REKLAMA

Żonglerka

Mama może się wzruszyć

Stefan Szczepłek 09-01-2012, ostatnia aktualizacja 09-01-2012 00:57

Jacek Wszoła zauważył, że na bale sportowców wrócili sportowcy. Były takie lata, gdy na balach „Przeglądu Sportowego" liczebną przewagę mieli biznesmeni w białych skarpetkach i tylko Jerzy Kulej trwał na posterunku, jako dziekan korpusu mistrzów.

Bywało, że goście szukali się pod stolikami w Kamieniołomach Hotelu Europejskiego lub zażywali  kąpieli w fontannie restauracji Kongresowa, nie zdejmując garniturów. Wyciągał ich wtedy Władek Komar i suszył na wieszakach w szatni.

W porównaniu z takimi atrakcjami na balu w Hiltonie było nudno. Wyraźnie zmieniła się tzw. struktura spożycia, co powoduje brak jakichkolwiek ekscesów.

Przyjemne na balu „Przeglądu Sportowego" jest to, że sportowcy przychodzą z żonami, mężami, sympatiami. Mało jest takich okazji. A ponieważ coraz częściej laureaci w tym samym czasie startują za granicą, nagrody

w ich imieniu odbierają rodzice. I kiedy mama Justyny Kowalczyk mówi o radości, jaką dają biało-czerwone flagi towarzyszące na trasie biegu jej córce, to przecież czujemy wszyscy to samo, tylko jakoś nie wypada się wzruszać. Matka może, a wszyscy się cieszą, że to mówi. Kamil Stoch przyjechał na bal prosto z Bischofshofen. Wyszedł skromnie na scenę po odbiór nagrody za dziesiąte miejsce, podziękował wszystkim, a na balu cały czas trzymał za rękę żonę. Tłumaczył mi, że dopiero po ślubie znalazł sens życia i być może dlatego lepiej skacze.

Redaktor Maciej Petruczenko, spec od lekkiej atletyki, piszący w „PS" od 40 lat, przyszedł na bal ze starszym, dystyngowanym panem. Coś mi świtało, ale nie do końca. Dopiero Wojtek Gąssowski, autentyczny, a nie farbowany przyjaciel sportowców, powiedział: Widziałeś? To przecież Włodek Sokołowski.

Włodek Sokołowski, pierwszy Polak, który skoczył o tyczce 5 metrów. Ukończył architekturę na Politechnice Warszawskiej, mieszka w USA.

To są bale mistrzów, którzy pozostają bohaterami jednego sezonu, i takich, którzy stają się legendami. Ale wszyscy sprawiali nam radość. I tak od roku 1926, kiedy „PS" zorganizował pierwszy plebiscyt.

W przyszłym roku Jerzy Kulej powinien otrzymać nagrodę Superchampion za kolejne zwycięstwo.

Przeczytaj więcej o:  bal mistrzów sportu, felieton, szczepłek, żonglerka

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Zamknij

Przeczytaj też: >>

reklama