Ranking szkół wyższych 2009
Renoma szkoły to znak dla pracodawcy
Według rankingu pracodawcy najbardziej cenią absolwentów Politechniki Warszawskiej. – Bo inżynierowie kształceni w stolicy najlepiej w Polsce wiedzę teoretyczną łączą z praktycznymi umiejętnościami – mówi docent Krzysztof Sikora z Business Centre Club
Czy absolwenci polskich uczelni są dobrze przygotowani do podjęcia pracy po studiach?
Krzysztof Sikora, przewodniczący Komisji Szkolnictwa Wyższego BCC: Na pewno niewystarczająco. Przygotowanie absolwenta do zaprezentowania swoich umiejętności pracodawcy jest fundamentalnym problemem polskich uczelni. Brakuje profesjonalnego podejścia, czyli sprawdzania wielu cech przyszłego pracownika: jego wiedzy i umiejętności przydatnych w pracy.
Dokształcenie młodego człowieka do wymagań rynku pracy spoczywa na pracodawcy?
Zwykle tak. Niewiele uczelni ma programy dla studentów ostatnich lat, które ich przygotują do absorpcji w gospodarce, instytucjach i właściwego komunikowania się z otoczeniem. Te uczelnie, które takie programy mają lub w czasie kształtowania sylwetki absolwenta myślą o jego przyszłej pracy, wykreowują znakomitych przyszłych pracowników, którzy będą robić kariery. To ogromny atut na starcie. Jednak absolwenci wiąż dostają najczęściej jedynie wiedzę, trochę umiejętności, a studenci renomowanych uczelni dodatkowo jeszcze dobry wizerunek. I na tym się kończy rola uczelni, które za mało odpowiedzialnie traktują swoją rolę jako instytucji dającej wykształcenie, a więc również tej, która powinna przygotować absolwentów do następnego kroku po ukończeniu studiów. Podam przykład: BCC jest patronem inkubatorów przedsiębiorczości. Kilka lat temu było ich tylko 15. Dziś mamy ponad 20. Na 400 uczelni państwowych i prywatnych to strasznie mało.
Czego konkretnie oczekują pracodawcy od uczelni?
Należy postawić na profesjonalne uczelniane biura karier. Ale działające jak firmy HR, a nie takie, które wyłącznie pośredniczą w znalezieniu pracy studentom i absolwentom.
Szkoły będą pewnie tłumaczyć, że nie mają na to pieniędzy.
Ja tego bym absolutnie nie usprawiedliwiał. Uważam, że uczelnia ma obowiązek przygotować młodego człowieka do tego, że jak skończy cykl kształcenia, to powinien umieć się znaleźć na rynku pracy. Bo – szczególnie w czasach kryzysu – część absolwentów może być zdziwiona, że pracodawcy mają wysublimowane oczekiwania, a ich nikt do tego nie przygotował.
Jak zatem przygotować studentów do pracy?
Na przykład student studiów inżynierskich nie może zdobywać wiedzy wyłącznie z jednej dziedziny. On musi zdobyć wiedzę o nowoczesnych urządzeniach, które są aktualnie wykorzystywane w firmach, musi mieć do nich dostęp i możliwość eksperymentowania na nich na uczelni.
Czym człowiek, który ukończył studia, może przekonać do siebie pracodawcę?
Wielką wartością są praktyki i studia zagraniczne. To gwarancja, że absolwent jest przygotowany do międzynarodowej komunikacji.
Czy pracodawcy faworyzują absolwentów konkretnych uczelni?
Niewątpliwie tak. Dotyczy to uczelni markowych. Pracodawcy spodziewają się, że tam dobór kandydatów na studia był bardziej wysublimowany. Jest bardzo wiele dobrze działających i kreatywnie zarządzanych wydziałów na politechnikach i uniwersytetach. Taką renomę ma pod wieloma aspektami Politechnika Warszawska, podobnie Politechnika Wrocławska czy Politechnika Poznańska. Świetnie o swój wizerunek dbają krakowska Akademia Górniczo-Hutnicza oraz Szkoła Główna Handlowa. Nie można zapomnieć też o Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie Warszawskim. Dobrym przykładem są uczelnie ekonomiczne.
Co w pierwszej kolejności należałoby zrobić, by poprawić relację między pracodawcami a uczelniami?
Po pierwsze, w różnych instytucjach uczelnianych np. w konwentach, powinni pojawić się przedstawiciele gospodarki i otoczenia biznesowego. Ludzie ci mogliby przenieść do uczelni niektóre rozwiązania z gospodarki. To nie umniejszałoby wcale autonomii uczelni.
Druga rzecz, to wewnątrz uczelni należy tworzyć instytucje, które będą wspomagały studenta do absorpcji w rynku pracy.
Po trzecie, tworzyć rankingi i oceniać w nich w różnorodny sposób uczelnie. One zmuszają uczelnie do kreatywności i dostosowania się do aktualnych potrzeb rynku pracy, który jest wymagający. Dziś pracodawcy wiedzą, że nie warto zatrudniać byle jakiego pracownika. Lepiej go dobrze poszukać, niż przypadkowo przyjąć do pracy.















