Niemcy
Enerdowski Heimat pani kanclerz
Angela Merkel, z domu Kasner. W Templinie nawet zaciekli przeciwnicy CDU są z niej dumni. Najważniejsza osoba w RFN pochodzi z tego miasteczka w byłej NRD
Przeczytaj komentarz Jerzego Haszczyńskiego
Z pozoru banalne ogłoszenie z lokalnej gazety: „Kurs języka angielskiego. Poziom B2. Let's go on learning English. Serdecznie zapraszamy uczestników, którzy chcą poszerzyć znajomość angielskiego poprzez czytanie interesujących tekstów, ćwiczenia gramatyczne i rozmowy”. Najważniejsza jest informacja o tym, kto ten kurs w Templinie prowadzi: Herlind Kasner, „nauczycielka na emeryturze”. Czyli matka szefowej niemieckiego rządu, uważanej za najbardziej wpływową kobietę świata. Już za 58 euro za semestr (30 lekcji, we wtorki wieczorem) każdy może poszlifować angielski z 82-letnią panią Kasner, żoną zasłużonego pastora. Templin to dziś malownicze 17-tysięczne miasteczko wśród lasów i jezior w Brandenburgii (80 km na północ od Berlina). Schludne, z odnowionymi kamieniczkami. I nadal z ulicą Fryderyka Engelsa i małym pomnikiem Karola Marksa. I z bardzo wysokim bezrobociem — oficjalnie 20 procent (nieoficjalnie, jak szacuje burmistrz, nawet dwa razy tyle).
Dzieci pastorów
Angela Merkel, wówczas Kasner, mieszkała tu od trzeciego do dziewiętnastego roku życia. Nie było to typowe enerdowskie życie. Mieszkała w ewangelickiej enklawie Waldhof, na przedmieściu Templina. W Waldhofie było wielu pastorów i teologów protestanckich, którzy się tu dokształcali, i wielu niepełnosprawnych, którym pomagano w przystosowaniu się do życia. Dziś fundacja ewangelicka w powiększonym ośrodku wciąż zajmuje się niepełnosprawnymi i poszkodowanymi przez los.
Po raz ostatni Angela Merkel była w Waldhofie dwa lata temu, gdy jedna z telewizji kręciła tam film dokumentalny. Jej rodzice mieszkają teraz w innej części miasteczka. — Szczerze mówiąc nie są tu bardzo lubiani. Szczególnie pastor Horst Kasner — wyznaje Ulrich Schoeneich, od 19 lat burmistrz Templina (teraz bezpartyjny, kiedyś z SPD): — Pastor Kasner zawsze chciał być członkiem elit. W miejskim kościele chyba żadnego kazania nie wygłosił. Oddaje się natomiast pracy w starym drewnianym leśnym kościółku w pobliskim Alt-Placht — dodaje burmistrz, który mówi o sobie, że jest wrogiem pastora Kasnera, zaprzyjaźnionym natomiast z jego żoną: — Horst i Herlind Kasner są różni, mają oddzielne numery telefonów, oddzielne samochody.
58-letni burmistrz Schoeneich zna doskonale rodziców pani kanclerz, bo też pracował kiedyś w Waldhofie, jako kierownik techniczny. Jej już wówczas tam nie było, mieszkała w stolicy NRD. Podobnie jak Angela Merkel jest dzieckiem pastora. Ale, podkreśla, jego ojciec w przeciwieństwie do pastora Kasnera nie chciał iść na kompromisy, nie zapisał go do pionierów i do młodzieżowej organizacji komunistycznej FDJ. Ulrich Schoeneich z żalem wspomina, że on nie miał szansy w normalnym trybie skończyć szkoły średniej. Potem pracował jako pomocnik ślusarza i jednocześnie dokształcał się w szkole wieczorowej. W końcu został inżynierem, ale droga do skończenia studiów była bez porównania trudniejsza niż Angeli Merkel.
Żart o CDU
Przed niedzielnymi wyborami do Bundestagu do miasteczka zjeżdżało tylu zagranicznych dziennikarzy, że jak napisała miejscowa gazeta Uckermark Kurier-Templiner Zeitung, „miejscowi z coraz większą nerwowością zaczęli reagować na powtarzające się pytania”. W moim wypadku tak zareagował najbardziej znany nauczyciel Angeli i prominentny lokalny działacz CDU Hans-Ulrich Beeskow, choć kilka lat temu poświęcił wiele czasu na przybliżenie mi postaci swojej sławnej uczennicy. Bronił jej przed żartem rozpowszechnianym przez jej szkolnego kolegę, że ona to zawsze była w CDU, w Club der Ungeküssten (Klubie niecałowanych).
— Żart oddaje jednak prawdę o Angeli. Różniła się od rówieśniczek. Dzieci pastorów były w NRD częściowo dyskryminowane. Musiały się wykazywać osiągnięciami w nauce, by nie znaleźć się w izolacji. I jej się udało — mówił Beeskow.
Angela Merkel rozsławiła miasteczko, ale trudno mówić o „turystyce kanclerskiej”. To, że najsławniejsza Niemka spędziła tu młodość, nie wystarcza do przyciągnięcia mas turystów. Nie ma koszulek czy kubków z podobizną Merkel, nie ma o niej wzmianki na folderach. Jak tłumaczy burmistrz, Niemcy doceniają swoich wielkich obywateli po śmierci. W nagrodę do Moskwy















