Bp Janusz Jagucki bez wotum zaufania

aktualizacja: 19.04.2009, 10:49
Biskup Janusz Jagucki
Biskup Janusz Jagucki
Foto: Fotorzepa, Marcin Łobaczewski MŁ Marcin Łobaczewski

Synod Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego (luterańskiego) nie udzielił swojemu zwierzchnikowi biskupowi Januszowi Jaguckiemu wotum zaufania i skrócił jego kadencję

Informację tę potwierdził serwis luteranie.pl. Oznacza to, że do czasu wyboru nowego biskupa bp Jagucki pozostanie na stanowisku. Wcześniej kolegium Komisji Historycznej „uznało ks. bp. Janusza Jaguckiego winnym współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa na szkodę Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce”. Nowego biskupa wybierze Synod jesienią, podczas najbliższej sesji jesienią tego roku.
Jednak sytuacja na Synodzie była patowa. Wprawdzie liczba przeciwników biskupa Jaguckiego była większa, od liczby jego zwolenników lecz by odwołać biskupa, argumentują jego zwolennicy, potrzebna jest większość kwalifikowana czyli połowa głosujących plus jeden głos. Biskup Jagucki mimo przegranego głosowania odmówił podania się do dymisji.
O współpracy z SB zwierzchnika luteranów jako pierwsza poinformowała „Rz” we wrześniu ubiegłego roku. Już wtedy luterańska Komisja Historyczna znała część dokumentów na temat Tajnego Współpracownika o pseudonimie Janusz.
Proces lustracji w Kościele luterańskim napotykał podobne przeszkody jak w Kościele katolickim. Biskup Jagucki miał obrońców na czele z przewodniczącym Komisji Historycznej Dawidem Binemannem-Zdanowiczem. Za szeroką lustracją opowiadał się natomiast biskup wojskowy ks. gen Ryszard Borski członek Kolegium Komisji Historycznej. Proces lustracji w Kościele ewangelickim był dwustopniowy. Sprawę badała Komisja Historyczna, która przekazała swoje wnioski do Kolegium Historycznego. Ten właśnie organ uznał, bp Jaguckiego winnym i przekazał swoje wnioski najwyższej władzy w Kościele jaką jest Synod. Przed wszystkimi tymi gremiami biskup Jagucki składał wyjaśnienia.
Wniosek o przeniesienie w stan spoczynku zgłosił biskup Borski. Jednak by uprzedzić głosowanie tego wniosku biskup Jagucki zwrócił się do Synodu z wnioskiem o przegłosowanie wniosku o wotum zaufanie. Jak podzieleni byli luteranie w kwestii lustracji pokazuje wynik głosowania. Za udzieleniem wotum zaufania opowiedziało się 26 członków synodu, przeciw 31, wstrzymało się 7. Gdyby przeciw wnioskowi o wotum zaufania głosowały jeszcze trzy osoby oznaczałoby to natychmiastową dymisję bp Jaguckiego.
Natychmiast po ogłoszeniu wyników zebrały się na wspólnym posiedzeniu trzy gremia kierownicze Kościoła – Konsystorz, Rada Synodalna oraz Konferencja Biskupów by ustalić dalsze kroki. Posiedzenie to nie przyniosło rozstrzygnięcia. W tej sytuacji Synod obradował dalej próbując znaleźć rozwiązanie sytuacji. Ostatecznie synod postanowił skrócić kadencję biskupa Jaguckiego do czasu wyboru jego następcy.
[srodtytul]Co było w teczce ks. Jaguckiego[/srodtytul]
W Instytucie Pamięci Narodowej zachowała się obszerna licząca około 750 stron teczka. Wynikało z niej, że młodego wikariusza parafii ewangelickiej zwerbował w 1973 sam szef SB w Giżycku Kazimierz Skrzekut. TW „Janusz” był zarejestrowany do 2 sierpnia 1990. Wtedy to ostatni oficer prowadzący Józef Sztabiński zanotował „ze względu na zmianę struktury pracy WUSW w Suwałkach wnoszę o eliminację w/w ze stanu”. W praktyce oznaczało to, że ks. Jagucki nigdy nie odmówił współpracy z SB a służby same zrezygnowały z jego usług po upadku komunizmu.
