REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Europa » Wielka Brytania

Wielka Brytania

Szkoła szkodzi Anglikom?

k.z., Wojciech Lorenz 17-10-2009, ostatnia aktualizacja 17-10-2009 13:52
W Wielkiej Brytanii do szkół podstawowych trafiają już pięciolatki
źródło: Corbis
W Wielkiej Brytanii do szkół podstawowych trafiają już pięciolatki

Zbyt wczesne rozpoczynanie edukacji wcale nie jest korzystne – ostrzegają eksperci z Wielkiej Brytanii

Wielka Brytania jest jednym z nielicznych krajów świata, gdzie naukę w szkołach zaczynają pięciolatki. Raport Cambridge Primary Review ostrzega jednak, że wysyłanie dzieci w tym wieku do szkół nie tylko przynosi niewielkie korzyści, ale może być wręcz szkodliwe. Z licznych badań wynika, że dzieci, które zaczynały się uczyć później, miały często lepsze wyniki w nauce. Eksperci zauważają też, że pięcioletnie dzieci bardzo łatwo zniechęcić do szkoły.

– W tym wieku dzieci dopiero dojrzewają do nauki. Jeśli cztero- czy pięciolatki będą miały poczucie, że coś im nie wychodzi, może być ciężko przekonać je do szkoły – mówi Gillian Pugh, szefowa komitetu doradczego Cambridge Primary Review.

Krytyka rządu

Liczący ponad 600 stron raport to efekt największych badań szkolnictwa podstawowego Anglii od 40 lat. Jego opracowanie zajęło cztery lata.

Autorzy doszli do wniosku, że w kraju obowiązuje zły system egzaminów państwowych, które szablonowo oceniają postępy w nauce. Skrytykowano też rządzącą Partię Pracy za to, że odkąd doszła do władzy w 1997 roku, państwo przejęło zbyt wielką kontrolę nad systemem nauczania.

„Trzeba przywrócić zasadę, że ani rząd, ani jego agendy nie mówią nauczycielom, jak mają uczyć” – napisano w raporcie.

Politycy są zaskoczeni konkluzjami raportu. Ich zdaniem im wcześniej dzieci pójdą do szkoły, tym lepiej kraj będzie przygotowany na wyzwania globalizacji. – Świat poszedł do przodu od czasu, kiedy zabrano się do tego raportu – stwierdził minister szkolnictwa Vernon Coaker.

W Anglii, Walii i Szkocji obowiązek chodzenia do szkoły w wieku pięciu lat wprowadzono już w 1870 roku, kiedy przemysł błyskawicznie się rozwijał, a fabryki potrzebowały wykształconych kadr. Oprócz Anglików tak wcześnie do szkoły idą jedynie Holendrzy i Maltańczycy.

W większości krajów Europy, m.in. w Niemczech, Belgii, Danii, we Włoszech i Francji, edukację zaczyna się w wieku sześciu lat. W ośmiu krajach do szkoły idą siedmiolatki. Tak jest m.in. w krajach bałtyckich, Szwecji i w Polsce, chociaż zgodnie z reformą edukacji w 2012 roku wszystkie polskie dzieci pójdą do szkoły o rok wcześniej.

Później znaczy lepiej?

Zwolennicy późniejszego wysyłania dzieci do szkoły często przywołują przykład Finlandii, gdzie naukę zaczynają siedmiolatki. Fiński system nauczania uchodzi za najlepszy na świecie. Tamtejsze dzieci mają najlepsze wyniki w matematyce, czytaniu, testach naukowych. „Czego Ameryka może się nauczyć od Finlandii?” – pytał niedawno dziennikarz US News nauczycieli w Helsinkach. – Że żadne dziecko nie może pozostać w tyle – usłyszał odpowiedź, parafrazującą nazwę reformy edukacyjnej wprowadzonej przez George’a W. Busha.

Finowie z dumą opowiadają, że ich dzieci nie są w szkołach dzielone na uczące się dobrze i źle. Wszystkie traktowane są równo i przez dziewięć lat chodzą do tej samej szkoły. Mają zapewnione darmowe posiłki, transport, podręczniki i opiekę lekarza.

– W czołówce rankingów jest także Holandia, gdzie szkołę dzieci zaczynają w wieku pięciu lat. Nie ma więc żadnych przesłanek, aby sukcesy szkolnictwa uzależniać od wieku, w którym zaczyna się naukę. Wszystko zależy od tego, jak się uczy – mówi „Rz” dr Barbara Malak-Min- kiewicz z Międzynarodowego Stowarzyszenia Oceniania Osiągnięć Szkolnictwa (IEA) w Amsterdamie.

Dowodem, że to nie wiek decyduje o skutkach nauczania, może być Irlandia Północna. Chociaż dzieci idą tam do szkoły już w wieku czterech lat, nie przynosi to spektakularnych efektów.

Nie najlepiej radzi sobie też Norwegia, jeden z najbogatszych krajów świata, która do s zkół posyła sześciolatki. Wielu ekspertów uważa, że państwo sprawuje tam zbyt dużą kontrolę nad szkołami i zabija inicjatywę nauczycieli.

– Kontrola państwa, dyscyplina, siedzenie w ławkach – to model typowy dla krajów komunistycznych, które dawały wiedzę, ale nie uczyły samodzielnego myślenia. Kiedy z PRL przyjechałam do Holandii i zobaczyłam tutejsze szkoły, pomyślałam, że panuje w nich anarchia. Tymczasem to tutaj stwarza się dzieciom warunki do rozwoju i nauki dopasowane do ich wieku – mówi pani Malak-Minkiewicz.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Dzieci z Polski są OK

Dzieci polskich imigrantów świetnie sobie radzą w brytyjskich podstawówkach >>