra Kościuszki leży na jej 8 kilometrze. Część trasy pokrywa się z najpopularniejszym w Australii szlakiem górskim – Australian Alps Walking Track. Druga, znacznie krótsza, wiedzie z miejscowości Thredbo - jednego z najbardziej znanych zimowych kurortów. Na jej pierwszym etapie można podjechać w górę wyciągiem krzesełkowym.
Oba szlaki schodzą się tuż pod Górą Kościuszki w punkcie zwanym Rawson's Pass. Miejsce nie byłoby warte wspomnienia, gdyby nie fakt, że to właśnie tu znajduje się najwyżej położona publiczna toaleta Australii (2100 m n.p.m.). Stąd do szczytu pozostało do pokonania zaledwie 1200 m łagodnego podejścia.
Schronieni w chatce
Przygotowując się do wyprawy należy być świadomym, że na trasie nie mija się żadnych schronisk, lecz jedynie murowaną chatę Seamans Hut, w której możemy przeczekać niekorzystne warunki pogodowe. To tylko jedna z kilkudziesięciu takich chat na terenie Parku Narodowego Kościuszki. Najstarsze z nich pochodzą jeszcze z XIX wieku.
Chociaż może wydać się to niezbyt odległym czasem, to z perspektywy australijskiej historii osadnictwa jest to spory kawałek dziejów. Dlatego chatki traktowane są jako ważny element narodowego dziedzictwa. Od kilku lat opiekę nad nimi przejęło specjalnie powołane do tych celów stowarzyszenie: The Kosciuszko Huts Association.
Geneza chat jest dość różnorodna - wznoszone były jako schronienie dla narciarzy, leśników, robotników budujących zapory w ramach wielkiego projektu hydrologicznego (Snowy Mountains Scheme), realizowanego od 1949 roku. Jedne z najstarszych zbudowane zostały dla górników wydobywających złoto, którego złoża odkryto w 1859 roku w okolicach miejscowości Kiandra. W krótkim czasie funkcjonowało tu już 15 hoteli i 30 sklepów. Dziś miejscowość świeci pustkami. Przejeżdżając przez nią można jednak obejrzeć - rozmieszczoną po obu stronach drogi - prowizoryczną wystawę eksponatów, będących pozostałością po tamtym okresie.