Z dokumentów wynika, że ks. Jagucki był wykorzystywany głównie do zbierania informacji o cudzoziemcach. Jednak zachowały się też donosy na parafian oraz innych pastorów. Część z nich zawierała również tzw. informacje wrażliwe o charakterze obyczajowym. Jednym z najbardziej drastycznych konsekwencji działalności TW Janusza była sprawa uciekiniera z NRD Wolfganga Bienasa. W 1977 roku zgłosił się do ks. Jaguckiego z prośbą o pomoc. Jagucki go wylegitymował, a następnie z własnej inicjatywy poinformował o nim Służbę Bezpieczeństwa. Ta w porozumieniu z niemiecką STASI szybko ustaliła, że już kilkakrotnie usiłował on zbiec na zachód. Bienasa złapano na przejściu granicznym, kiedy usiłował przedostać się pociągiem z Warszawy do Budapesztu by stamtąd próbować dostać się do Włoch. Po raz kolejny trafił do więzienia za próbę ucieczki. Było to najcięższe więzienie STASI w Bautzen (Budziszynie). Z więzienia po dwóch latach wyszedł w ramach akcji wykupywania więźniów politycznych przez RFN.
Z akt zgromadzonych w IPN wynika również, że z własnej inicjatywy przeszukał walizkę szwagra i znalezione tam dokumenty zaniósł na SB. Są też donosy na lekarza, który zgodził się na prośbę ks. Jaguckiego przyjąć wycieczkę Niemców w szpitalu. W wyniku donosu lekarz stracił stanowisko. Jagucki do SB zwracał nawet z prośbą o zatrudnienie na lewo przedsiębiorcy budowlanego nie omieszkując wcześniej spisać jego danych osobowych i informując, że nie płaci on podatków.
[srodtytul]Luterańska demokracja[/srodtytul]
Synod, który podjął ostateczną decyzję w kwestii biskupa Jaguckiego jest najwyższą władzą u luteranów. Ustrój Kościoła ewangelickiego jest demokratyczny. Większość stanowisk (m.in. proboszczów i biskupów) obsadzanych jest w drodze wyborów, co oznacza, że świeccy mają znacznie większe uprawnienia niż w przypadku Kościoła katolickiego czy prawosławnego.
Synod jest władzą ustawodawczą (rodzajem parlamentu). Składa się mniej więcej w połowie z osób świeckich i duchownych. Część z delegatów do synodu (synodałów) pochodzi z wyborów, część (m.in. biskupi wybierani wcześniej przez wiernych) wchodzi do synodu z urzędu. Na codzień Kościołem zarządza konsystorz (władza wykonawcza) na czele którego stoi prezes - zwierzchnik luteranów mający tytuł Biskupa Kościoła. Jego zastępcą w Konsytorzu zawsze musi być osoba świecka.
W Kościele ewangelickim nie ma Episkopatu. Wprawdzie zwierzchnicy diecezji, zwierzchnik Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego oraz Biskup Kościoła tworzą Konferencję Biskupów ale jest ona tylko organem doradczym bo najważniejsze decyzje zawsze podejmuje Synod.
Kościół ewangelicko-augsburski jest w Polsce największą denominacją protestancką. W Polsce żyje około 80 tys. wyznawców Kościoła luterańskiego. Największym skupiskiem ewangelików jest Śląsk cieszyński.
Ewangelicy są aktywni w życiu publicznym. Luteranizm wyznają europoseł i były premier Jerzy Buzek oraz Marcin Tyrna przewodniczący Solidarności na Podbeskidziu, były wicemarszałek Senatu. Ewangelikami są też skoczek narciarski Adam Małysz i pisarz Jerzy Pilch.
Mało znanym faktem jest, że jednym z oskarżycieli posiłkowych w tzw. procesie toruńskim przeciw zabójcom księdza Jerzego Popiełuszki był jego przyjaciel - ewangelik Edward Wende. W czasie stanu wojennego część luteran współpracowała z władzami ale wielu z ewangelików działało również w opozycji. Wyznania ewangelickiego był mi.n. Joachim Gnida jeden z górników, który poniósł śmierć w wyniku ran odniesionych podczas pacyfikacji kopalni Wujek w grudniu 1981 roku.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE