Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Ekonomia

Kraska niebieska

archiwum prywatne, Tomasz Kłosowski TK Tomasz Kłosowski
Właœciwie to powinienem zaczšć od słów: obyœ spotkał je na szlaku. O spotkanie z kraskš – ptakiem jeszcze nie tak dawno doœć pospolitym – wcale dziœ niełatwo. Należy do skrzydlatych istot z nie do końca jasnych powodów najszybciej znikajšcych z rodzimego pejzażu
Dziœ mam wrażenie, że to był tylko sen. Oto pokaŸne wierzby rozsiadłe przy wšskiej asfaltowej drodze, zasłaniajšce widok na niewielkš podlaskš wioskę nad rzeczkš. Na jednej niżej podpisany, z aparatem Praktika z potężnym obiektywem lustrzanym MTO 1000 mm produkcji radzieckiej celował na zmianę w dwie ciemne dziuple. A celował, bo w obu, umieszczonych na sšsiednich wierzbach, gniazdowały kraski. [srodtytul]Dwie wierzby, dwie pary [/srodtytul] Bajkowo niebieskie ptaki co rusz przysiadały na suchych kikutach odrastajšcych od rosłych konarów. Tylko fotografować! Choćby nawet na filmie Orwo, bo tylko taki był wtedy w moim posiadaniu, i to w aptekarskiej dawce kilku rolek.
Właœnie. Nie było wtedy kolorowych filmów. Ale za to były jeszcze w mazowieckim, podkieleckim czy podlaskim krajobrazie te... kolorowe ptaki! Czaty na wierzbie, które tu wspominam, miały miejsce w 1978 roku. Dziœ w tym miejscu stoi przydrożna knajpa, nie ma już wierzb, a przede wszystkim od dawna nie ma krasek. A w owym czasie były w tej okolicy nieledwie pospolite. Prawie każda słoneczna i wœród łšk położona wioska miała swojš parę krasek albo i dwie. Dlatego lekceważyłem je, a skupiałem się na rzadkich gatunkach, jak bocian czarny, żuraw, bielik, orliki. Tymczasem, po trzydziestu latach, okazuje się, że te wszystkie gatunki pozostały w krajobrazie, kraski zaœ zniknęły. I wtedy dopiero zrozumiałem, że nie mam przyzwoitych zdjęć tych prawdziwych klejnotów natury. Wstyd. Kiedy zaprzyjaŸniony ornitolog 20 lat po tamtych pierwszych sesjach przewiózł mnie po Podlasiu, pokazujšc stanowiska krasek, było ich już ledwie kilka. Patrzšc na ich otoczenie, trudno było doprawdy dojœć, dlaczego ptaki sš akurat tylko tutaj, a nie w 100 podobnych miejscach obok. Ale to zagadka, której wcišż ornitolodzy nie potrafiš rozwikłać. Jedno z tych miejsc, podobnych do setek innych, szczególnie utkwiło mi w pamięci. Rosochata wierzba na skraju wsi przy rozwidleniu dwóch piaszczystych dróg, pod niš trzy prawosławne krzyże. I dziupla krasek, tak nisko, że można by było do niej zajrzeć, podsadzajšc jeden drugiego. Nie było jednak potrzeby, bo kraski kręciły się wokół, znoszšc pokarm młodym. Należało się więc ewakuować stamtšd jak najszybciej. Kraska nie była jeszcze wtedy tzw. gatunkiem strefowym, ale dziœ już jest i jej fotografowanie w pobliżu dziupli wymaga zezwolenia ważnych urzędów. Ja jednak mimo braku zakazu bałem się od razu przystšpić koło dziupli do akcji. Oddaliwszy się, zaczšłem z samochodu œledzić poczynania krasek. I zarazem pojmować, jakie jest naprawdę ich œrodowisko lęgowe. Przynajmniej tak mi się wydało. Oto piaskowe, słoneczne wzniesienia, luŸne zadrzewienia z marnych sosen sšsiadujš z niżej położonš, wyraŸnie podmokłš enklawš łšk i pastwisk, przeoranš rowem z płytkš wodš. [srodtytul]Energetyczny ptak [/srodtytul] Mało tego – obowišzkowo przeciętš liniš energetycznš œredniego napięcia. Dzięki niej to właœnie poznałem sposoby polowania krasek i zdobyłem pierwsze zdjęcia krasek w locie. To naprawdę niebieskie ptaki, lubišce leniwie przesiadywać na drutach. Ale tylko z pozoru leniwie. Sš czujne i jak niebieskie błyskawice spadajš na zdobycz. Nieomal dosłownie spadajš, bo wypatrujš zdobyczy na ziemi. W mokre lata sš to często żaby. Gdy takš żabę kraska złapie, leci z niš najpierw na słup i tłucze zdobyczš o kant stalowego dŸwigara, podtrzymujšcego sieć, aż roztłucze i z takim dopiero kotletem podšża do dziupli. Jak więc widać, konstrukcje linii energetycznych spełniajš w życiu krasek takš rolę, jaka w naszym przypada kuchenna deska, tłuczek czy tasak. Obarczona przyciężkim żabim mięsiwem kraska leci doœć wolno i nisko. Można jš znakomicie chwytać œredniej długoœci teleobiektywem. I wiadomo, gdzie się ulokować, bo linia wyznacza nam linię strzałów. Uzyskałem na takich łowach niezłe zdjęcie lecšcej ze zdobyczš kraski. Znajomy ornitolog, pokazawszy mi dziuplę, radził, by przybyć tu na ostatecznš rozprawę fotograficznš i obserwacyjnš z ptakiem dopiero pod koniec lęgu, tuż przed wylotem młodych. Tak też zrobiłem. Ale przy wierzbie powitała mnie podejrzana cisza. Po dłuższej obserwacji z pomocš lornetki ukazało się mym przerażonym oczom pięć krasek, karnie siedzšcych w oddali na linii elektrycznej. A więc rodzina już wyleciała z zacisznej dziupli! Mimo tej konstatacji postanowiłem jeszcze jakiœ czas obserwować otoczenie, zwłaszcza że z sšsiedniego pola zbliżał się miejscowy rolnik. Oœwiadczył, że nie jestem tu pierwszy, bo kilka dni wczeœniej było kilka samochodów, przeważnie z zagranicznš rejestracjš. Cóż, niby tajne wiadomoœci o położeniu gniazd ptaków tak naprawdę niosš się w tempie... lecšcej po zdobycz kraski. – A czy same ptaki jeszcze tu sš? – zapytałem chłopa, zaniepokojony. – A jakże, nawet wczoraj kręciły się koło drzewa – odparł. Na tę wieœć usłyszałem, że coœ w dziupli pisnęło. Postanowiłem poczekać jeszcze godzinę, siedzšc w dusznym samochodzie. Ten okrutnie nudny czas mijał właœnie, gdy wœród listowia zabłysła błękitna iskra i nagle kraska zawisła u wylotu dziupli. Jednoczeœnie z wnętrza rozległ się pojedynczy pisk. A więc w œrodku siedziało jeszcze jakieœ pisklę, może nawet dwójka, nadal pozostajšc pod opiekš rodziców. Nigdy chyba nie działałem tak szybko. A ledwo zdšżyłem zawrócić wozem i zajšć odpowiednie do obserwacji stanowisko, już ujrzałem naszego niebieskiego ptaka uczepionego zewnętrznej gałšzki tuż przy dziupli. I to z gryzoniem w dziobie! Siedział dłuższš chwilę, jakby czekajšc, aż jš łaskawie sportretuję. I zrobiłem to, zarazem zdobywajšc jedno z najciekawszych zdjęć w sezonie! To dowód, że nigdy nie należy tracić nadziei. Mam więc nadzieję, że dzielni wędrowcy z plecakiem wczeœniej czy póŸniej ujrzš ten błękitny, skrzydlaty klejnocik na swych szlakach. I że będš go tam widywać stale! [ramka]Kraska, Coracias garrulus. Długoœć ciała 32 cm. Waga 120–150 g. Chroniona wraz z obszarem wokół gniazda. [/ramka] [i]Tomasz Kłosowski, dziennikarz i fotograf przyrody. Współautor, z bratem Grzegorzem, wielu albumów, w tym „Fotografujemy ptaki” (Multico, Warszawa 2009)[/i]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL